Dawno temu w tej samej Galaktyce.

    Share
    avatar
    Prince Charming
    Ciekawość

    Punkty : 27
    Liczba postów : 7

    Dawno temu w tej samej Galaktyce.

    Pisanie by Prince Charming on Nie 13 Sty 2019, 12:11

    Dawno temu w tej samej Galaktyce.

    Fabuły, które zostały rozpoczęte na starej wersji forum, tutaj znajdują swoją kontynuację. Pracujemy nad zabezpieczeniem treści starego forum – wkrótce uzyskacie dostęp do stabilnego archiwum.

    Początek tej fabuły znajduje się TUTAJ.




    Przez sekundę stał ze zwieszoną głową niczym skarcony uczniak. Zawsze tak reagował na reprymendy Zjawy. Zwieszał łeb i kulił te szerokie bary przed drobnym chłopakiem, a potem i tak robił dokładnie to na co miał ochotę. Tym jednak razem poderwał głowę i zmrużył złote ślepia. Użył mocy, by drzwi zatrzasnęły się przed nosem młodzieńca.
    Zjawa odwrócił się wściekły w jego kierunku.
    – Wypuść mnie – polecił mu zdecydowany, stanowczym tonem, na który nigdy nie potrafił zdobyć się wobec swojego ukochanego.
    – Nie, dopóki nie przestaniesz zachowywać się jak popierdolony. – Xorgo gmerał przy pasku, próbując go zapiąć. Okazało się jednak, że jedna z dziwek tak się spieszyła, że go uszkodziła. Zjawa zaczął uparcie dociskać kontrolkę, a Zabrak jedynie obserwował te jego wściekłe, desperackie działania.
    – Jesteś zwyczajnie zazdrosny o to, że jestem szczęśliwy. – Gdyby Xorgo miał brwi, to właśnie podjechałyby mu do samych rogów. Zjawa nie rezygnował z tego tonu pełnego pretensji. Nienaturalnego dla cynicznego młodzieńca. – Sam umiesz tylko pieprzyć dziwki, nie umiałbyś być w związku.
    – A założysz się? – Xorgo zapytał nonszalanckim rozbawieniem, posyłając mu ten zabójczy uśmiech.
    – Nie rozumiesz. Mikheil żyje. Potrzebuje mojej pomocy. Muszę udać się na Iridonię. – Wysunął ostateczny argument, zaciskając usta. Xorgo w końcu skończył gmerać przy pasku i podszedł do drżącego młodzieńca.
    – Gówno mnie on obchodzi. – Zadeklarował z przekonaniem. – A temu twojemu fagasowi, to powiedziałem, że ma cię uszczęśliwić. I że wolisz kwiatki od obciągania. I żeby nie zostawiał ubrań na ziemi, bo się wkurwiasz. I żeby piwo kupował ci jasne. I klepał po dupie, bo to lubisz.
    – Mówisz to po to, żebym został. – Zjawa uspokoił się. Patrzył na Xorgo wyzywająco, choć musiał przy tym zadrzeć głowę. Zabrak zmężniał, a jego twarz nabrała dojrzalszego wyrazu. – Potrzebujesz mnie, żebym odwalał za ciebie całą robotę i sprzątał, gdy ty pieprzysz wszystko co się rusza.
    – NOSZ KUR-
    Xorgo warknął wściekle i wykonał gwałtowny gest. Młodzieniec momentalnie skulił się, zasłaniając głowę rękoma. Znowu drżał przerażony. Wojownik wbił w niego zaskoczone spojrzenie złotych ślepych.
    – Ja pierdole. Przepraszam. Nie chciałem ci nic zrobić. – Nieporadnie objął go ramieniem, próbując po nim klepać. Chciał przyciągnąć do siebie chłopaka, ale ten tylko się kulił.
    – On nie może odlecieć beze mnie. Zostanę sam.
    – Masz mnie.
    – Ja… – Co miał powiedzieć? Żałośnie przyznać, że nikt inny nie będzie chciał być w nim w związku? Xorgo poderwał mu brodę i starł kciukiem łzy z zarumienionych policzków.
    – To co? Założysz się, że umiem być w związku?
    Chłopak wiedział, że to najbardziej romantyczna propozycja, na jaką stać tego wielkiego idiotę.

      Obecny czas to Czw 17 Sty 2019, 06:52