Impas

    Venceslaus
    Venceslaus
    Tempter

    Punkty : 514
    Liczba postów : 106

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Venceslaus Sro 20 Kwi 2022, 20:31


    Prawdopodobnie podświadomie sam tworzył sytuację, w której może dojść do jakiegokolwiek, większego zbliżenia pomiędzy nim, a młodym. Dlatego tego typu spotkania były niebezpieczne, ponieważ Leo zdawał sobie sprawę z tego jak bardzo mógł być podatny na młodzieńczy urok. Nie zawsze miał słabość do takich urwisów, ale Liam...

    Zmiana tematu nastąpiła tak gładko, że Jerycho odpuścił, całkowicie skupiony na doborze dobrego dania. Przez głód zapewne zje dosłownie wszystko, co zaproponuje mu młodzieniec, ale przy okazji chciał sprawdzić jego kubki smakowe. Przy okazji mógł usłyszeć rąbek tajemnicy o nim samym, w co wsłuchał się z niezwykłym skupieniem, w głowie mieląc jego każde zdanie, każde słowo. Słyszał już o tym. Z jego ojcem widywał się rzadko, głównie przez natłok obowiązków, ale przypomniał sobie o sytuacji, w której żalił mu się na przypadłość chłopaka. Pomyśleć, że zdążył o tym zapomnieć, a to w sumie Leo był powodem, gdzie jego ojciec ze spokojem i starannością dobierał mu żywności, którą mógł zjeść. Doradzał mu w tym zakresie, czerpiąc wiedzy od swojej małżonki.

    Bardzo dojrzałe podejście — skomentował krótko, wyrażając swoje odczucia względem tego, co mu przedstawił. Tak naprawdę niewiele osób potrafiło myśleć w takiej szerokiej kategorii. Nic więc dziwnego, że Leo bardzo chciał go mieć przy sobie. Pamiętał jak ktoś zarzucił mu debilizm w grupie ze względu na niektóre jednostki, ale wbrew pozorom osoby z mafii nie lubią otaczać się głupimi ludźmi.

    Liczyłem, że wybierzesz mi coś w swoim zakresie smakowym — odpowiedział, zauważając, w które miejsce powędrował palec chłopaka. Jerycho owszem, lubił jeść mięso, ale nie stanowiło to podstawę do dania. Czasami lubił coś warzywnego, a czasami steka.

    Może — skomentował z krótkim uśmiechem, zamykając menu — Tak jest wygodniej i dla mnie, i dla niej — przyznał po krótkiej ciszy, gdzie za chwilę zaśmiał się krótko, palcami przeczesując swoją idealnie przystrzyżoną brodę — Wiesz, kwestia zaufania. Chociaż niekiedy bywam o nią zazdrosny, ale nie jest to nic niezdrowego — odparł, kątem oka doglądając policzka, gdzie siniak cały czas dawał o sobie znać. Naprawdę nie do twarzy było mu z opuchlizną.

    Ile zajęło Ci pogodzenie się z tym problemem? — spytał, najwyraźniej mając potrzebę dowiedzenia się nawet takich szczegółów. Choć o Liamie słyszał całkiem wiele od jego ojca, dopiero nie tak dawno zaczął interesować się nim poważniej.

    Hałas
    Hałas
    Minor Vampire

    Punkty : 8488
    Liczba postów : 1704

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Hałas Sro 20 Kwi 2022, 20:54

    Liam przesunął dłoń w bok i wskazał w menu kolejną pozycję, już wegetariańską — makaron z sosem śmietanowo pieprzowym i zielonymi warzywami. To najpewniej miał na myśli, gdy sam mówił, że czuł zapach cukinii przed wejściem. Jego ewidentny faworyt, choć tego dnia chodziło za nim coś znacznie bardziej włoskiego i pomidorowego.
    — Jeśli chodzi o opcję wege, to dzięki tej zakochałem się w tej restauracji — odpowiedział z uśmiechem, cofając rękę. Podłapał uważne spojrzenie Jerycho i podtrzymał je, obserwując jego twarz równie uważnie. Nie należał do wstydliwych osób. Wielu w ich rodzinie czuło na tyle duży respekt przed Leo, że unikali bezpośredniego patrzenia mu w oczy, ale Liam nie miał z tym problemu. Był odważny, chętnie odpowiadał na jego uważny wzrok.
    — Twoi kochankowie nie są zazdrośni o żonę? — zapytał, nie odwracając spojrzenia, jasno wskazując, który aspekt analizował bardziej. To ciekawiło go znacznie mocniej niż emocje samej małżonki Leo. To z tą kwestią identyfikował się bardziej. Zaraz jednak uśmiechnął się i złożył swoją kartę na bok, ewidentnie podejmując decyzję.
    — Z anoreksją? Osiem lat — odpowiedział bez jakiegokolwiek skrępowania. — Miewałem... Nawroty. Ale dziś wiem, że potrafię podejść do tego już bardzo zdrowo rozsądkowo i zidentyfikować momenty, w których może być ze mną gorzej — przyznał, traktując to po prostu jako rozmowę czysto informacyjną. Choć obecnie sam dbał o wszystkich i ciągle każdego ważnego dla siebie człowieka karmił, wciąż miał wrażenie, że nie robił wystarczająco wiele. Naprawdę czuł potrzebę mówienia o tym ludziom, uświadamiania ich, że ten problem może dotyczyć naprawdę wielu osób, które po prostu dobrze się ukrywają. Był bardzo wyczulony na zdrowie psychiczne innych i wierzył, że wiele problemów właśnie z głowy się wywodziło. Może właśnie dlatego nie porzucił jeszcze Laurenta, a naiwnie liczył na to, że i jemu zdoła pomóc? — Zawsze miałem manię kontroli... Chciałem mieć pewność, że mam władzę nad tym, co dotyczyło mojego życia. I tak, nastolatki też miewają takie problemy — zaśmiał się krótko. — Wtedy liczenie kalorii dawało mi złudne poczucie, że właśnie mam nad czymś kontrolę. Bardzo dużo osób od tego zaczyna, kompletnie nie zauważając, że to pułapka. Dziś wiem już, że utrata władzy nie jest niczym złym i można ją odzyskać w inny sposób — przyznał, zwracając wzrok w stronę wysokiego baru, przy którym stał kelner. Włoch ruszył w ich stronę, wyczuwając nieme zaproszenie.
    — Cukinia czy pomidory? — zapytał od razu z serdecznym uśmiechem, ewidentnie znając preferencje Liama.
    — Dziś pomidory. I herbata — odparł Benett.
    — Bez cukru? Lekko parzona? — upewnił się, a chłopak jedynie skinął głową w odpowiedzi. — A dla pana? — zwrócił się zaraz w stronę Jerycho, chcąc poznać jego ostateczny wybór.
    Venceslaus
    Venceslaus
    Tempter

    Punkty : 514
    Liczba postów : 106

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Venceslaus Czw 21 Kwi 2022, 19:20


    Uśmiechnął się do samego siebie na tą zmianę pozycji, wczytując się w wypisany tekst nim całkowicie zamknął kartę. Naprawdę był ciekaw tego, w jakich smakach lubuje się Liam. Może jeżeli mu zasmakuje, sam od czasu do czasu będzie tu przychodzić, biorąc sobie coś na wynos.

    Widziałem, że mają bogaty wybór — przyznał. Na przyszłość dobrze jest wiedzieć o takich miejscach, sprawdzonych oraz polecanych. Kto wie, czy kiedyś ta wiedza do czegoś mu nie będzie potrzebna?

    Podobało mu się to jak chłopak za każdym razem chętnie odwzajemniał jego wnikliwe spojrzenia. Wiedział, że wielu miało z tym problem — raczej też nie każdego dopuszczał do siebie tak blisko. To tez w nim lubił, że jako jedyny z niewielu nie bał się do niego podejść i zwyczajnie porozmawiać albo zaproponować mu wspólną kolację. Zwykle to Leo wychodził z inicjatywą, miło jest czasami być po tej drugiej stronie.

    Niektórzy byli, innych nie interesuje ten aspekt. Zwykle o tym nie rozmawia się — wyjaśnił, bez wchodzenia w jakieś szczegóły — Założę się, że z Tobą byłby największy problem — zażartował sobie zaczepnie, trochę nawiązując do zazdrości, o której nie tak dawno wspomniał. Czy może to była jakaś subtelna aluzja od Leo? Zupełnie jakby wyobrażał sobie aspekt posiadania go jako kochanka.

    Długo — przyznał bez żadnego zawahania, zdając sobie z powagi problemu. W samochodzie nawet przez chwilę mu nie przyszło na myśli, że młody mógł martwić się o stan Jerycho. Rzeczywiście niezbyt szczególnie dbał o swoją dietę, a w wirze obowiązków cały dzień potrafił nic nie wrzucić na żołądek. Tak po prostu już miał — U mnie raczej nigdy nie było problemów z odżywianiem, choć czasami potrafiłem nie jadać przez kilka dni — zakomunikował, chyba chcąc po prostu dać znać chłopakowi, że nie powinien martwić się tym faktem, jeżeli pomyślał sobie coś więcej. Z drugiej strony głodówki nie były zależne od niego. Tak naprawdę nigdy to nie stanowiło problemu najwyższej wagi, ponieważ w jego czasach i latach młodości miewał problemy, które zwykłe czy też normalne dzieciaki raczej nie miewały. Wychodził z założenia, że gdyby miał zwyczajne dzieciństwo, ze zwykłymi problemami, wyrósłby na kogoś innego niż na mafiosę, zdolnego zabić dorosłego człowieka, jak i niewinne dziecko.

