Fear of the Fade

    Share
    avatar
    Draco
    Ciekawość

    Punkty : 2153
    Liczba postów : 9

    Fear of the Fade

    Pisanie by Draco on Sob 12 Sty 2019, 02:36

    Fear of the Fade

    Fabuły, które zostały rozpoczęte na starej wersji forum, tutaj znajdują swoją kontynuację. Pracujemy nad zabezpieczeniem treści starego forum – wkrótce uzyskacie dostęp do stabilnego archiwum.

    Początek tej fabuły znajduje się TUTAJ.



    - Hej, moja babeczka! - mruknęła, parskając śmiechem, gdy zobaczyła Solasa z pełnymi ustami, żującego jak chomik.
    Był uroczy. Sięgnęła po krem z jednej z babeczek, nabrała go trochę na palec i musnęła nim jego nos, uśmiechając się, rozbawiona. Resztę zlizała z palca, patrząc na niego prowokująco.
    Toast na jej cześć speszył ją. Zarumieniła się widocznie, trochę niepewnie spoglądając na przyjaciela.
    - Kiedy odbędzie się ta piękna ceremonia, Dorianie? Zdradź sekret - mruknęła konspiracyjnie, nachylając się do przyjaciela z rozbawieniem.
    Upiła trochę alkoholu, ale nie aż tak dużo, jak jej pierwsze łyki. Wiedziała, że nie miała mocnej głowy, nie chciała tak szybko odpłynąć w niebyt.
    - Och - westchnęła, gdy została przyciągnięta bliżej Solasa, objęta przez niego w pasie.
    Jego gorący oddech owiał jej ucho, a komplement sprawił, że zarumieniła się bardziej.
    - Dziękuję. Ty również. Powinieneś to częściej robić - pogłaskała go po policzku, cmokając lekko w nos.
    - Nie wiedziałam, że lubisz dziewczyny w ten sposób, Merrill - mruknęła Isella, uśmiechając się życzliwie do przyjaciółki.
    - Ja też nie wiedziałam, że możesz lubić tak dziewczyny! - odparła brunetka, puszczając do niej oczko.
    Isella parsknęła śmiechem.
    - Touche, moja droga, touche.
    - A to ciekawe! Czyżbyś miała przygody z dziewczętami, Inkwizytorko? - Variel zmrużyła oczy, przyglądając się konspiracyjnie Iselli.
    - Cóż, może się zdarzyło... Jest tu jakiś zwykły sok? Gdzieś kiedyś był... - mruknęła, idąc na czworaka do stołu.
    Zupełnie nie zdawała sobie sprawy z tego, jak wyglądała i jak bardzo wypinała pośladki w stronę ukochanego.
    - O, jest! Dzbanku, moja miłości...
    avatar
    Pan Vincent
    Ciekawość

    Punkty : 1816
    Liczba postów : 8

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Pan Vincent on Sob 12 Sty 2019, 03:04

    Zachowanie Iselli przybierało z wolna typowo "imprezowy" charakter - w jej ruchy począł wkradać się pewien chaos, przeplatany ze swobodą, o którą ciężko było zazwyczaj posądzić te wstydliwą dziewczynę. Solas wpatrywał się w nią, zauroczony i zafascynowany, pozwalając jej na wszystkie głupoty, na które akurat nabierała ochoty. Śmiał się w głos, gdy ukochana ucałowała miejsce na nosie, które jeszcze chwilę wcześniej zostało przez nią ubrudzone słodkim kremem.
    Ale to później nadeszła chwila, która okazała się dla niego prawdziwym egzaminem wstrzemięźliwości - gdy zwlekając się leniwie ze stołu, elfka nie stanęła na nogi, ale poczęła poruszać się po ziemi na czworakach, prezentując przed nim nieświadomie swe wdzięki. Odprowadzał ją uważnie wygłodniałym spojrzeniem, przygryzając poczerwieniałą od wina i śmiechu wargę.
    Ile by dał, gdyby mógł teraz bezkarnie przeczołgać się tuż za nią, ściągnąć z niej niepotrzebną odzież i móc cieszyć oko zaokrągleniami i gorącym, kształtnym ciałem, które kusiło go coraz bardziej i bardziej...
    Zamrugał, wyciągając dłoń, by pomóc powrócić Inkwizytorce na miejsce. Zdał sobie sprawę z tego, że właśnie o mały włos nie doświadczył piętna publicznego wzwodu, a wszystko to za sprawą takiej głupoty - czy to alkohol działał na niego w taki sposób? A może to ziółka Variel?
    Uśmiechnął się blado, przyjmując od Doriana butelkę z kołyszącą się smętnie połową zawartości. Był coraz bardziej pijany, ale naprawdę przestawało mu to przeszkadzać.
    - Co powiecie na partyjkę? - Spytał nagle Byk, podnosząc się ze swej półleżącej pozycji; na blat powędrowała wyświechtana talia dobrze mu już znanych kart. Wiedział, że nie będzie potrafił powstrzymać paskudnego uśmieszku, który w otwarty sposób zwiastował nadchodzącą klęskę jego towarzyszy.
    - Zasady? - podsunął pozornie uprzejmie, a coś w jego oczach zamigotało złośliwie. O, już teraz wiedział, co się za chwilę wydarzy, ale z jakiegoś powodu niezmiernie go to cieszyło.
    - Te, co zwykle - zaśmiał się sucho qunari. - Przegrywasz, rozbierasz się. Wszyscy rozumieją, ta?
    - To może być całkiem zabawne - mruknęła Variel, zrywając się z własnego miejsca. - Tasuj to i zaczynajmy, chcę już popatrzeć się na ładne cycki.
    - O, tak - Dorian odstawił z trzaskiem opustoszałą butelkę, chwytając w palce wściekle czerwone jabłko. - Ja także liczę na coś ładnego.
    avatar
    Draco
    Ciekawość

