Wyglądasz jak z krzyża zdjęty.

    Share
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Wyglądasz jak z krzyża zdjęty.

    Pisanie by Koss Moss on Sob 12 Sty 2019, 02:37

    Wyglądasz jak z krzyża zdjęty.

    Fabuły, które zostały rozpoczęte na starej wersji forum, tutaj znajdują swoją kontynuację. Pracujemy nad zabezpieczeniem treści starego forum – wkrótce uzyskacie dostęp do stabilnego archiwum.

    Początek tej fabuły znajduje się TUTAJ.




    Przywódca tego, co wygląda na oddział uderzeniowy, osłania się przed atakami tarczą kinetyczną.
      ― Wstrzymać ogień. WSTRZYMAĆ OGIEŃ! ― krzyczy, nie podnosząc nawet broni.
    Mężczyźni za jego plecami mierzą do przeciwników, ale z ich strony nie padł żaden strzał.
    Kiedy zapada cisza, przywódca unosi okrytą rękawicą, otwartą dłoń, by pokazać, że nic w niej nie trzyma.
      ― To nie jest akt terroru. Nie przychodzimy, by uczynić komukolwiek krzywdę. Przychodzimy w sprawie wampira, którego tu przetrzymujecie. Porozmawiajmy, proszę. Bez strzałów.
    Mężczyzna opuszcza powoli dłoń i sięga do twarzy. Zdejmuje z niej czarną maskę, by pokazać poorane bliznami oblicze starszego człowieka, który wiele już przeżył.
      ― Stworzenie, które pojmaliście, jest śmiertelnie niebezpieczne. Nie wiecie, z czym macie do czynienia. Chcemy zapobiec nieszczęściu. Proszę o rozmowę z osobą zarządzającą obiektem.

    Morningstar wpatruje się w monitor. Nie słyszy wymiany zdań, ale widzi, że do pełnej wymiany ognia nie doszło. I tylko z szybu wentylacyjnego ktoś… coś… wydostało się, na szczęście szybko przecięte na pół.
    Nie wygląda jednak jak jeden z mężczyzn, którzy utknęli przy korytarzu.
    Ani trochę.
    Na podłodze leży kobieta, a raczej to, co z niej zostało. Jej ciemne włosy rozsypane są na posadzce, kryjąc twarz i głowę, a dłonie trzęsą się w konwulsyjnych drgawkach.
    Na wewnętrznej stronie nadgarstka znajduje się charakterystyczny symbol: ikona, która kojarzyć się może z dwoma nietoperzami o otwartych skrzydłach – większym i mniejszym – nabitymi na sztylet; lub może to kontur jakiegoś rodzaju broni o dwóch poziomych ostrzach; lub może kształt bez znaczenia, w którym ludzkie oko na próżno dopatruje się sensu i odniesień.
      ― Pani doktor, czy wasz zespół przeszedł jakiekolwiek szkolenie na wypadek ataku?
      ― Pułkowniku, owszem, wiemy, że w razie ataku terrorystycznego mamy się nie ruszać i czekać na pomoc ― odpowiada gorzko ― teraz jednak obawiam się, że…
    Morningstar chwyta się z a serce, gdy z szybu do sali z androidem wskakuje kolejna postać, tym razem mężczyzna, i tym razem lepiej przygotowany na kontakt z intruzem.
    Na jego nadgarstku też jest ten symbol. Gdy otwiera usta, by wrzasnąć przy rzucaniu się na androida, błyskają w nich dwa sztuczne, srebrne kły, które upodabniają go do zmarłej za ścianą istoty.
    Zaraz za mężczyzną z szybu wyskakują kolejne osoby. Jest ich tam sporo, ale można zacząć się zastanawiać, czy mają związek z intruzami w korytarzu.
    A może oni mieli tylko odwrócić uwagę.
    avatar
    YoungKitty
    Ciekawość

    Punkty : 219
    Liczba postów : 3

    Re: Wyglądasz jak z krzyża zdjęty.

    Pisanie by YoungKitty on Nie 13 Sty 2019, 23:56

    Koyotte nakazuje swoim ludziom wstrzymać ogień, przy jednoczesnym zachowaniu gotowości bojowej. Młody dowódca naprędce stworzonego oddziału bojowego pierwszy raz jest w takiej sytuacji i waha się, co zrobić. W końcu, po chwili, która zdaje się trwać wieczność, opuszcza broń, sam również zdejmuje maskę (ukazując tym samym swoje piegowate oblicze) i wskazuje nią na starszego człowieka.
    —  Dobrze, zaprowadzę pana. Ale ci, z którymi pan przyszedł, zostają tutaj. Spróbują choćby drgnąć, zarobią kulkę od któregoś z moich chłopców! To samo dotyczy pana, jeden fałszywy ruch i koniec rozmów — ostrzega, choć słychać, że pod koniec wypowiedzi, zważywszy na okoliczności, zbyt długiej, głos lekko mu się łamie.

    Mniej więcej w tym samym czasie pułkownik musi przerwać pogawędkę z Morningstar, gdyż następuje ponowny atak. Zanim chmara istot zdąży dopaść androida, Verniakow odpala jedno z działek rakietowych. Ku jego zdziwieniu okazuje się ono nie być szczególnie efektywne. Owszem, ci intruzi, pod których stopami wybuchł pocisk, zgodnie z oczekiwaniami rozpryskują się na drobne kawałki. Jednak zdecydowana większość zdążyła umknąć poza pole rażenia. Jakim cudem są tak szybcy? Nie ma czasu się zastanawiać, musi odpierać kolejne ataki. Domyśla się, że przeciwnicy przybyli po Gasparda, dlatego robi wszystko, by bronić dostępu do miejsca, w którym zamknięta jest owa istota, czy raczej jej ciało.
    > Nie mamy pewności, że nie żyje. Poza tym to bardziej człowiek niż innego rodzaju stworzenie. <
    Zauważa Chris, który otrząsnął się już z początkowego szoku. Doktorek, mając umysł wciąż w ciele androida, ale nie musząc go kontrolować, ma możliwość obserwowania i analizowania wydarzeń. Zauważył, że zespół Marylin powinien już przybyć i domyśla się, że również został zaatakowany. Decyduje się jednak nie kłopotać pułkownika tą uwagą, bo w tej sytuacji prawdopodobnie nie byłaby zbyt pomocna.
    > Doktorze, jeśli chce się pan na coś przydać, to niech pan aktywuje tylną kamerę i pilnuje naszych pleców! <
    Christopher wykonuje polecenie i po chwili działają z pułkownikiem jak jeden organizm, dokładnie tak jak powinny działać osoby sterujące robotem bojowym.

      Obecny czas to Czw 17 Sty 2019, 06:53