    Na ostatnie słowa nie mógł powstrzymać się od krótkiego śmiechu, jednak nie było to nic lekceważącego. Poczucie kontroli każdy próbował zdobyć na swój sposób, a nawet i on w latach nastoletni walczył z czymś takim. Szkoda tylko, że w wieku Liama musiał okazać to w zupełnie inny sposób, aby zacząć móc jakoś żyć.

    Domyślam się. Mam nastoletniego syna, potrafię zrozumieć aż całe 60% jego problemów — zażartował, a przy okazji po raz wtórny dnia dzisiejszego zdradził coś więcej o sobie. Z drugiej strony będąc 24 lata po ślubie ciężko, aby nie dorobił się własnego potomka.

    Tak? Na przykład w jaki sposób? — spytał się, będąc bardzo ciekaw odpowiedzi na jego ostatnią kwestię. W tym samym czasie w ich stronę ruszył kelner, więc chwilę będzie musiał poczekać aż usłyszy ciąg dalszy jego wywodu. Wbrew pozorom bardzo miło mu się go słuchało, nie spodziewał się, że młodzieniec będzie miał tak kojącą barwę głosu.

    Dla mnie chyba ta słynna cukinia — odparł w uśmiechu, otwierając kartę żeby podać dokładną nazwę potrawy, którą wybrał mu chłopak. Zmierzył uważnym wzrokiem kelnera od góry do dołu, a gdy skupił przenikliwe spojrzenie na jego oczach, zamknął kartę — oraz poproszę odpowiedni rodzaj wina do tego dania, koniecznie wytrwane — dodał, nie mogąc sobie odmówić chociaż lampki wina skoro byli we włoskiej knajpie, a w dodatku kelner tak obficie zachęcał do spróbowania tutejszych win.  

    Hałas
    Hałas
    Minor Vampire

    Punkty : 8488
    Liczba postów : 1704

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Hałas Czw 21 Kwi 2022, 19:43

    Liam mimowolnie uśmiechnął się. Z tobą byłby większy problem... Czy to odpowiedni moment, żeby wspomnieć, jak cholernie sam zazdrosny bywał? Jak myślał o tych wszystkich osobach, które zbyt długo obserwowały Laurenta? Nie mówiąc już o Jerycho, do cholery. Do tego drugiego kompletnie nie miał prawa, a jednak jego zazdrość nawet wtedy działała. Miał z nią cholerny problem i starał się z go rozwiązać, ale dopóki nie poczuło się tej emocji w wykonaniu Liama, nie znało się jej prawdziwej mocy. Nikt nie bywał tak wściekle zazdrosny jak on.
    Bycie kochankiem nie wchodziło w grę. Bycie wdowcem? Już bardziej.
    Dlatego też postanowił nie podejmować tematu, odprowadzając kelnera subtelnym uśmiechem. Na szczęście jego żona Włocha jeszcze żyła — ten związek nigdy do porządku się nie zaczął. Dla dobra tej kobiety.
    — Zabrałem cię tutaj, bo karmię wszystkich — odezwał się, zwracając spojrzenie na Leo. — Nawet Laurenta. Robię mu kanapki nawet, jeśli dzień wcześniej pokłóciliśmy się — wzruszył ramionami. — Wciskam mu wtedy kapary, któych nienawidzi. Dla swojej przyjemności — rzucił żartem. — Nie zdradzę ci wszystkich metod, ale właśnie to chyba jeden z moich sposobów na posiadanie jakiejkolwiek kontroli. Dbanie o innych. I analizowanie tematu z boku, zupełnie jakby mnie nie dotyczył... Tylko dlatego przyznałem ci się, że spieprzyłem tamtą akcję — stwierdził z zastanowieniem, sięgając do pojemniczka z wykałaczkami, żeby sięgnąć po jedną z nich. Lubił mieć zajęte czymś dłonie, więc zaczął się nią nieśpiesznie bawić, nie przykłuwając do tego jakiejś większej uwagi. Działał machinalnie i kompletnie bezmyślnie, przesuwając nią w palcach, zastanawiając się nad czymś wyraźnie. Po krótkiej chwili znów podniósł na niego spojrzenie, ale już nieco bardziej uważne i ostrożne.
    — Jak to działa, Jerycho? — zapytał, wyraźnie tym zainteresowany. — Otwarty związek — dodał zaraz i lekko zmarszczył czoło, dochodząc nagle do wniosku, że to może faktycznie nie jest właściwe pytanie. Z drugiej jednak strony... Może właśnie dlatego Laurent wiecznie chodził wściekły? Może właśnie tego oczekiwał, ale bał się zapytać, bo wiedział, że Liam nie będzie chętny do współpracy w tym temacie...
    — Lau to typ, który odnalazłby się w takiej relacji bez problemu — przyznał z zastanowieniem, choć nie było to do końca prawdą. On raczej wolał zdradzać, jednocześnie drugiej stronie związku nie dając żadnej opcji — miała być bezwzględnie wierna. Pieprzony hipokryta.
    Venceslaus
    Venceslaus
    Tempter

    Punkty : 514
    Liczba postów : 106

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Venceslaus Czw 21 Kwi 2022, 20:49


    Leo w zasadzie nie miał niczego złego na myśli. Po prostu taki temperament miał Liam. Może pomimo pokusy, mężczyzna dzielnie starał się trzymać na wodzy ze swoimi odczuciami, doskonale zdając sobie sprawę, ile z tego problemów może wyjść? Razem żyli w dość niebezpiecznym świecie, a skoro potrafił wytrzymać z Laurentem tak długo, Liam również do niewinnych nie należał. Mimo wszystko i Leo miał swoje za uszami, do bycia perfekcyjnym jest mu zdecydowanie za daleko. Ale dobrze spełniał się w swoich rolach — jak doskonały szef, kochający mąż, wspaniały ojciec dojrzewającego nastolatka. I jako przyjaciel, o czym głośno nikt nigdy nie mówił.

    W porządku, chociaż te kapary to na pewno subtelna aluzja na bycie w niehumorze — zaśmiał się, kręcąc głową na jego dosadne słowa. Mimo wszystko wzmianka o kaparach straciła na powadze całej sytuacji — Naprawdę nie lubi kapar? — dodał luźno, wspierając podbródek o dłoń, gdzie łokieć oparł o stolik. Chyba Leo był jakimś wariatem, skoro nie przeszkadzał mu smak kapar.    

    No proszę bardzo, jaki kontrolujący wszystko i wszystkich — dodał już bardziej uszczypliwie, nie odwracając od niego spojrzenia zielonych oczu — W innym wypadku nie przyznałbyś się? — dopytał, ciekaw tego aspektu.

    Słysząc wzmiankę o otwartym związku, uśmiechnął się chytrze. Jednocześnie wymusił w siebie resztki pokłady energii, aby podnieść się z siedzenia, tylko po to, aby przez stolik nachylić się nad chłopakiem. Spojrzał mu się głęboko w oczy, łapiąc go stanowczo za podbródek.

    Może chciałbyś spróbować, aby się o tym przekonać? — rzucił, zdecydowanie zbyt odważnie, ale Leo akurat nie miał z tym żadnego problemu, często pogrywając sobie w ten sposób z jasnowłosym. Co prawda w takich momentach łatwo uległa sobie samemu, przekraczają granicę, której wolał nie ruszać.

    W oczekiwaniu na odpowiedź, zębami złapał za bawiącą się wykałaczkę, tym samym puszczając twarz młodzieńca i wracając na swoje miejsce, wygodnie opierając się plecami o ścianę obok siebie.

    Jak działa? Zależy o co pytasz, ale mówiłem już: na wzajemnym zaufaniu. Jeżeli nie ufasz partnerowi, z którym chcesz związać się na całe życie lub przez jakąś jej część, z tego nigdy nie wyjdzie zdrowa relacja. Żyje w ten sposób tak długo, że ja mógłbym spytać się Ciebie, jak radzisz sobie w związku czysto zamkniętym— odpowiedział dość obszernie, palcami łapiąc wykałaczkę, która teraz jemu posłużyła jako obiekt do zajęcia czymś rąk. Na wzmiankę o Laurencie jakoś mimowolnie połamał skradzioną wykałaczkę, którą musiał odłożyć na bok.

    Na pewno nie — skomentował krótko i surowo — Mówiłem już wcześniej, lepiej dla Ciebie będzie jak go sobie odpuścisz — stwierdził, mimowolnie spoglądając na jego policzek — Obyś za późno nie podjął tej decyzji — dodał z wyczuwalnym chłodem, chwytając drugą wykałaczkę, aby zająć czymś ponure myśli. Obraz Liama w morzu krwi nie był ani trochę zachęcający.