    Punkty : 2153
    Liczba postów : 9

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Draco on Sob 12 Sty 2019, 03:16

    - Nie, ty naprawdę musisz oszukiwać! Tom miał rację, jesteś cholernym oszustem, Solas! - krzyknęła, gdy po raz kolejny przegrała partię.
    Zostawała zwykle z Variel i Solasem jako ostatni grający, ale jeszcze nigdy nie potrafiła ograć chociażby rudowłosej. Nikt, natomiast, nie pokonał Fen'Harela.
    Byli po trzeciej partii. Isella w tej chwili była już bez butów, skarpet i bez swetra. Siedziała w białej podkoszulce, wzdychając ciężko. Na trzeźwo nie potrafiłaby go ograć, co dopiero po praktycznie całym wypitym winie.
    - Nie złapałaś go za rękę - przyznał Dorian, podśmiewając się trochę z żywej reakcji przyjaciółki.
    On także miał nieco mniej na sobie, ale zdaje się, zupełnie mu to nie przeszkadzało. Byk, za to, był dziwnie milczący i zdeterminowany. Właśnie siedział, patrząc w swoje karty zupełnie tak, jakby miał nagle poznać jakąś odpowiedź, jakąkolwiek tylko dzięki wpatrywaniu się w nie.
    Było to dość zabawne.
    - Tymczasem, to twoja czwarta tura. No, zdejmuj coś. Dawaj! - Dorian kontynuował, niewzruszony.
    Isella westchnęła ciężko i rozpięła sprawnie stanik pod koszulką, w dwóch ruchach wyciągając go spod podkoszulki. Rzuciła go obok siebie, po czym sięgnęła po ostatnią babeczkę truskawkową.
    - Za chwilę skończą mi się bezpieczne elementy ubioru.
    Ugryzła ciastko, spoglądając na Solasa, który niewzruszenie pił właśnie kilka łyków soku, zupełnie, jakby nic się nie działo i wszystko było w porządku. Oczywiście, że jej ukochany był w pełni ubrany. Póki co nie przegrał. Jeszcze.
    - Variel, zrób mu coś. Niech przegra. Chociaż raz! - mruknęła Isella, zapijają słodką babeczkę sokiem jabłkowym.
    avatar
    Pan Vincent
    Ciekawość

    Punkty : 1816
    Liczba postów : 8

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Pan Vincent on Sob 12 Sty 2019, 03:50

    - Próbuję - Variel westchnęła ciężko, spoglądając na milczącego apostatę z równie gorącą zawiścią, z którą wpatrywała się w niego teraz jego partnerka. Co za triki trzymał ten przeklęty skurwiel, że za nic w świecie nie dało się go ograć? Wyciągał idealne ułożenie, raz za razem, uśmiechając się przy tym jak sęp na widok padliny. - Próbuję, uwierz mi.
    Niestety, jej własne karty postanowiły w tej chwili okrutnie z niej zakpić i w jednej chwili zrozumiała, że nie tylko nie popisała się w tej rundzie, ale i ją...
    - Przegrałaś! - Krzyknął Dorian, uśmiechając się promiennie. Poklepał z zadowoleniem wielkie ramię Byka, ciesząc się jak małe dziecko. - Może zobaczę dzisiaj cycki!
    - Od kiedy cię one interesują? - Zapytał uprzejmie Solas, pociągając ze stosu kolejne rozdanie. - Sądziłem, że daleko ci od tego typu... atrakcji.
    - To, że nie chcę tego dotykać lub wsadzać do ust, nie oznacza, że nie jestem w stanie docenić kobiecego piękna - powiedział poważnie Tevinterski mag, dobierając kolejne karty.
    - Zawsze możesz też tam wsadzić coś od siebie - zauważył rozsądnie Byk, wzdychając ciężko. Zaczynał się obawiać, że mimo najszczerszych chęci nie utrzyma długo spodni na tyłku. - Pas. Graj, Merrill.
    - Co? Ja? - upewniła się elfka, przemawiając z pełnymi ustami. - Dobrze, już gram. Aaa.... proszę - wzruszyła ramionami, wrzucając na blat układ, który najbardziej przemawiał jej do duszy.
    Przy stole zaległa nagle martwa cisza - Variel rozdziawiła wargi, Dorian przestał zakręcać wąsa, a Byk opuścił bezwiednie swe karty, pokazując je wszystkim zebranym.
    I wtedy spojrzenia padły na Solasa.
    - Co ja zrobiłam - zapytała cicho Merrill, niepewna tego, co działo się właśnie na jej oczach. - Variel? - Zapytała nieśmiało ukochanej. - O co chodzi?
    - Jeśli Solas nie przebije twojego układu... oznacza to, że przegrał - wyszeptała trwożliwie Starożytna, zupełnie jakby toczyli w rzeczywistości prawdziwą bitwę, nie zwykłą karciankę. Szczupła dłoń zacisnęła się na udzie dalijki, gdy jej droga partnerka napięła się cała, nie wytrzymując z ekscytacji.
    A Solas? Solas sięgnął pewnie po znajdującą się po lewej stronie kartę i wyciągnął ją dumnie, by...
    Gwałtownie pokręcić głową, wydając z siebie ciężkie westchnienie. Marna karta z pięcioma punktami powędrowała do stosu "do wyrzucenia" i wokół zapadły momentalnie oklaski, gratulacje i wiwaty.
    - Spokojnie - obruszył się, uśmiechając się gorzko, z obietnicą zemsty. - To tylko buty!
    - Za wiele to oprócz tego na sobie nie masz. - zauważyła Variel, upijając znów łyk wina. - Koszula, spodnie... nosisz bieliznę?
    Apostata spłonął gwałtownie rumieńcem, chowając twarz za plecami Inkwizytorki.
    Nie był gotów na podobne pytania.
    Tym bardziej, że tego zapomniał o ów nieistotnym, zdawałoby się, szczególe, jak bielizna.
    avatar
    Draco
    Ciekawość