    Hałas
    Hałas
    Minor Vampire

    Punkty : 8488
    Liczba postów : 1704

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Hałas Czw 21 Kwi 2022, 21:11

    Pokręcił głową.
    — Nie lubi. Mam nadzieję, że gdy tylko wgryza się w tę kanapkę i poczuje ich zapach, pluje nią na kilometr — odpowiedział. Nigdy właściwie nie miał pewności czy Laurent nie wyrzucał posiłków zaraz po przekroczeniu progu mieszkania. Z drugiej strony, właściwie nie wyobrażał sobie żadnego gangstera, który posłusznie rozpakowuje pakunek z drugim śniadaniem, żeby je zjeść...
    Dziwnie poczuł się z tą myślą. Zupełnie tak, jakby wygłupiał się każdego dnia, a jednocześnie nie był tego do tej pory świadomy. Czasami wciąż łapał się na tym, że zdarzało mu się szczeniacko idealistycznie podchodzić do życia i związków. Sądził, że bywały cukierkowo rozkoszne i słodkie, a później jego twarz spotykała się z pięścią Laurenta i okazywało się, że jednak było zupełnie inaczej.
    — Gdyby nie ta metoda, nie znalazłbym w sobie odwa... — zatrzymał się i uniósł kąciki ust w wyraźnym rozbawieniu, szczerze zaintrygowany zachowaniem Jerycho. Lubił, gdy ten przekraczał granice. Gdy zachowywał się niepoprawnie. Miał wrażenie, że mężczyzna mimo wieku miał w sobie pewien młodzieńczy ogień, który w takich momentach wręcz krzyczał w nim. Patrząc mu w oczy, wypuścił z dłoni wykałaczkę, obserwując jak równe zęby zaciskają się na niej. Mogłyby zacisnąć się na czymś innym, do cholery.
    Liam miał wrażenie, że przez ten krótki moment zrobiło mu się zdecydowanie zbyt gorąco, niewygodnie wręcz. Odetchnął, mrużąc lekko powieki, odprowadzając go na miejsce uważnym spojrzeniem.
    — Nie rób mi tak — odezwał się niespodziewanie, brzmiąc zaskakująco stanowczo. Zaraz jednak kąciki jego ust powędrowały ku górze, a głowa przechyliła się lekko w bok. — Nie kończ tak szybko — sprostował, jasno dając do zrozumienia, że nie miał na myśli samej zaczepki, a tego jak krótko trwała. Cudowne dwuznaczności. Zaraz jednak spoważniał, dostrzegając kelnera, który zmierzał w ich stronę z zamówieniem. Postawił przed nimi talerze oraz napoje.
    — Smacznego. Odezwij się później, będę miał dla ciebie robotę — rzucił w stronę Liama, a ten skinął w odpowiedzi.
    — Zawsze chętnie — odparł. — Dzięki — rzucił jeszcze i Włoch w moment odszedł.
    — Wiem, dlaczego tak bardzo zależy ci na tym, żebym dał sobie spokój z Laurentem — odezwał się, sięgając po koszyk ze sztućcami, żeby podać go najpierw Jerycho. — Wiem, że mózg jego ostatniego roztrzaskał się na ścianie, Leo — dodał, obserwując czujnie reakcję mężczyzny, chwilę milcząc, aby obaj przetrawili tę sytuację. Jerycho brał w końcu udział w zatuszowaniu tego wszystkiego, a im więcej osób wiedziało, tym większe było zagrożenie... — Jeśli mnie też zaatakuje kijem bejsbolowym, bo źle odstawię solniczkę, też pomożesz mu to zataić? — zabrzmiał niespodziewanie, nagle chłodny, stanowczy i inny niż zwykle.
    Venceslaus
    Venceslaus
    Tempter

    Punkty : 514
    Liczba postów : 106

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Venceslaus Pią 22 Kwi 2022, 01:33


    Rzeczywistość nigdy tak nie wyglądała. Każdy starał się zbudować jakąś relację na zdrowych fundamentach, ale wcale to najprostszych nie należało, szczególnie jeżeli należało się do półświatku. Leo przeszedł naprawdę sporą drogę, dochodząc do takiego etapu życia. Mafiosa, dbający o swoją rodzinę z niezwykłą starannością? Tego nie spotykało się codziennie.

    Mógł śmiało zgodzić się ze stwierdzeniem, że w Jerycho ciągle gdzieś buzowała młodzieńcza dusza, która wcale dorastać nie miała ochoty. Może właśnie dlatego pozwalał sobie na tak wiele ryzykownych ruchów, nie tylko w kontekście Liama. Przy okazji ciekawość z reakcji jasnowłosego wręcz go pożerała.

    Nie rób mi tak. Czemu nie?

    Uśmiechnął się szerzej, ukazując mu rząd białych zębów, usłyszawszy jego stanowczość w głosie.

    Możesz być pewien, że na pewno tak szybko nie kończę — odparł, puszczając mu oczko. Najwyraźniej te słowa bardzo mocno cisnęły mu się na usta, z ciekawością obserwując jego zachowanie.

    W tym samym momencie przyszedł kelner, który ostudził frywolny nastrój, a Leo mruknął coś niewyraźnego pod nosem, odwracając się przodem do stolika, aby móc zabrać się za swój posiłek.

    Nie przyznał się jednak, jak bardzo był niezadowolony sposobem podania mu wina. Kto we włoskiej knajpie podaje nalany już kieliszek wina? Skąd mógł wiedzieć, jaki dokładnie rocznik został mu wybrany, ani czy nie częstują go jakimś kompletnych chłamem? Albo czy w ogóle wino jest dobrej jakości? I to miało czelność przejść przez dłonie rodowego Włocha? Jednak nie zamierzał robić o to brudny, tylko i wyłącznie ze względu na kolejne słowa Liama, którymi wyraźnie go zaskoczył.

    W pierwszym odruchu zamilkł, dokładnie mieląc zdanie, którym go uderzył. Dopiero później chwycił za sztuczce, całkowicie tracąc dobry nastrój, w którym nie tak dawno był. Momentalnie nabrał na powadze i jak zwykle przy chłopaku zawsze tryskał minimalnym, pozytywnym humorem, tak teraz stracił ochotę na jakikolwiek wysiłek. Nie wiedział czemu, ale miał głupie wrażenie, że to był personalny przytyk do jego samego. Nie spodobało mu się to.

    Skąd o tym wiesz? — spytał, choć mógł mieć pewne spekulacje. Albo bezpośrednio od Laurenta albo plotki, które zawsze gdzieś będą krążyć — Masz tupet mówić tak otwarcie o tym. Nie obawiasz się, że Twój rzekomo przystojny kelner mógłby dowiedzieć się, w jakim syfie na co dzień siedzisz? Albo na przykład ojciec? Wie w ogóle o Laurencie? — pytał z chłodnym opanowaniem, jednocześnie nawijając makaron na widelec za pomocą łyżki, biorąc go do ust. Choć smak naprawdę był niezwykły, nie zamierzał szczeniakowi mówić o dobrym wyborze potrawy.

    Albo pomyślałeś chociaż, że możesz mnie tym pogrążyć? Przecież ludzie dookoła też mają uszy, doskonale wiedzą o czym rozmawiamy i nie jesteśmy w pierdolonym filmie, abyś mógł mówić o takich rzeczach głośno. Mam rozumieć, że właśnie w taki sposób spierdoliłeś tamtą akcje? Pierdoląc co Ci śliczna na język przyniesie? Kurwa, Liam — zauważył, jednak to celowo powiedział na tyle niskim głosem, aby jasnowłosy zdał sobie sprawę z odpowiedzialności za swoje słowa. Widać, że pierwszy raz naprawdę był zły za jego głupotę. A wydawał się być bystrzejszy.

    Jeżeli tym bardziej zdajesz sobie sprawę z zagrożenia, po cholerę z nim jesteś? — dodał, celowo nie odpowiadając mu na zadane pytanie. Nie będzie publicznie przyznawać się do zbrodni, które popełnił i które mógłby popełnić. W porównaniu do Liama, Leo miał za sobą ogromny bagaż doświadczenia i nie mówił wszystkiego pod wpływem chwili i emocji. Jak na przykład teraz.

    Hałas
    Hałas
    Minor Vampire

    Punkty : 8488
    Liczba postów : 1704

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Hałas Pią 22 Kwi 2022, 07:14

    Liam nie czuł, żeby spieprzył. Pozostawał w pełni opanowany i spokojny, sięgając po widelec, żeby zająć się swoim makaronem. Słuchając Jerycho, nabrał niewielką porcję i wsunął do ust, nie odwracając od niego spojrzenia. Wydawał się pewny swego, dumny i bardzo cholernie daleki od jakichkolwiek przeprosin. Cierpliwie dał mu się wypowiedzieć, wyłapując w jego słowach wszystkie słabe punkty.
    ... Jak chociażby brak konkretnej odpowiedzi, który też był odpowiedzią samą w sobie. Zadał to pytanie nie bez powodu. Musiał wiedzieć. Był świadom zagrożenia, w którym tkwił i chciał mieć pewność, że jego ojciec dostanie prawdę, która mu się należała. A nie historię o tym, że jego syn uciekł, zaginął i porzucił  go bez słowa.
    — Kobiety obok trajkoczą od dwudziestu minut, a żadne z nas nie wyłapało z ich wypowiedzi żadnego konkretnego słowa. Zakochana para za tobą jest już zbyt daleko, żeby przy grającej muzyce dało się usłyszeć cokolwiek. To działa w dwie strony, oni nie słyszą wyraźnie nas — odezwał się w końcu, między kęsami spokojnie jedzonego posiłku. Choć na szali ważyło się dla niego coś niesamowicie ważnego, wydawał się taki spokojny i opanowany, zupełnie jakby to on kontrolował tę sytuację. — A kelner zdążył odpowiednio daleko odejść. Jeśli na coś zwrócą uwagę to na twoje, kompletnie niepotrzebne, poruszenie — dodał, odkładając widelec, żeby sięgnąć po potężny kubek aromatycznej, zielonej herbaty.
    Upił niewielki łyk i chwilę milczał, zbierając się w sobie, żeby ubrać w słowa własne obawy. Czy w ogóle powinien mu o tym mówić..? Zwłaszcza w tej chwili, skoro nie miał pewności, po której stronie ostatecznie stanąłby Leo, gdyby Laurent spróbował go zabić.
    — Jeśli to zrobi, powiedz mojemu ojcu prawdę. Że zginąłem w nieszczęśliwym wypadku — postanowił twardo, ale wciąż z tym samym spokojem. Analizował tę sprawę od miesięcy, miał ją przemyślaną wzdłuż i wszerz, a umiejętność podejścia do wszystkiego z boku, zupełnie jakby problem go nie dotyczył, była w tym momencie kluczowa. — Nie mówcie mu tak jak rodzicom tamtego gościa, że uciekłem i go porzuciłem — dodał, marszcząc krótko czoło. — Chciałem odejść od Laurenta. Kilka miesięcy temu — przyznał głosem wypranym z emocji, wracając do jedzenia. — To nierealne, muszę być więc przygotowany na każdą opcję. Również taką. Dlatego chcę mieć pewność, że nawet jeśli weźmiesz w tym udział, dasz mojemu ojcu prawdę.
    Venceslaus
    Venceslaus
    Tempter

    Punkty : 514
    Liczba postów : 106

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Venceslaus Pią 22 Kwi 2022, 14:08


    Zauważył, że Liam w jego słowach nie zrozumiał bardzo prostego przekazu. Pomimo niezadowolenia i złości tematu, którego podjął się chłopak, on też nie unosił się emocjami. Emanował z niego chłód, którego dotąd jasnowłosy nie miał okazji poznać. Głos choć narwany, wciąż pozostawał w jednym, niskim tonie, nie pozawalają sobie na uniesienie głosu. W zasadzie Leo rzadko kiedy krzyczał. Bywały momenty, w których łatwo ulegał negatywnym odczuciom, ale nigdy nie okazywał tego po przez krzyk. Nie wstydził się również swoich słabości, był w takim wieku, gdzie te stawały się czymś naturalnym. Zapewne właśnie dlatego zachowanie chłopaka w żaden sposób mu nie imponowało, ponieważ z jego perspektywy to wszystko miało bardzo szczeniacki wydźwięk. Jeżeli potrzebował o tym porozmawiać, mógł zrobić to w zupełnie inny sposób niż ten, a nie poniżać go swoim zachowaniem w obecności innych ludzi. Nie wiedział, czy Liam o tym zapomniał, ale Leo nadal był, jest i będzie jego szefem w dosyć brutalnej rzeczywistości, w której miał go szanować. Niezależnie od tego gdzie byli — na tym polegała rola kierowcy, inaczej mówiąc jego przydupasów.  

    Czyli rozumiem, że jakbym razem z Tobą zabił, dajmy na to Laurenta, też w tak śmiały sposób rozmawiałbyś o tym pośród innych ludzi? — spytał, chcąc zobaczyć jak zareaguje kiedy postawi go w nieco innej sytuacji. Prawdopodobnie nie wiedział jak to jest, w końcu skąd miał wiedzieć kiedy tak naprawdę nigdy nie był na prawdziwej misji. Zwykle dawał mu zadania, które nie wymagały użycia brutalnej siły, gdzie musiał zadecydować o tym, czy właściwym będzie pociągnięcie za spust prosto w głowę, a może w ramię. Zazwyczaj robił za wsparcie, aby powoli przyzwyczaić go do tego świata. Ale kto wie? Może Leo i w tej kwestii mylił się całkowicie, jednocześnie nie znając prawdziwych zdolności chłopaka. Może tylko w jego oczach wydawał mu się... w pewien sposób niewinny. Ostatecznie zawsze inaczej jest być postronnym i patrzeć na wszystko z boku.

    Jeżeli niczego nie wyłapałeś, naprawdę potrzebujesz przeszkolenia jeżeli chcesz stać obok mnie — przyznał surowo, przy okazji pokazując jak wielka przepaść ich dzieliła. Leo akurat był z tych osób, którzy mieli sporą podzielność uwagi. Nauczony doświadczeniem wiedział, że każda informacja była potrzebna — dlatego nauczył się słuchać, niezależnie od tego, czy to była para, która co jakiś czas mówiła sobie jacy to nie są sobie ważni, czy grupka dziewczyn, która obgadywała okropną kumpelę.

    Więc mówisz, że jeżeli Ty nie słuchasz dość uważnie, inni nie słuchają Ciebie? Ciekawe — zakpił, odkładając sztućce na bok, jednocześnie tracąc apetyt na to, co kelner mu przyniósł — Nie wiem, czy takie niepotrzebne. Z nas dwóch, to ja z tej sytuacji wyjdę obronną ręką, wiec jedynie grasz na swoją niekorzyść — zauważył, spoglądając na niego z uwagą. Chyba właśnie chciał go uświadomić, że Liama życie dawno temu przestało być zależne od niego samego odkąd ojciec oddał go w ręce Jerycho. To on pociągał za sznurki, to on miał układy z policją, to on mógł go wsypać w każdej chwili jeżeli mu podpadnie. Nie dzieciak, który ledwo wkroczył na próg przestępczy, zapewne uważają siebie za bóg wie kogo, skoro Leo pozwolił mu działać na własną rękę. Może powinien to zmienić? Wprowadzić pewne restrykcje, aby zobaczył jak to jest zaczynać od zera.

    Mimo wszystko starał się rozumieć zmartwienie Liama. Nie każdy stał przed takimi wyborami jak on. Nigdy nie mógł mieć pewności, czy przypadkiem i on nie będzie tym drugim, który skończy z mózgiem na ścianie. Laurent był nieobliczanym w swoim szaleństwie, a Leo względem niego miał związane ręce. Gdyby rzeczywiście mógł zrobić coś więcej...

    W nieszczęśliwym wypadku? — przyznał, unosząc brew. Czuł jak to niedorzecznie brzmiało, z drugiej strony nawet i on miałby spory problem, aby coś takiego przekazać jego ojcu — Cholera, Liam. Nie zachowuj się jakbyś miał skończyć w taki sposób — rzucił wyraźnie niepocieszony tą wizją. Choć Lau pozwala sobie na przemoc względem chłopaka, jest świadom tego, że Leo nigdy nie pozwoliłby Laurentowi do przekroczenia tej granicy. Wie, jakie ma względem niego plany i prawdopodobnie właśnie chce pokazać, jak Leo w łatwy sposób może stracić kontrolę nad czymś, co jest dla niego ważne.

    Słysząc jego dalsze słowa, mężczyzna westchnął bezradnie, a przeczesując swoje niesforne kosmyki włosów, chwycił kieliszek wina, które było tak samo paskudne jak ta cała rozmowa i wypił je na jeden raz.

    Laurent wie, że najpierw musiałby zabić mnie, aby mógł zabić Ciebie, a to do najprostszych nie należy — rzucił, łapiąc za widelec, który póki co tylko obracał w palcach — Jeżeli bardzo chcesz wiedzieć — nie pozwolę mu dopuścić do czegoś takiego — dodał, wbijając spojrzenie w stygnący posiłek. Niepewnie, ale nabrał kolejny kęs makaronu na widelec, odpuszczają sobie wszelakie zasady Savoir-vivre. Podniósł na niego wzrok dopiero kiedy powiedział o odejściu.

    Czemu nie przyszedłeś z tym od razu? Znam go najlepiej, porozmawiałbym z nim — przyznał, ale nie zdradził w jaki sposób ta rozmowa musiałaby wyglądać. Z drugiej strony wiedział, że ze względu na sojusznicze grupy, nie mógł pozwolić sobie nazbyt wiele. Chociaż gdyby rozegrał to w dobry sposób... Mógłby pomóc uwolnić go od tego tyrana.

    Wszystko jest realne — westchnął, nie wierząc w to, z jaką bolączką tułał się ten młodzieniec od tych kilku miesięcy — No i co mam z Tobą zrobić? — odparł, wpatrując się w niego z wyraźnym niedowierzaniem w spojrzeniu. Nie ufał mu, że nie przyszedł do niego z tym wcześniej? Nie było okazji? Bał się? Chyba naprawdę Liam zapomniał, że Leo robił znacznie więcej w tej grupie, a nie tylko ładnie wyglądał w gabinecie czy na wszelakich rozmowach.

    Hałas
    Hałas
    Minor Vampire

    Punkty : 8488
    Liczba postów : 1704

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Hałas Pią 22 Kwi 2022, 16:40

    Liam nie podjął tematu przez dłuższą chwilę, obserwując dłonie Jerycho bardzo uważnie. Analizował coś, ewidentnie zastanawiając się nad pewną kwestią z niesamowitą skrupulatnością. Tkwiąc w niemal całkowitym bezruchu, mógłby przypominać porcelanową figurkę, gdyby nie siniec widniejący na policzku — nikt nie naznaczyłby takim śladem czegoś, co miało pełnić funkcje ozdoby.
    Czym właściwie był w tej całej cholernej mafii? Czasami miał wrażenie, że poza wykonywaniem drobnych prac, które jednocześnie dało się zlecić ogromowi innych osób, był kompletnie zbędny. Może Leo wziął go sobie tylko po to, żeby mieć na czym raz na jakiś czas zawiesić oko.
    Płytka wizja.
    A jednocześnie bez wahania oddał go Laurentowi, gdy tylko ten przejawił chwilowe zainteresowanie chłopakiem. Liam na początku był tym związkiem zachwycony, układało im się świetnie — dopiero z czasem zaczęło się pierdolić. Jak się okazało, to ta popierdolona wersja była prawdziwym obliczem jego partnera.
    — Nie rozumiem, dlaczego — odezwał się w końcu, marszcząc lekko czoło. Widać było, że nagle to całe jego opanowanie zniknęło, pojawiła się w nim wyraźna nuta irytacji, a nawet jakaś złość. Zachowywał jednak kontrolę nad sobą, nie podnosił głosu, nie gestykulował przesadnie rękoma. Bywali jednak w swoim towarzystwie na tyle często, żeby na pewno Leo wyczuł tę zmianę w Liamie. — Niby czemu miałoby cię to wszystko w ogóle obchodzić? Dlaczego miałem prawo ci o tym powiedzieć? Zgrywasz mi tu teraz kurwa... Opiekuńczego wujka. Nie rozumiem, dlaczego miałby najpierw zmierzyć się z tobą — prychnął, cytując słowa samego Leo. — Patetyczne wyznanie, Jerycho — westchnął, przewracając oczami. Rany, nigdy nie był dla nikogo ważny. Dla nikogo poza ojcem. Pociągał ludzi, rozumiał ich ekscytację, podniecenie jego osobą, ale kompletnie nie potrafił dojść do tego, czym w tym wszystkim kierował się Leo. I ta cała cholerna niewiedza doprowadzała go do szału.
    — Jestem tylko jednym z twoich gości na posyłki. Masz takich setki. Nie powinno ci robić różnicy, co się ze mną stanie — westchnął i pokręcił głową. — Jedyne, czego chcę, to żebyś nie ściemniał mojemu ojcu. Nie chcę, żebyś powiedział Laurentowi, że ta rozmowa w ogóle miała miejsce — dodał zaraz, brzmiąc stanowczo.
    Bał się go. Domyślał się, co mogłoby się stać, gdyby tylko dowiedział się, że Liam powiedział komukolwiek... To skończy się źle. Nie widział w ogóle żadnego innego sposobu na zakończenie tej sytuacji.
    Odgarnął włosy w tył i dopiero w tym geście zorientował się, że drży mu ręka. Pośpiesznie schował dłonie pod stół.
    — Proszę cię, nie rozmawiaj z nim, Leo... — dodał, brzmiąc już inaczej, znacznie bardziej miękko, niemal błagalnie.
    Venceslaus
    Venceslaus
    Tempter