    Punkty : 2153
    Liczba postów : 9

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Draco on Sob 12 Sty 2019, 04:03

    - Czasem nosi - mruknęła Isella niewiele sobie z tego robiąc, upijając łyk wina.
    Przyjaciele spojrzeli na nią zupełnie, jakby powiedziała największą tajemnicę, a ona uniosła jasną brew.
    - No co? Zdarza mu się. Ale teraz - sięgnęła spodni ukochanego, odchylając je i spoglądając za nie, nic sobie z tego nie robiąc jak obscenicznie to wyglądało - nie ma. Dwa razy i macie go nagiego - Isella roześmiała się radośnie, nawijając sobie na palec kosmyk jasnych włosów.
    Karty zostały przetasowane i ponownie rozdane. Isella wygięła usta w podkówkę, gdy okazało się, że to, co dostała było w zasadzie do niczego. Westchnęła ciężko, zaczynając rozpinać spodnie.
    Dorian spojrzał na nią rozbawiony.
    - Aż tak źle? - dopytał przyjaciółkę, drapiąc się po nagim sutku.
    - Gorzej - mruknęła, sięgając po słoną przekąskę.
    Było to ciasto drożdżowe posypane przyprawami w zabawnym, podłużnym kształcie, dość grube. Gryzła jedno z nich, obserwując skupione twarze... i Merrill.
    - Ja rozumiem, nie jestem dobra w karciane gry. Lepiej idzie mi w szachach, naprawdę. Ale że aż tak? Pięć razy pod rząd nie mogę dostać nic sensownego? To już jest złośliwość rzeczy martwych, złośliwość, powiadam!
    Głos Iselli był rozdrażniony, może trochę rozbawiony. Oparła się o ramię Solasa, chcąc podejrzeć jego karty, ale jej partner zasłonił je przed nią, posyłając jej uśmiech.
    - Chcesz, żebym była półnaga, prawda?
    - Pas. Szefowo?
    - Ech. Macie tę czwórkę i nie patrzcie na mnie, gdy w hańbie zdejmę spodnie.
    avatar
    Pan Vincent
    Ciekawość

    Punkty : 1816
    Liczba postów : 8

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Pan Vincent on Sob 12 Sty 2019, 04:22

    - Obawiam się, że twoje zdolności dedukcji słusznie poprowadziły cię ku właściwej konkluzji - "zasmucił" się Solas, wykrzywiając wargi w nieco złośliwym uśmiechu. Czwórka, wyrzucona przez Inkwizytorkę, była bowiem najniższym możliwym wynikiem uzyskanym w bieżącej rundzie.
    Z błyskiem w oczach obserwował, jak ciasne spodnie uwalniają krągłe, pełne uda i pośladki, a na nich, opięte ciasno, podkreślające wymownie każdą okrągłość, lekko prześwitujące, koronkowe...
    - Ale ładne! - Dorian niemalże położył się na stole, by móc przyjrzeć się lepiej bieliźnie przyjaciółki. - Wygląda na Antivańską robotę! Cóż za kunszt, Isello! Nie posądziłbym cię o noszenie na sobie tak figlarnych fatałaszków.
    - Szczęściarz z ciebie, szefuńciu - dorzucił swoje parę groszy Byk, uśmiechając się wymownie, ale Solas prawie go nie słyszał.
    Zamarł jedynie w bezruchu, tuląc do siebie pozostałe trzy karty, niczym najdroższy skarb. Jego serce biło, jak oszalałe, tłocząc w ciało swój coraz śmielszy rytm. Twarz piekła niemiłosiernie (łącznie z czubkami szpiczastych uszu), oddech przyśpieszył nieznacznie, a wargi zacisnęły się gwałtownie, gdy próbował przełknąć ślinę przez ściśnięte gardło.
    Na wszystkie świętości, przecież za chwilę...
    Brak spodni musiał chyba odbić się na Inkwizytorce swym zimnem - mógł to dokładnie zaobserwować w chwili, gdy jej naprężone sutki poczęły rysować się swym kuszącym materiałem przez biały podkoszulek, zupełnie jakby istniały tylko po to, by mógł się w nie wpatrywać i...
    Tak bardzo zapragnął wziąć je w usta, posmakować niewielkich, ale jakże pełnych piersi. Zassać się mocniej na skórze, pozostawić na niej swój ślad. Jeden i drugi, więcej śladów.
    Moja. Moja.
    - Grasz? - szturchnięcie w ramię sprawiło, że (chyba cudem) udało mu się oderwać spojrzenie od drobnych obojczyków i sięgnąć drżącą dłonią (cholerne zioła, przecież z reguły potrafił się opanować, naprawdę potrafił!) po kartę, by wystawić ją ostrożnie na stół.
    - Cholerny skurwiel - warknęła Variel, wyrzucając resztę kart w powietrze.
    - Variel! - Oburzyła się Merrill, pociągając ją zaczepnie o ramiączko od biustonosza. - Zepsułaś nam grę.
    - Mogę się rozebrać i bez tego - zaśmiała się Starożytna, sięgając po pudełko z wiadomą już zawartością. - Powiem wam, jak by się to skończyło; pierwszym, co byśmy zobaczyli, byłby tyłek Doriana. Nie sądzę żeby miał problem z pokazaniem nam tego, co wypina przy każdej możliwej okazji.
    Solas rzucił Tevinterskiemu szlachcicowi spanikowane spojrzenie (słowa jego protegowanej były nieco... swobodne) ale ten nie wyglądał na przejętego. Zamiast tego uśmiechnął się urokliwie i skinął głową.
    - Potem - kontynuowała elfka - przyszłaby kolej na naszą Inkwizytorkę. Niestety, szczęścia w kartach to ty nie masz, moja droga. Po Iselli nastąpiłby koniec Byka albo mój. A może nasz jednocześnie. I w końcu nadeszłaby chwila wielkiej bitwy, w której braliby udział Merrill i Solas. Ale kto by zwyciężył? No nie wiem, nie wiem.
    - Nie daję się tak łatwo pokonać - wydusił przez ściśnięte gardło, pilnując się, by dolna połowa jego ciała znajdowała się pod stołem; skrywał tam bowiem najwstydliwszy i pałający gorącem sekret, którego musiał się prędko pozbyć (i to, niestety, nie tak jakby tego pragnął). Nie przejmując się zaskoczonymi spojrzeniami, wyrwał skręta z palców rudowłosej, wsuwając go sobie do ust.
    avatar
    Draco
    Ciekawość