    Punkty : 514
    Liczba postów : 106

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Venceslaus Pią 22 Kwi 2022, 18:18


    Leo rzeczywiście nigdy mu nie powiedział, kim tak dokładniej jest w ich grupie i jakie wobec niego ma plany. Wiedział też, że Liam nie wiązał z tą grupą długotrwałych relacji, w końcu ostatnio powiedział mu to wprost. Mimo wszystko Jerycho nie widział w nim wyłącznie obiektu westchnień.

    I nawet nie wiadomo jak bardzo chciałby go mieć wyłącznie dla siebie, to mimo wszystko nie chciał odebrać Liamowi wolnej woli Wielokrotnie ostrzegał go przed tym mężczyzną, ale nie mógł go posłuchać. Upartość jak zwykle dała górę, a Leo jedynie mógł obserwować to z boku, nie mogąc zareagować tak jakby tego chciał.  

    Mierzył go spojrzeniem kiedy chłodne opanowanie powoli ustępowało, a w zamian przemknął dobrze mu znany cień irytacji. Leo natomiast pozostawał niezmienny w swym zachowaniu. Bacznie patrzył, wsłuchując się w pojedyncze drżenia jego głosu.

    Chyba nie rozumiesz, w jaki sposób działa nasza "rodzina" — wymigał się sprawnie, nie zamierzając bezpośrednio przyznawać się do jawnej słabości względem chłopaka. Co nie znaczy, że kłamał — gdyby ktokolwiek inny powiedział, że ma problemy z kimś ze sojuszniczej grupy albo po prostu problemy, Leo nie patrzyłby na to bezczynie i zacząłby działać. Co prawda mógłby zadłużyć się koszmarnie, ale to też należało do kwestii czysto indywidualnej, jak wszędzie.

    Patetyczne? Co według Ciebie nie byłoby patetyczne? Nie jestem Twoim ojcem, aby stawiać Ci granice, Liam. Ostrzegałem Cię wielokrotnie, abyś sobie go odpuścił. Tak ciężko było ten jedyny raz posłuchać? — zauważył, a jego słowa miały infernalny wydźwięk.

    Gdybyś takim był, w tym momencie to Ty leżałbyś z kulą w kolanie — wyrzucił, widząc jak Liam nie zdawał sobie z powagi z własnych słów. Emocje zdecydowanie brały górę, a wszystko co przez ten czas chował, właśnie się ulało. A Leo nie miał zielonego pojęcia, jaką postawię powinien przybrać. Opiekuńczy wujek? Dobre sobie. Formalnie był jego szefem, ale gdyby którykolwiek z podwładnych usłyszałby, w jaki sposób zwraca się do niego Liam, szybko zauważyłby, że nie jest wyłącznie chłopcem na posyłki.

    Zauważając jego kolejną zmianę postawy, przełkną kęs, który akurat wsunął do ust. Nie chciał, aby z nim rozmawiał, co? Mógł sobie chować drżące dłonie pod stołem, ale mężczyzna wyraźnie widział, że on po prostu bał się Laurenta i nie mógł tego tak po prostu zostawić.

    Jasne, masz moje słowo — odpowiedział, wiedzą co chłopak chciał usłyszeć — To co mam zrobić? Po prostu to zaakceptować i zapomnieć o tym, co mi powiedziałeś? — spytał, choć w jego głosie dało się usłyszeć z lekka naiwny ton.

    Hałas
    Hałas
    Minor Vampire

    Punkty : 8488
    Liczba postów : 1704

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Hałas Pią 22 Kwi 2022, 18:37

    Gdybyś takim był, w tym momencie to Ty leżałbyś z kulą w kolanie.
    Do cholery! Tak bardzo pilnował samego siebie. Tak cholernie dbał o to, żeby nie liczyć na nic więcej ze strony Leo, że właściwie sam stał się kompletnie ślepy. Całkowicie nie brał pod uwagę faktu, że to mogło działa również z drugiej strony. Nie podejrzewał go o szczerą troskę, jakąkolwiek większą sympatię i czuł się w tych emocjach jeszcze bardziej zagubiony niż w całej tej rozmowie.
    Najsprawniej i najwygodniej byłoby zrzucić wszystko na dzielącą ich różnicę wieku. Mógłby — wygodnie dla siebie i Jerycho zarazem — uznać po prostu, że go nie rozumie. Że to moment, w jego życiu, w którym nie byłby w stanie pojąć rozumowania mężczyzny.
    Takie okłamywanie siebie samego, choć pozornie proste, nie było jednak wcale właściwe...
    Wziął głęboki wdech i wypuścił powietrze, odwracając spojrzenie w bok. Może... Powinien powiedzieć mu wszystko? Wrócił spojrzeniem do Leo, mrużąc lekko powieki, bezwstydnie i bez krzty jakiegokolwiek skrępowania, obserwując jego twarz. Zupełnie, jakby szukał w nim fałszu lub drugiego dna. Musiał mieć pewność, że przyznanie się do tego wszystkiego, jest dobrym rozwiązaniem. Ryzykował wszystko, do cholery! Wszystko. Widać było, że przez dłuższą chwilę walczył sam ze sobą, starając się znaleźć w głowie najlepsze rozwiązanie, miotając się od jednej decyzji do drugiej.
    — Leo... — odezwał się w końcu i pochylił lekko nad stołem. — Naprawdę do cholery, nie rozumiem, dlaczego ci zależy — przyznał, mówiąc już spokojniej, ale wciąż z rękoma pod stołem, wyraźnie skruszony i nieco tym wszystkim przytłoczony. — Ale... Laurent. Wiem, wiem, że nie powinienem w to wchodzić, skończ już mi to wypominać — westchnął, nie chcąc słyszeć tego po raz kolejny. Czuł się już wystarczająco winny swojej głupocie. Westchnął, spuścił wzrok, znów skupiając go na dłoniach Jerycho. — Wie, gdzie pracuje mój ojciec. Gdzie jada, spędza czas, co robi... Zna każdą minutę jego dnia. Kiedy to powiedział, zrozumiałem, że to groźba — przyznał się w końcu. — Kurwa... Martwię się, że coś mu zrobi, gdy spakuję torbę — dodał. Leo znał Liama, wiedział jak specyficzna była jego relacja z jedynym rodzicem — matka porzuciła ich już dawno, a między mężczyznami wywiązała się naprawdę bardzo bliska, ciepła więź. Byli dla siebie najważniejsi. Nic więc dziwnego, że tak cholernie bał się o niego, gotowy znosić niewygodny związek, aby tylko zapewnić mu względne bezpieczeństwo.
    Venceslaus
    Venceslaus
    Tempter

    Punkty : 514
    Liczba postów : 106

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Venceslaus Pią 22 Kwi 2022, 19:10


    Najprawdopodobniej Liam był ślepy, nie zauważając tego wcześniej. Leo nie potrafił ukryć wszystkich odczuć, które żywił do niego. Bywały dni, takie jak dziś, gdzie zwyczajnie nie umiał postawić dzielącej ich barierki. Jedynie wyrwać ją i wyrzucić, aby nigdy więcej nie sprawiała mu dyskomfortu. Zmęczenie coraz bardziej dawało mu po kościach, a młody bardzo nie chciał, aby mężczyzna nie mógł spać tej nocy.

    Jak zwykle obserwował przenikliwie każdy jego ruch, każdy możliwe gest. Widział, że szykował się do powiedzenia czegoś ważnego. Laurent coś zrobił? Miał na niego haka? Toby wyjaśniało ogólna postawę jasnowłosego. Młodzieniec nie bał się skakać do Leo, a miał problem z kimś takim jak Laurent? Długo zastanawiał się, czy to kwestia uczucia — z doświadczenia wiedział, że miłość, a nawet zwykłe zauroczenie niesamowicie potrafi zaślepić.

    Ale w końcu powiedział. Leo zagryzł wargę, zaciskając mimowolnie pięść, w której nie trzymał widelca. Choć i ten po chwili wylądował na stoliku, tym razem naprawdę tracąc całkowicie apetyt. Ojciec Liama i dla Leo wiele znaczył. Nie był świadomy tego, że Laurent miał tupet, aby wykorzystać to nie tylko przeciwko chłopakowi, ale i przeciwko Jerycho.

    Nie pozwolę, aby mu cokolwiek zrobił — odpowiedział nisko, pewny swoich słów. Chwilę się wahał, ale ostatecznie uniósł jedną z dłoni, a smukłe palce wplątał w kosmyki włosów młodego, przeczesując je kojącym ruchem — Nie pozwolę — dodał już ciszej, zupełnie jakby w tych słowach chciał utwierdzić samego siebie. Czemu musiało dojść to tak daleko? Dlaczego Laurent chociaż raz nie mógł trzymać dupy na swoim miejscu i robić co do niego należało? Zawsze musiał mieć z nim masę problemów. Najwyższa pora z tym skończyć.

    Nie pozwól mu się bardziej zmanipulować. Wiem, że boisz się o jego życie. Ale załatwię to, jasne? — upewnił go, nie zamierzając przy tym złamać rzuconej mu chwilę temu obietnicy. Mimo wszystko po tym wszystkim co dziś usłyszał, Leo musiał przestać być całkowicie bierny tej sytuacji. Poniekąd czuł się odpowiedzialny za to wszystko — siłą rzeczy chłopak miał racje. Pozwolił mu się do niego zbliżyć, a on nic z tym faktem nie zrobił.

    Hałas
    Hałas
    Minor Vampire

    Punkty : 8488
    Liczba postów : 1704

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Hałas Pią 22 Kwi 2022, 19:23

    Zawsze dotyk Jerycho wywoływał elektryzujący dreszcz. Miał wrażenie, że jego bliskość budziła w nim dziwne napięcie, nutę niepokoju i ekscytacji jednocześnie. Tym razem jednak to doznanie podsycone było czymś jeszcze... Czymś bardziej zwyczajnym, cieplejszym — zwykłą, ludzką potrzebą bliskości. Dlatego też pochylił głowę w stronę jego ręki i sam objął dłoń mężczyzny własną, przytrzymując ją przy sobie. Zmrużył powieki z cichym westchnieniem.
    Rany... Dzięki tej jednej pieszczocie poczuł naprawdę, że wszystko da się jeszcze wyprostować. Milczał, dając sobie jeszcze chwilę i nawet gdyby Leo chciał, nie pozwoliłby mu się odsunąć. Choć wcześniej zabronił mu się wtrącać i nie miałby śmiałości faktycznie o to prosić, to chyba właśnie tego faktycznie potrzebował. Sam nie umiał sobie poradzić z sytuacją, a jednocześnie miał jej coraz bardziej dość.
    — Może... Powiem tacie, żeby wyjechał? — zapytał ostrożnie, nie do końca wiedząc, jakie rozwiązanie będzie najlepsze. Cofnął w końcu rękę, chcąc oddać mu swobodę. — Przepraszam, Leo. Mam wrażenie, że cokolwiek się wokół mnie nie dzieje, jest popieprzone... Ale wiem, że mój ojciec załamałby się, gdybym zniknął. A ja, gdyby on mu coś faktycznie zrobił — wyjaśnił szybko, wyraźnie tym wszystkim bardzo przejęty, a jednocześnie speszony tym, jak emocjonalny ten wieczór się stał. Odetchnął ciężko, nerwowo. — Ja... Znaczy. Nie jestem głupi. Wiem, że jeśli coś zrobisz, to nie będzie dotyczyło tylko mnie i Lau, a wszystkiego. Rodziny. Interesów — dodał. Choć Laurent twierdził inaczej, Liam miał siebie za naprawdę bystrego. Poza przemocą fizyczną, lubił czasem zmieszać chłopaka z błotem, zwyzywać go dla zasady. Benett starał się być na to maksymalnie odporny i względnie dobrze mu szło. Był świadom tego, że bezpieczniej dla Leo byłoby nie mieszać się w to — wtedy nie rozpoczynałby pieprzonej wojny gangów.
    — Przekalkuluj to — podsunął mu. — I wiedz, że jeśli nie będzie ci się opłacało, Leo, nie będę miał ci tego za złe. Jakoś sobie poradzę, nie oczekuję, żebyś interweniował, naprawdę — wyznał. Choć pękł przed nim i wyznał wszystko, czuł się źle z myślą, że zmuszał go do działania, które mogłoby zaszkodzić ogółowi.
    Venceslaus
    Venceslaus
    Tempter

    Punkty : 514
    Liczba postów : 106

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Venceslaus Pią 22 Kwi 2022, 20:36


    Tak jak dotyk Leo wywoływał w nim elektryzujący dreszcz, tak on odczuwał ulgę, mogąc dotknąć go w ten nietypowy sposób. On wiedział, że w tym geście było coś znacznie więcej niż zwyczajna troska. Miał tylko nadzieję, że chłopak pod wpływem emocji i chwili nie zdemaskuje go tak szybko.

    Nie spodziewał się jednak, że jasnowłosy tak śmiało przyjmie do siebie ten rodzaj czułości. Wręcz przeciwnie — chciał go chłonąć tak, jakby jutro miało nie być, a Jerycho nigdy więcej miał nie powtórzyć tego gestu. Przez myśl mu nawet nie przeszło, aby miał oderwać od niego rękę, chętnie przeczesując jasne kosmyki, które przelewały mu się między palcami. Miał naprawdę wyjątkowo miękkie włosy.

    Może. Na razie nie rób nic. Muszę to przemyśleć — odpowiedział. Prawdą było, że rzeczywiście musiał wziąć wszelakie za i przeciw. Zastanowić się nad różnymi mono możliwościami i rozegrać to strategicznie. To nie należał do prostych zadań, ale gdyby Leo zbiłaby całe życie bąki, nie stałby się jednym z groźniejszych szefem mafii. Chociaż w tym momencie wyglądał wyjątkowo potulnie.

    Wiem o tym. Doskonale wiem jak wygląda relacja między Wami — przyznał, świadom takich oczywistości — Nie przepraszaj, nie masz w zasadzie za co. Po prosu musimy pomyśleć jak wyplątać Cię z tego gówna, ale wszystko jest do zrobienia. Pamiętaj, że nie ma rzeczy niemożliwych — wyjaśnił spokojnie. Choć czasami życie dawało mocno w kość, Leo wychodził z założenia, że w żadnym wypadku nie powinno się temu ulegać i należało walczyć. Ze wszystkich, możliwych sił.

    Nie myśl o tym. To też mój problem. Laurent ostatnimi czasy pozwala sobie na zbyt dużo. Pora z tym skończyć — odparł krótko i choć po prawdzie rzeczywiście głównie robił to dla chłopaka, starał się ukryć to za czymś takim jak kwestia zawodowa lub zwykłe spory w grupie, które czasami miewały miejsce.

    Pierwszy raz odezwałeś się do mnie po imieniu, wiesz? — zagaił, unosząc wargi w krzywym uśmiechu, chcąc w ten sposób chociaż trochę rozładować ten wieczór pełen emocji. Teraz nie miał już siły głowić się nad tym jakoś przesadnie, ale w nocy na pewno zacznie nad tym intensywnie myśleć. A małżonka znowu będzie mu zarzucać, że zakochał się w jakimś szczeniaku.

    Hałas
    Hałas
    Minor Vampire

    Punkty : 8488
    Liczba postów : 1704

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Hałas Pią 22 Kwi 2022, 20:55

    Liam miał wrażenie, że nagle perspektywa powrotu do domu wydawała mu się okrutnie niewygodna. Jak miał to zrobić... Już wyobrażał sobie to, jak ciężkie będą jego nogi, gdy będzie starał się wciągnąć je po schodach do tego absurdalnie drogiego apartamentowca. Mógłby użyć windy, ale nie — po pierwsze, była zbyt ciasna, od dziecka bał się takich miejsc. A po drugie, jechała zbyt szybko. Wolał rozkoszować się tymi chwilami sam na sam ze sobą samym.
    Później potrafił sobie wyobrazić z jakim oporem przekręci klucz w zamku, żeby pokonać drzwi — ostatnią barierę chroniącą go przed Laurentem.
    Aż w końcu zobaczy go... Może tego dnia będzie w dobrym nastroju. A może znów stwierdzi, że Liam spojrzał na niego krzywo. Albo stanął w niewłaściwy sposób. To wystarczyło, żeby jego twarz wykrzywiła się w grymasie złości, a dłonie straciły jakiekolwiek zahamowania. Rany, gdyby jeszcze chociaż sam Liam miał nieco więcej zdrowego rozsądku i był w stanie nie prowokować go. Wycofać się, gdy będzie zbyt gorąco.
    — Tak? — zapytał, oderwany od swoich myśli. Mimowolnie uśmiechnął się, zwracając wzrok na twarz Jerycho, uśmiechając się nieznacznie. Rany, miał wrażenie, że Leo był podobnie narwany, ale jego złość wyglądałaby zupełnie inaczej. Dałby jej upust w inny sposób, lepszy.
    Skończyliby, pieprząc się w przypadkowych miejscach pod wpływem chwili.
    Zerknął na talerz mężczyzny i zmarszczył zaraz czoło, wracając myślami do chwili obecnej, znów orientując się w sytuacji. Miał zaczerwienione policzki?
    Kurwa, przecież nie rumienisz się jak jebany prawiczek.
    — Zjedz, proszę — odezwał się, czując wyrzuty sumienia na widok nieskończonego makaronu. Sam miał wrażenie, że jego żołądek był ściśnięty do granic możliwości ze stresu, więc w pierwszej kolejności sięgnął po zimną już herbatę, żeby upić niewielki łyk. Starał się odzyskać spokój, myśleć logicznie i nie analizować już tego. Po prostu tam wróci. I będzie funkcjonował jak gdyby nigdy nic, dokładnie tak jak do tej pory, żeby nie wzbudzać zbędnych podejrzeń.
    — Gdzie mam cię zawieźć później? — zapytał, sprowadzając rozmowę w neutralne strony, wracając do jedzenia, żeby szybko skończyć posiłek mimo oporu organizmu. Nie chciał, żeby Leo na niego czekał.
    Venceslaus
    Venceslaus
    Tempter

    Punkty : 514
    Liczba postów : 106

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Venceslaus Pią 22 Kwi 2022, 22:48


    W zasadzie nikt nie powiedział, że musiał wracać wstrętnego apartamentu, w którym mieszkał Laurent. Tak naprawdę Leo potrzebował kierowcy cały czas. Ostatecznie kto go rano zawiezie na spotkanie? Zmęczony chciał chociaż minimalnie odpocząć, a z samego rana nie chciało mu się załatwiać nowej osoby, która po niego przyjedzie.