    Punkty : 2153
    Liczba postów : 9

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Draco on Sob 12 Sty 2019, 04:37

    - Moje figlarne fatałaszki wynikają z tego, że nie spodziewałam się grania w karty na rozbieranie! - mruknęła, nieco zawstydzona.
    Na szczęście alkohol i ziółka znacznie zmniejszyły zażenowanie. Tak półnaga usiadła na ławce, wzdychając ciężko do swoich smętnych kart, leżących już na stole. Było tragicznie.
    Dopiero gdy Byk zapytał Solasa, czy zamierza dalej prowadzić rozgrywkę Inkwizytorka zwróciła spojrzenie w tamtą stronę, zaintrygowana. Zobaczyła obraz, który bezbłędnie podpowiadał jej w jakim to stanie był jej ukochany. Widziała już go takiego, chociażby wtedy, gdy miała na sobie pończochy.
    Uniosła brew, zaintrygowana. Uśmiechnęła się niewinnie, ignorując wywód Variel. Przysunęła się bliżej Solasa tak, aby zetknęli się nogami. Jej zgrabna dłoń zsunęła się na udo mężczyzny, niby przypadkiem. Isella udawała zainteresowanie słowami Variel.
    - Nie grać z Solasem, oto zasada numer jeden, którą ustanawiam. Zabiera całą zabawę - parsknęła śmiechem, gdy jej palce powoli sunęły do góry, zainteresowane wyraźnie zarysowaną zawartością spodni.
    - Myślę, że to dobry moment, żeby się rozejść - westchnęła cicho, podnosząc się z ławki.
    Postawiła nieco chwiejny krok, schylając się po swoje ubrania, które były na ziemi. Nie zamierzała ich nakładać, było z tym za dużo roboty.
    - Jest mi zimno i jeszcze chwilę, a będę naga. Solas wyraźnie jest zmęczony i potrzebuje mojej pomocy, a wy, chłopcy, kleicie się do siebie tak bardzo, że zaraz zaczniecie tutaj grę wstępną. I to w porządku, moi drodzy! Dlatego zabieram ze sobą mojego kochanka i będę się świetnie bawić. No, chodź kochanie.
    Schyliła się do ucha mężczyzny, całując go delikatnie w płatek ucha i pociągnęła go za rękę. Niestety, ale nie miał jak ukryć swojego widocznego wzwodu.
    - Isella! Nie mówiłaś, że Solas jest tak dobrze... obdarzony! - zwrócił uwagę, niemalże oburzony.
    - Wybacz, że nie chwalę się sprzętem swojego partnera - Isella mrugnęła do niego, wypychając półnaga Solasa z pokoju. - Trzymajcie się! I zatrzymajcie ziółka, mogą się jeszcze przydać.
    avatar
    Pan Vincent
    Ciekawość

    Punkty : 1816
    Liczba postów : 8

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Pan Vincent on Sob 12 Sty 2019, 04:55

    O, nie - zdążył pomyśleć, gdy bezczelne palce przesunęły się po jego udzie, niby przygotowujący się do ataku pająk - tylko nie to.
    Nigdy. Przenigdy. W całym swoim życiu. Nie poczuł się równie nagi i upokorzony, co w tamtej właśnie chwili - w momencie, gdy ta mała, bezczelna żmijka, zwana wszędzie pod tytułem Inkwizytorki, pociągnęła go za rękę, zmuszając do ukazania się wszystkim w jakże wymownym stanie.
    Nie zwykł nosić luźnych spodni; nie lubił, gdy materiał ocierał się o jego nogi, pozostawiając po sobie nieprzyjemne uczucie mrowienia, toteż banalnie łatwo było wywnioskować, że otulony szczelnie sprężystym materiałem wzwód, był aż nadto widoczny. Równie dobrze mógł tam stać bez ubrań, odczucie byłoby zapewne identyczne.
    Jeszcze więcej wstydu przyniosła mu jednak uwaga bezczelnego, zbyt wygadanego i otwartego, PRZEKLĘTEGO Doriana Pavusa, który mając w najgłębszym poszanowaniu jakiekolwiek zasady dobrego wychowania, postanowił głośno skomentować jego... rozmiar.
    Zupełnie jakby stanowił jedynie obiekt w ogrodzie zoologicznym, idealny do uprzedmiotowywania w swych beztroskich obserwacjach.
    Na szczęście ta część jego cierpienia skończyła się dość prędko - Inkwizytorka bowiem, choć bezczelna, była w swych postanowieniach bardzo stanowcza i skrupulatna.
    - Przyjdzie taki dzień - zaczął, wspinając się za nią po schodach - że drogo mi za to zapłacisz.
    I kto wie, co wstąpiło w nich potem? Dlaczego wydał z siebie dziwnie niski, wibrujący pomruk, a potem przyśpieszył kroku, gdy śmiejąca się w głos elfka czmychnęła przed nim, wspinając się chybotliwie po każdym następnym stopniu (ktoś musi to słyszeć, zdążył mgliście pomyśleć), by wreszcie wpaść tak do zapraszającej jak nigdy sypialni i...
    - Rozbieraj się - nie prosił, kazał. Sam także sięgał już do swojej koszuli, zdejmując ją przez głowę, byle szybciej, szybciej. - Zdejmuj to z siebie, vhenan. Chcę cię posmakować.
    avatar
    Draco
    Ciekawość