    Tak. Ale nie pozwalaj sobie za często — odpowiedział, puszczając mu oczko — Raczej przy innych też dobrze będzie jak będziesz do mnie mówił "per pan'" — dodał, przy okazji zwracając mu na to uwagę. Nie przeszkadzało mu, kiedy mówił do niego po prostu Jerycho czy nawet Leo, ale w obecności niektórych osób nie chciał, aby chłopak czasami się zapomniał. Zwrot "Panie Jerycho" lub tego typu w zupełności wystarczył, a znając bystrość młodzieńca, nie musiał mu o tym tak bezpośrednio mówić.

    Uśmiechnął się na te rumieńce, nie do końca wiedząc z czego one wynikały. Czyżby miał jakieś brudne myśli, a może dopiero teraz dotarło do niego, że Jerycho go dotknął? Tym samym rozejrzał się dookoła, zauważając że na sali zostali praktycznie sami. Chyba sporo czasu musiało minąć na tej rozmowie.

    Chciałbym, ale straciłem apetyt — przyznał bez chwili zawahania. W tej chwili naprawdę nawet jakby chcial, nie potrafiłby przełknąć nawet pół kęsa — To przez te wino, było okropnie paskudne. Gdzie on uczył się je podawać? — zarzucił, tylko odrobinkę pozwalając sobie pomarudzić w tym zakresie, ale raczej ze względu na niemyślenie o nieprzyjemnościach, które Liam doświadczył. Chciał go trochę rozluźnić przed jazdą.

    Możemy zajść do sklepu, aby kupić papierosy, a później to do domu — przyznał, odruchowo spoglądając na zegarek na prawym nadgarstku, aby zobaczyć, która była godzina.  

    Hałas
    Hałas
    Minor Vampire

    Punkty : 8488
    Liczba postów : 1704

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Hałas Pią 22 Kwi 2022, 23:21

    Liam skinął głową, ale nie skomentował tego w żaden sposób. Ot, przyjął do wiadomości — w obecności innych faktycznie będzie się do niego zwracał per pan. Nie czuł potrzeby negowania tego, ani jakiegokolwiek wykłócania się. Rany, w innych warunkach takie określenie mogłoby wydawać mu się nawet erotyczną grą.
    Panie. Magiczne słowo.
    Niepoprawne i cholernie niewłaściwe wyobrażenie.
    Na komentarz o winie zaśmiał się krótko i pokręcił głową. Pochylił się nad stolikiem, zupełnie jakby chciał zwierzyć się z jakiegoś sekretu.
    — Też podejrzewam, że kłamie z tym byciem rodowitym Włochem. Na bank po prostu wyrywa na to dupy — stwierdził z rozbawieniem, sprawnie przechodząc do zupełnie innego nastroju. Liam idealnie odcinał się od niewygodnych tematów. Zwłaszcza, gdy tak jak w tej sytuacji, chciał nieco poprawić nastrój swojego towarzysza.
    Sięgnął po herbatę, dopił ją i zraz odstawił kubek.
    — W porządku. Chodźmy, sklep jest niedaleko. Dziś ja stawiam, to ja cię tutaj zaciągnąłem — postanowił, podnosząc się z miejsca, kończąc już swój posiłek. Knajpka była mała, ale kątem oka dostrzegł, że kelner jest zajęty. Postanowił więc uregulować rachunek bezpośrednio przy barze, żeby zbędnie nie kłopotać znajomego.
    — Zaraz wracam — powiedział, naciągając na ramiona płaszcz, jednocześnie kierując się już w stronę lady.
    Oparł się o blat łokciem i posłał mężczyźnie jeden z tych uśmiechów, które na początku znajomości serwował Laurentowi. Jerycho widział to, właściwie już niejednokrotnie miał szansę obserwować flirtującego Liama — nawet z sinym policzkiem był pewny siebie, śmiały i ewidentnie zadziorny, choć przy tym z kokieteryjną nutą. Bez kiczu. Nawet, jeśli ten cały cholerny kelner był w stu procentach hetero, obserwował Benetta ze szczerym zainteresowaniem. Chłopak wyciągnął z kieszeni płaszcza portfel i wymieniając jeszcze kilka zdań, uregulował ich rachunek, będąc zaraz gotowym do opuszczenia lokalu.
    Venceslaus
    Venceslaus
    Tempter

    Punkty : 514
    Liczba postów : 106

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Venceslaus Nie 24 Kwi 2022, 01:06


    Zaśmiał się na jego stwierdzenie, zgadzając się z nim całkowicie, na co przytaknął głową. Czy to z czystej złośliwości, a może po prostu nie wierzył w jego pochodzenie — nie miało to znaczenia. I to nie tak, że Leo miał całkowicie zepsuty nastrój. Po prostu nie spodziewał się takiego obrotu sprawy.

    Niech będzie — przyznał, nie uderzając to jakkolwiek w jego dumę. Zgodził się, ponieważ podejrzewał, że chłopak w ten sposób będzie poczuwał się, że chociaż w taki sposób może mu wynagrodzić poświęcony ten czas — ostatecznie równie dobrze mógł go po prostu wyśmiać, postawić granicę i przypomnieć mu, że trochę pozwala sobie na zbyt dużo w jego towarzystwie. To jednak nigdy nie miało miejsca i nie wiedział, czy kiedykolwiek ośmieli się zwrócić mu na coś takiego uwagę. Lubił ich wzajemny styl bycia.

    Może właśnie dlatego widząc ten uśmiech, który był skierowany do kogoś innego niż do niego, coś ukuło go w sercu. Minimalnie bolał go fakt, że Liam nigdy nie odważy się uśmiechnąć w taki sposób do niego. Gdzie tam zawsze przemykali drobny, zadziorny flirt, ale to co widział czasami Jerycho znacząco różniło się od tego, co dostawał.

    Oj Leo, prawie 45 lat na karku, a Ty zadurzyłeś się w jakimś szczeniaku?

    Możemy już iść? — spytał się, podchodząc do Liam wyraźnie zniecierpliwiony oczekiwaniem, a kelnerowi posłał jedno z tych spojrzeń, po którym najlepiej będzie odpuścić sobie wszelakie rozmowy z chłopakiem.

    Hałas
    Hałas
    Minor Vampire

    Punkty : 8488
    Liczba postów : 1704

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Hałas Nie 24 Kwi 2022, 10:11

    Rany, gdyby tylko zrozumiał, że Jerycho był zazdrosny, jego serce zabiłoby znacznie mocniej. W tym całym spektaklu nie-łudzenia-się-że-coś-może-z-tego-być, stał się całkowicie ślepy nawet na takie wskazówki. Dlatego też, gdy mężczyzna zbliżył się do nich, Liam pożegnał kelnera, kładąc mu dłoń na ramieniu, znów uśmiechając się w ten kuszący, prowokujący sposób.
    — Do zobaczenia — postanowił i dopiero wtedy odwrócił się na pięcie, ruszając z Leo w stronę wyjścia. Benett lubił flirtować. Bardzo. Choć był okrutnie zazdrosną osobą, to samo flirtowanie traktował jak sport, w którym cholernie chętnie brał udział. Jakiś rodzaj konkurencji, która nie tylko podkręcała atmosferę między nim i tą jedną, daną osobą, ale też podsycała ogień w związku.
    Gdyby tylko Laurent był normalniejszy...
    — Poczekaj — odezwał się, gdy przekroczyli już próg restaurancji i znaleźli się na zewnątrz. Niby zbliżała się wiosna, ale o tej porze bywało już naprawdę chłodno. Śmiałym gestem wyciągnął przed siebie dłoń, żeby dosięgnąć kołnierza płaszcza Leo i poprawić go. Był nieuważalnie dla mężczyzny zagięty, bo na karku — sam mógł praktycznie nie zdawać sobie z tego uwagi. A jednocześnie to była świetna okazja, żeby zminimalizować dystans między nimi niemal całkowicie. A następnie przenieść ręce tak, jakby chciał objąć Jerycho. Leo z pewnością musiał poczuć smukłe palce muskające skórę w tak wrażliwym, erogennym miejscu, jakim był kark, podczas gdy Liam patrzył mu w oczy z pogodnym uśmiechem. Wyglądał tak, jakby to działanie było zupełnie neutralne i całkowicie niezamierzone, ot spontaniczne.
    — Tutaj możesz wejść po papierosy — odezwał się zaraz, cofając ręce, choć wcale nie zrobił kroku w tył, żeby zwiększyć między nimi dystans. Wskazał pobliski mały, ale wciąż czynny sklep z niewieloma rzeczami. Natomiast wybór legalnych nałogów był w nim całkiem spory.
    Czuł zapach perfum Jerycho mocniej niż w ciągu całego tego wieczora. Miał ochotę unieśc się nieco na palcach, żeby przytulić się koniuszkiem nosa do boku jego szyi i bezwstydnie zaciągnąć się tym zapachem.
    Później zostawiłby w tym miejscu ślad po ugryzieniu.
    Venceslaus
    Venceslaus
    Tempter

    Punkty : 514
    Liczba postów : 106

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Venceslaus Czw 28 Kwi 2022, 01:55


    Prawdopodobnie sam nie wiedział o tym, że przejawiała przez niego zazdrość. Czasami ją odczuwał, rzadko kiedy, ale chwile słabości w takiej postaci i jemu potrafiła się od czasu do czas zdarzyć. Jeszcze nie zauważył, że im dłużej znał Liama, tym częściej fala tego uczucia przemykała przez jego ciało i umysł. Mimowolnie wywrócił wzrokiem, gdy chłopak odwrócił się do niego plecami, a pseudo-Włocha nie ugościł nawet pogardliwym spojrzeniem. I tak nie miałby tupetu rzucić wszystkiego, wyłącznie dla tego młodzieńca.

    Zatrzymał się w połowie kroku, kiedy dotarły do niego słowa chłopaka. Nie wiedział, na co miał czekać, dlatego uniósł jedynie brew, w oczekiwaniu na to, co miało nadejść. Szczerze mówiąc nie spodziewał się takiego ruchu od niego. W pierwszej chwili dało się zauważyć ogromne zdziwienie na twarzy, zaskoczony gestem blondyna — bo czy on przypadkiem nie chciał go właśnie objąć? W zamian chwilę później co prawda odczuł jego bliskość przy sobie, ale z zupełnie innego powodu.

    Jesteś niemożliwy — rzucił, nie będąc gotów na tak nagłą bliskość Liama, która okazała się być bardzo przyjemna i przede wszystkim chciana. To go zaniepokoiło, ponieważ nawet przez nanosekundę nie chciał odsunąć go od kołnierza, który równie dobrze mógł poprawić sobie sam. Chętnie odwzajemniał to spojrzenie, niby neutralne, a jednak Leo doszukiwał się w nim drugiego dna. Naprawdę chciałby, aby chłopak dał mu jakikolwiek znak, drobne zielone światło, aby mógł objąć go silnym ramieniem i do siebie przyciągnąć. Żeby wpić się w te rozkosznie kuszące wargi, aby zapomniał o smutkach tego dnia. Nie tylko on, ale i Leo też.

    Dlatego jedynie spojrzał się kątem oka na sklepik, tym samym na moment odrywając od niego swoje ciekawskie spojrzenie. Powróciwszy wzrokiem, uniósł dłoń, aby móc zmierzwić mu blond czuprynę. I to wszystko, co zrobił z miliona myśli, które przeszły mu w tej chwili po głowie.

    W takim razie poczekaj tu chwile. Za chwilę będę — przyznał tak samo neutralnie, kiedy on na niego doglądał, po chwili znikając za drzwiami sklepu. Tam miał chwilę na ostudzenie swoich myśli, a kiedy wyszedł z zakupionymi papierosami, od razu rozpakował paczkę i zapalił sobie jednego.

    Chcesz się rozerwać? — spytał nagle, ze spokojem spoglądając na Liama.

    Hałas
    Hałas
    Minor Vampire

    Punkty : 8488
    Liczba postów : 1704

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Hałas Czw 28 Kwi 2022, 11:25

    Uważał siebie za mocno niemożliwego we właściwie wielu aspektach, ale nie potrafił ocenić, dlaczego tym razem zasłużył sobie na to określenie. Nie drążył jednak tematu, zostajac przy samochodzie z pogodnym uśmiechem. Podobało mu się to, w jaki sposób spędzili ten wieczór — może poza małym wybuchem w ciągu jego przebiegu, oczywiście. Ogólnie rzecz biorąc, cieszyła go ta nowa posada, którą dostał. Bycie kierowcą Jerycho wydawało mu się niewielkim awansem w kategorii chłopca na posyłki, bo wciąż nie czuł się niczym więcej. Niemniej jednak, możliwość przebywania nieco bardziej w jego towarzystwie, cieszyła.
    — Zaczekam — postanowił, wyciągając ze swojej paczki papierosa, opierając się wygodnie o maskę samochodu. Kiedyś też będzie miał taki pojazd — luksusowy, drogi, ale nierzucający się w oczy, dość gustowny. Jak cały Jerycho. Nienachalny w swojej elegancki, a jednocześnie bardzo mocno zaznaczający swoją obecność.
    Cholernie go kręcił, do diaska.
    Ma żonę. Syna. I całą gromadę kochanków.
    Śmieszne, bo bardziej w myślach rugał siebie obecnym stanem relacji Leo niż tym, że przecież on sam posiadał Laurenta, którego podobno kochał. Gdzieś między obitą twarzą a wykręconą boleśnie ręką. Impas, pieprzony impas, w którym twarz Liama mimowolnie uśmiechała się, gdy tylko dostrzegała wracającego w jego stronę Jerycho.
    — Co? Sądziłem, że będziesz chciał, żebym odstawił cię do domu — przyznał, zaciągając się papierosem, mrużąc przy tym powieki. Spojrzał na niego spod długich rzęs, zastanawiając się nad sytuacją. Już było późno, domyślał się więc, że Laurent odpieprzy mu w domu niezłą awanturę. Spóźnienia — nawet jeśli spowodowane były pracą dla mafii — doprowadzały go do szewskiej pasji. W tym momencie Liam powinien zachować się racjonalnie, postąpić krok w tył i nie drażnić rozjuszonego partnera. Ale to tak cholernie nie było w jego stylu... Kiedy tylko ktoś proponował mu coś, co choć trochę zalatywało dobrą zabawą, on zawsze rzucał się w wir tej słodkiej obietnicy, nie oglądając się za siebie.
    — Chętnie — postanowił bez wahania i uśmiechnął się pogodnie, gasząc niedopalonego papierosa o podeszwę buta. — Gdzie mam jechać? — zapytał, ruszając na miejsce kierowcy. Tym razem już nie zastanawiał się nad otworzeniem mu drzwi — jak mniemał, kwestię filmów gangsterskich mieli już omówioną i mogli sobie darować przesadny patetyzm w tej kwestii. — Jeśli kiedyś zaproponujesz rozrywkę bez ubrań, uprzedź dzień wcześniej. Wezmę wyjściowe bokserki — rzucił zaraz, siląc się na kolejny koślawy żart. Zdaniem Laurenta, poczucie humoru Liama, było mocno średnie, a on sam nie potrafił sobie darować okazji do rzucenia kolejnym dwuznacznym żarcikiem.
    Venceslaus
    Venceslaus
    Tempter

    Punkty : 514
    Liczba postów : 106

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Venceslaus Pon 09 Maj 2022, 03:28


    Prawda, tak chciałem, ale zmieniłem plany — przyznał z nonszalanckim uśmiechem, świadom tego, że dziś o porządnym śnie mógłby zapomnieć.

    Liam siłą rzeczy nie miał teraz możliwości odmówić Jerycho — jeżeli chciał, aby został zawieziony na imprezę do ekskluzywnego klubu, tak właśnie powinien zrobić, w dodatku zostając z nim dla bezpieczeństwa Leo. Na tym polegała praca prywatnego kierowcy, a ktoś taki jak Laurent zdawał sobie z tego sprawę. Jeżeli będzie złościł się na jego pracownika, będzie musiał mu przypomnieć jak bardzo nie powinien mieszać kwestii zawodowych z prywatnymi, mimo impulsywności.

    Nawet jeżeli chciał jechać do tego klubu, wyłącznie aby spędzić więcej czasu z samym Liamem.

    Świetnie, ponieważ ciężko byłoby mi usłyszeć "nie" — odpowiedział pół żartem, pół serio, aby otworzyć drzwi auta, po raz kolejny siadając obok kierowcy. Rzucił mu adresem już w samochodzie, aby mógł wpisać w GPS.

    Mimowolnie uśmiechnął się na jego słowa, spoglądając kątem oka na chłopaka.

    Postaram się zapamiętać, chociaż będzie to trudne. Zwykle bywam spontaniczny — stwierdził i mimo, że nie wyglądał na taką osobę, to jeżeli wpadnie na jakiś pomysł, będzie miał przeokropną chęć zrealizowania go tu i teraz. Jak na przykład wspólne wyjście do nocnego klubu, do którego dotarli po niecałych 20 minutach. Wybrał takie miejsce, które bardzo lubił, a jednocześnie niewiele znanych osób z grupy mógłby tu spotkać — jak na przykład wściekłego Laurenta, który akurat zechciał sobie zrobić drobny skok w bok podczas nieobecności młodzieńca.

    Kiedy zaparkowali, Leo wprowadził Liam, omijając kilometrową kolejkę. Skorzystał z dóbr swojego nazwiska, po którym wpuszczono go z otwartymi ramionami, mężczyźni byli już w środku. Śmiało można powiedzieć, że klimat tego miejsca idealnie odzwierciedlał wnętrze Jerycho — tak samo eleganckie, gustowne z delikatnym pazurem. Dużo osób bawiło się na parkiecie, parę siedziało w lożach oraz flirtowało ze sobą, gdzieniegdzie doszło już do czegoś znacznie większego niż samego pocałunki.

    Masz ochotę usiąść przy loży dla VIP'ów czy wolisz zabawić się jak wszyscy? — spytał, zostawiając mu wybór.


    Sponsored content

    Impas - Page 2 Empty Re: Impas

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Sro 17 Sie 2022, 13:01