    Punkty : 2153
    Liczba postów : 9

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Draco on Sob 12 Sty 2019, 05:06

    Uciekała przed nim, trzymając w ramionach swoje ubrania. Wydawało jej się, że po drodze zgubiła jakąś część, ale nie była w stanie szybko jej podnieść przez to, że jej koordynacja ruchowa trochę zawodziła. Nie pozostało jej więc nic innego, jak biec dalej, chichocząc na samą myśl, jaki był zły.
    Gdy tylko weszła do swojej sypialni, rzuciła ubrania na leżący tuż przy wejściu szezlong, ale nie zdążyła zrobić nic więcej, bo Solas pojawił się tuż za nią.
    - Rozbieraj się.
    Usłyszała. Uniosła brew, przyglądając się mu zaciekawiona.
    - Zdejmuj to z siebie, vhenan. Chcę cię posmakować.
    Zagryzła dolną wargę, uśmiechając się flirciarsko.
    Złapała dłońmi dolną część podkoszulki, ściągając ją przez głowę, przez co uwolniła dwie piersi z wyraźnie stojącymi sutkami od zimna.
    Palcami zsunęła z siebie majtki i ledwie z nich wyszła, została niemalże porwana w ramiona i rzucona na łóżko, co sprawiło, że jęknęła, zaskoczona.
    Solas był już nagi, przyglądał się jej chwilę. Uśmiechnęła się do mężczyzny. Jej rozpuszczone włosy rozsypały się na białej pościeli.
    - Lubię, jak jesteś taki stanowczy. Nie wiem, czy zdajesz sobie z tego sprawę, ale jesteś wtedy seksowny, Solas. Seksowny, jak cholera.
    Uśmiechnęła się, ponownie przygryzając lekko wargę. Jej ręce leżały na pościeli koło głowy, bawiła się palcami kosmykami swoich włosów.
    avatar
    Pan Vincent
    Ciekawość

    Punkty : 1816
    Liczba postów : 8

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Pan Vincent on Sob 12 Sty 2019, 05:22

    - Całe szczęście - zauważył z pewną nonszalancją, dając jej do zrozumienia, że uniesione ramiona miały pozostać przytknięte szczelnie do materaca, nad jasną głową. - Ponieważ nie zamierzam ci popuścić przez choćby i chwilę - zagroził, zsuwając się wolno w dół, by poznaczyć szlakiem pocałunków jej długą szyję. Pełne wargi muskały zaczepnie wrażliwą skórę, zatrzymując się co jakiś czas, by dodać do pieszczoty także i zęby. Te odciskały się swym piętnem w postaci równych szlaków, lub tylko jednego, natarczywego kła.
    Ale to wciąż było dla niego za mało: po chwili wargi dotykały już piersi i sterczących sztywno sutków. Byłby chyba głupcem, gdyby nie zamknął ich w końcu w więzieniu swych żarłocznych ust i na szczęście nim nie był, bo po chwili jedna z brodawek była przez niego ochoczo zasysana, podczas gdy drugą podrażniały zwinne palce, zajmowały się drugą z nich.
    - Nie powstrzymuj jęków - poprosił ją rozgorączkowanym tonem, unosząc na chwilę głowę, by móc spojrzeć ukochanej głęboko w oczy. Czuł drżenie jej ciała, słyszał płytkie, urywane oddechy. - Chcę cię słyszeć.
    Choć piersi stanowiły doprawdy soczysty kąsek, wkrótce i od nich musiał się z żalem oderwać (pozostawiając tam po sobie parę soczyście czerwonych pamiątek). Z żalem, ale i z ekscytacją, ponieważ wreszcie docierał do miejsca, którego chciał posmakować, odkąd tylko ujrzał jego soczysty prześwit przez przeklętą, czarną koronkę.
    - Rozłóż nogi - szepnął cicho, niepewny brzmienia swego głosu; zsuwając się w dół, mógł odczuć, jak jego w pełni gotowy członek pozostawiał na pościeli wilgotny ślad swego zainteresowania. Był już tak twardy, tak... czuły...
    Czy Isella także zdążyła się już odpowiednio nakręcić sytuacją? Czy przywita go w swój niepowtarzalny, zapraszający sposób?
    Pochylił się nisko, całując czule jedno z ud; nie był pewien, czy to właśnie ich wnętrze nie skrywało sobą najgładszej, miękkiej skóry, po której przesunął z lubością policzkiem, by dotrzeć do bijącej swym gorącem kobiecości.
    Rozchylając wargi, by spotkać się nimi z rozkosznie zaróżowionym wnętrzem ukochanej, nie miał już żadnych wątpliwości - lepkie, słodkie soki oblepiały bezczelnie każdy zakątek jej ciasnej cipki, zupełnie jakby tylko czekała, aż będzie mogła mu się odpowiednio zaprezentować.
    Westchnął głośno, poruszając bezwolnie biodrami; sztywny członek otarł się o jedwabiste prześcieradła, zupełnie jakby już w niej, już się w niej...
    Poruszył językiem, zbierając wilgoć z małych, drżących wyczuwalnie płatków; zassał się wolno na jednym z nich, przymykając powieki pod wpływem znakomitego smaku, wyczuwalnej woni feromonów.
    Obejmowane kurczowo udo zarzucił sobie nonszalancko na szyję, dając sobie w ten sposób więcej pola do popisu, by naprężyć swój długi, nieprzyzwoity język i wsunąć go głęboko w pulsującą kobiecość, oczekując wyrywającego się z gardła ukochanej, głośnego jęku.
    Przecież o coś ją poprosił, prawda?
    avatar
    Draco
    Ciekawość

    Punkty : 2153
    Liczba postów : 9

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Draco on Sob 12 Sty 2019, 05:39

    - Jeśli nie popuszczanie mi ma oznaczać to, co myślę, jestem na tak - mruknęła cicho.
    Zupełnie tego nie kontrolując wyprężyła się znacząco, gdy tylko jego usta dotknęły jej szyi. Z początku całkiem subtelnie, ale szybko okazało się, że Solas zamierzał dołączyć do tego także zęby, co wcale jej nie przeszkadzało.
    Gdy jego mokre wargi otuliły w końcu stojące sutki, nabrała nieco więcej powietrza. Jej oddech stał się nieco drżący, płytki.
    Uśmiechnęła się lekko, widząc jak bardzo nakręcony był już Solas. Podobało jej się to, naprawdę.
    Rozchyliła przed nim nogi, mimo wszystko nieco zawstydzona. Jej policzki były zarumienione. Zagryzła wargę, gdy Solas przesuwał wargami po wrażliwym wnętrzu ud. Odchyliła nieco swoją głowę do tyłu, wbijając ją w materac.
    Poruszyła się pod nim niespokojnie, gdy tylko Isella poczuła, jak dotykana była jej kobiecość; jak płatki były rozchylane. Doskonale czuła wilgoć, która z nich płynęła. Solas nie był sam w podnieceniu, chociaż to u niego najłatwiej było to stwierdzić, gdyż naprężona męskość była trudna do przeoczenia.
    Jęknęła drżąco, nie mogąc się powstrzymać, gdy Solas pocałował jej cipkę, objął ustami płatki i ssał, zupełnie, jakby była najlepszą przekąską na świecie. Ale to wcale nie było najlepsze, co miał do zaoferowania.
    Gdy jego język wsunął się do wnętrza, jej jęk utknął gdzieś w gardle w połowie. Zupełnie tego nie kontrolując jedna z jej dłoni sięgnęła na dół, do głowy mężczyzny i ułożyła się na łysej skórze, popychając go prawie że głębiej, mocniej.
    Isella poruszyła niespokojnie biodrami, nie mogąc nic na to poradzić. Jej wnętrze zacisnęło się natychmiast na zwinnym, mokrym języku, ale szybko puściła go, głodna dalszych doznań.
    Gdy Solas poruszył się w środku, ciało jasnowłosej drgnęło wyraźnie, prężąc się jeszcze bardziej. Złapała zębami kawałek poduszki, na której miała głowę i zagryzła ją mocno, ciągnąc do siebie. Z jej gardła wydobył się tłumiony jęk, mimo wszystko.
    - Mocniej - poprosiła, rozgorączkowana, wypuszczając w końcu poduszkę z zębów.
    avatar
    Pan Vincent
    Ciekawość

    Punkty : 1816
    Liczba postów : 8

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Pan Vincent on Sob 12 Sty 2019, 06:08

    Ciasne wnętrze zacisnęło się na nim gwałtownie, więżąc wilgotny mięsień w swych bezlitosnych objęciach - jęknął zduszenie, ale nie zaprotestował, czekając posłusznie aż pierwszy skurcz opuści młode ciało i pozwoli mu na dalsze działania. Wreszcie poruszył językiem jeszcze raz, wysuwając go tak mocno wgłąb pulsującej cipki, jak tylko mógł. Zduszone jęki i drobna dłoń, przyciskająca chaotycznie jego głowę, stanowiły dla niego największą nagrodę - najwymowniejszy dowód jego umiejętności.
    - Mocniej - usłyszał ni prośbę, ni żądanie, gdy kolejne, gęste krople zrosiły obficie jego usta, przekazując mu w ten sposób samą esencję niecierpliwej ukochanej.
    Być może swoją wcześniejszą postawą wyraźnie zabronił Inkwizytorce tak śmiałych "sugestii", ale jak, jak miał jej odmówić, gdy sam także miał ochotę zaprzestać podchodów i przejść do konkretnej, wymagającej gry?
    Duże dłonie przesunęły się po materiale pościeli, zatrzymując się dopiero wtedy, gdy dotarły do krągłych, podrygujących rytmicznie bioder. To właśnie tam postanowił umieścić swoje długie palce, zaciskając się na ich łuku, niczym imadła. Przytrzymując partnerkę w miejscu, wzmógł tempo uderzeń, pieprząc językiem jej ciasną dziurkę tak szybko i głęboko, jak jeszcze nigdy tego nie robił.
    Jakże wymowne stały się dźwięki, które otrzymał w zamian - głośne i wyuzdane, niemożliwe do okiełznania. Isella nie pojękiwała, ona niemalże krzyczała, niezdolna do podjęcia innej reakcji wobec jego bezlitosnych, słodkich tortur.
    Wreszcie, gdy ciasne wnętrze poczęło zaciskać się na nim coraz częściej, oderwał się od niego gwałtownie, posyłając kobiecie długie, przepełnione głodem spojrzenie. Nie zamierzał pozwolić jej jeszcze osiągnąć spełnienia; nie tak prędko, nie gdy on sam pozostawał wciąż absolutnie niezaspokojony.
    Uniósł się na łokciach, wspinając się tak, na czworakach, pierwotnie, w górę, dopóki znów nie zrównał się z nią twarzami. W takiej pozycji zawisł nad nią nisko, muskając jej nagie piersi swoim twardym, gorącym torsem. Dłonie z bioder przeniosły się na przedramiona elfki, a tam przesunęły się jeszcze wyżej, łącząc ciasno ich palce.
    Sztywny członek ułożył się na jej płaskim brzuchu, gdy obniżył się odrobinę, by wpić się w napęczniałe od przygryzania wargi. Teraz to Inkwizytorka mogła posmakować tego, czym on sam delektował się przez ostatnie długie minuty. Ich języki splotły się w chaotycznym, gwałtownym tańcu, a spocone ciała otarły o siebie gwałtownie, zwierzęco, spragnione wzajemnego dotyku.
    - Spójrz na mnie - wychrypiał ciężko, odchylając głowę, by ułatwić kobiecie spełnienie swego żądania; ich tęczówki odnalazły się w ciężkiej, przesączonej pożądaniem atmosferze, niemalże wchłaniając się intensywnością pierwotnego głodu.
    Tym razem wystarczało, by obniżył się zaledwie odrobinę, a członek ześlizgnął się (pozostawiając wszędzie ciepłe, lepkie ślady) z krągłego łona, lądując wilgotnym czubkiem między nie mniej wilgotne wnętrze ud jego ukochanej.
    A potem, nie czekając już na nic, poruszył biodrami, przepychając się przez gorące płatki i...
    - A-och - wydusił, przyciskając policzek do jej długiej, poznaczonej szlakami ugryzień szyi. - Isella - wyjęczał bezradnie jej imię, wyrzucając lędźwie do przodu, na spotkanie z najintymniejszymi zakątkami ciasnego, pulsującego cyklicznie tunelu. - N-nie zaciskaj się, proszę. Nie wytrzymam, jeśli to zrobisz - poprosił ją, wprawiając ich ciała w pośpieszny, przepełniony potrzebą rytm.
    avatar
    Draco
    Ciekawość

    Punkty : 2153
    Liczba postów : 9

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Draco on Sob 12 Sty 2019, 06:23

    Szarpnęła się, mrucząc rozczarowana, gdy mogła niemalże dotknąć spełnienia, tak blisko, ale ta chwila oddaliła się, gdy tylko Solas odsunął się od niej, dając w zamian spojrzenie przepełnionych pożądaniem niebieskich oczu.
    Ich palce splotły się ze sobą. Leżeli tak, wyciągnięci na całą swoją długość, całując się chaotycznie. Jego język smakował trochę dziwnie, delikatnie kwaśno i słodko. Dopiero po chwili zrozumiała, że właśnie tak smakowała ona. Drgnęła, zawstydzona tą myślą.
    Patrzyli sobie w oczy, gdy tylko Solas tego zażądał. Emocje między nimi niemal można było dotknąć dłońmi, tak intensywne było to pożądanie, tak namacalne. Iskrzyło między nimi, zawsze, nieważne co robili i w jaki sposób się kochali.
    Gdy tylko w nią wszedł, wygięła się pod nim mocniej, bez udziału swojej woli przyciskając piersi do jego torsu jeszcze mocniej. Nie mogła nic poradzić na to, że gdy ją pieprzył językiem, była tak blisko orgazmu. Teraz, doprowadzona dosłownie dwoma ruchami penisa w swoim wnętrzu do podobnej sytuacji, szczególnie, że ich ciała były tak blisko siebie... Nie miała panowania nad tym, jak jej cipka zaciskała się, odczuwając przyjemność.
    - Nie mogę, jestem za blis... Och! - krzyknęła, gdy już nie mogła się powstrzymywać.
    Równo przycięte, niezbyt długie paznokcie Inkwizytorki zacisnęły się na dłoniach mężczyzny, który wciąż trzymał je za nie, nieustannie. Rozkosz zalała całe jej ciało, przyjemność rozpłynęła się po jej ciele, sprawiając, że jej kobiecość napełniła się nową wilgocią, znacznie większą jej ilością.
    Czuła cały czas ciało Solasa na sobie i jego ruchy, ale nie przeszkadzało jej to.
    Westchnęła, gdy jej ciało zamarło w bezruchu, a oczy przymknęły się na chwilę.
    Milczała. Przyjemne uczucie rozluźnienia i zadowolenia otuliło jej ciało, gorące ciało obok dawało bezpieczeństwo... Jej własna wilgoć między nogami była nieco nieprzyjemna, niewygodna, ale mogła to wytrzymać.
    avatar
    Pan Vincent
    Ciekawość

    Punkty : 1816
    Liczba postów : 8

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Pan Vincent on Sob 12 Sty 2019, 07:06

    - Nie mogę, jestem za blis... Och! - Ciasne wnętrze zacisnęło się na nim kurczowo, wbrew błagalnym prośbom, a drobne ciało wygięło się w dobrze mu już znany łuk, objawiając w ten sposób całkiem oczywistą przyjemność.
    - Nieznośna dziewczyna - wyjęczał do niej z wysiłkiem, ale prędko odkrył, że całe jego wysiłki były w tej chwili absolutnie daremne, ponieważ jego słodka Lavellan zdążyła po prostu odpłynąć.
    Nie oznaczało to, że nie zamierzał pozwolić sobie skończyć tak, jak wcześniej to sobie zaplanował. Poruszył się parę razy w coraz wilgotniejszym wnętrzu, pozwalając elfce uspokoić się po dojmującym orgazmie, odczekując tak, aż ta nabierze pewności, że już za chwilę ich zabawa się skończy i będą mogli w spokoju oddać się odpoczynkowi.
    To właśnie wtedy rozgrzane dłonie wyplątały się z uścisku palców ukochanej, łapiąc ją gwałtownie za nadgarstki, by zmuszenie do obrócenia jej na brzuch stało się wręcz banalnie proste. Zaśmiał się zduszenie, gdy cienki pisk przebił się przez ich płytkie oddechy; nie poprzestał jednak w tym, co robił. Silne ramiona wsunęły się pod drobne piersi elfki, zmuszając ją do podniesienia się w górę - w ten sposób oboje klęczeli na materacu; ona przed nim, on tuż za nią, z rozgrzaną męskością wsuwającą się bez trudu w jej mokre od soków wnętrze.
    - Nie posłuchałaś się mnie - pogroził jej pół żartem, krępując ramionami ruchliwe dłonie kobiety. - Tak nie wolno - dodał z ustami tuż przy jej uchu, poruszając się w niej płynnie. Gorące ciała ocierały się o siebie, a sztywny członek zanurzał się pośpiesznie w wyeksponowanej cipce, wydając przy tym wymowne, mlaszczące odgłosy.
    I wreszcie, wreszcie, gdy tempo pchnięć nabrało wręcz nieprzyzwoitej prędkości, spełnienie dopadło go nagle, zmuszając do zamarcia w bezruchu; fale nasienia przecisnęły się przez cewkę, jedna po drugiej, uderzając wprost w najgłębsze zakątki ukochanej. Jedna... druga... trzecia?
    - A-ach, bogowie - wyjęczał (a może wykrzyczał?) pozwalając sobie wreszcie opaść na prześcieradła. Isella, chcąc nie chcąc, poleciała tak za nim, trzymana wciąż przez jego ramiona.
    Odchylił głowę na poduszki, oddychając ciężko - był tak spełniony i zmęczony, że nie zdziwił się, gdy poczuł spływające po twarzy krople stygnącego już potu.
    W pomieszczeniu zaległa błoga, pełna rozkosznego rozleniwienia cisza, przerywana tylko jego zadowolonymi pomrukami - już dawno nie pozwolił sobie na równie... otwarte zabawy.
    Jak dobrze było móc to zrobić - nieważne, czy stał za tym alkohol, zioła Variel, czy też zwykłe pożądanie. Dobrze było raz na jakiś czas oddać się instynktom, potrzebom, pozwolić sobie przez krótką chwilę po prostu nie myśleć.
    - Wszystko w porządku? - Wymruczał, nie otwierając wciąż oczu. Odchrząknął, gdy ślina nie chciała przejść przez wyschnięte gardło. - Nie jest ci zimno?
    avatar
    Draco
    Ciekawość

    Punkty : 2153
    Liczba postów : 9

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Draco on Sob 12 Sty 2019, 13:27

    Isella nie spodziewała się takiego obrotu spraw. Była przekonana, że Solas za chwilę położy się obok niej i faktycznie, pójdą spać, zaspokojeni i zadowoleni. Tymczasem sytuacja przybrała nieco inny wymiar.
    Pisnęła cicho, gdy została tak po prostu przewrócona na brzuch. Wydawało się, że to było to, misterny plan Solasa, aby po prostu kochać się z nią w tej pozycji, gdy klęczy i opiera się rękoma o łóżko, ale jednak nie, bo chwilę później jej ukochany podciągnął ją do wyprostowanej pozycji. Solas objął ją mocno wokół jej torsu, w zasadzie trzymając ramiona pod jej wrażliwymi piersiami i przyciskał ją do siebie.
    Jęknęła cicho, zaskoczona, niemniej jednak akceptowała ten stan rzeczy. Nie mogła go nawet dotknąć, chociaż bardzo chciała, ponieważ zablokował jej ręce między ich ciałami, co było nieco niewygodne i trochę bolesne.
    Jej ucho zostało owiane gorącym oddechem, przez co jej ciało owładnięte zostało przyjemnym dreszczem. Uśmiechnęła się delikatnie, wypinając pośladki jeszcze bardziej w kierunku Solasa, pozwalając mu wsuwać się głębiej i mocniej. Zagryzała wargę, mimowolnie pojękując czasem cicho.
    Uczucie, gdy ktoś dochodził wewnątrz zawsze było trochę dziwne i podniecające jednocześnie. Nim zdążyła jakoś bardziej zareagować, jej ukochany opadł z jękiem na łóżko, a ona, wciąż opleciona jego ramionami, za nim.
    Jęknęła cicho, wydostając się z nieco niewygodnej pozycji. Rozłożyła wygodnie ręce, położyła się na plecach i odetchnęła głęboko.
    - Jest świetnie, ale nie mam siły wziąć kąpieli. Zrobię to jutro... - ziewnęła głęboko, przeciągając się. - Trochę zimno - przyznała po chwili, ale za chwilę problem był rozwiązany, gdy przykryła ich kołdrą.
    Milczała przez bardzo krótką chwilę, nim nie podjęła tematu.
    - Mam nadzieję, że nie zawstydziłam cię aż tak bardzo. Nie miałam pomysłu jak nas stamtąd wyciągnąć, a widziałam jak na mnie patrzysz i... Cóż, podobało mi się. Uznałam, że niewiele sobie z tego dość otwartego stwierdzenia zrobią. Ustalmy to, przyłapałam kilka razy Doriana i Byka na seksie, naprawdę obscenicznym, więc... - parsknęła śmiechem na samo wspomnienie.
    Westchnęła głęboko.
    - Przyznaję, alkohol i trawka dodały mi skrzydła. Czuję się taka wolna, swobodna i... zmęczona. I szczera. Może nawet trochę za szczera - westchnęła, obracając się do Solasa twarzą.
    Ucałowała jego nos, przymykając powieki. Jej twarz wyglądała na, faktycznie, taką bez zmartwień.

    Sponsored content

    Re: Fear of the Fade

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Czw 17 Sty 2019, 06:50