A New Beggining

    Share
    avatar
    Valye
    Zauroczenie

    Punkty : 313
    Liczba postów : 70

    A New Beggining

    Pisanie by Valye on Sob 12 Sty 2019, 02:07

    A New Beggining

    Fabuły, które zostały rozpoczęte na starej wersji forum, tutaj znajdują swoją kontynuację. Pracujemy nad zabezpieczeniem treści starego forum – wkrótce uzyskacie dostęp do stabilnego archiwum.

    Początek tej fabuły znajduje się TUTAJ.




    – Mhm, tak, rzeczywiście. Na świecie istnieje tyle lodowisk bo nikomu się nie podoba jeżdżenie na łyżwach. – skrzywił się słysząc te zniechęcające komentarze Briana. – Myślę, że dziwniejsze jest, kiedy codziennie obydwoje znikamy na noc w tym samym pokoju. A jakoś nie widziałem, żebyś się tym chwalił innym ludziom, więc co, o wyjściu na lodowisko będziesz informował nagle cały hotel? – mruknął tracąc momentalnie zapał. Odchylił się na krześle do tyłu i zaplótł ramiona odwracając głowę w bok. – Nie rozumiem cię w tym momencie. Twoim zdaniem okej jest stawianie mi kawy i świergotanie przy tych wszystkich serduszkach w tej odjebanej na walentynki kawiarni, ale pójście na lodowisko, żeby zwyczajnie w świecie pojeździć na łyżwach jest już złe. Nie wiem, co ty myślisz, że ja tam z tobą tańczyć na lodzie w uścisku chciałem? – sapnął zniecierpliwiony posyłając Brianowi niezadowolone spojrzenie.
    Cholera, naprawdę się napalił na te łyżwy. Naprawdę dawno nie jeździł, a skoro jest okazja, w dodatku w te jego pieprzone urodziny, to chciał sobie sprawić mały prezent.
    – Dobra, nieważne. Pójdę sam. Gnij sobie w tym hotelu. – burknął nie patrząc na Briana, nie mając zamiaru go przekonywać. Dopił szybko swoją kawę i patrząc cały czas na ulicę, poczekał aż ten buc dopije swój napój i dopiero wtedy wstał, chcąc ubrać swoją kurtkę.
    W ciszy skierowali się do wyjścia, a gdy Brian przekroczył już próg kawiarni, Vala nieśmiało zatrzymała nagle w drzwiach ruda kelnerka. Momentalnie przybrał na twarz o wiele milszy wyraz twarzy i zwrócił się do niej całym ciałem.
    – Nie chcę cię zatrzymywać, ale... mam małą prośbę. – powiedziała cicho wyglądając przez okno w drzwiach i podała mu małą karteczkę, którą Val momentalnie rozwinął. Numer telefonu i imię. Sophie. No Val, czy to oznacza, że zamiast na lamerskie łyżwy, pójdziesz sobie poruchać? Nie przepadał za takimi wyskokami i nigdy na siłę nie szukał po chamsku okazji, ale skoro jedna właśnie się napatoczyła, a kelnerka naprawdę niczego sobie... – Przekażesz swojemu koledze? Nie chciałam wam wcześniej przeszkadzać. – poprosiła cicho składająca dłonie w dziwny sposób jak do modlitwy.
    Valowi momentalnie zrzedły mina, a przemiły uśmiech zamienił się w lekkie obrzydzenie. Koledze. No tak. Czego on się do kurwy spodziewał? Co za naiwniactwo.
    Skinął bez słowa głową rudej dziewczynie i wyszedł z kawiarni. Podszedł do Briana i zamiast podać mu w normalny sposób karteczkę, przycisnął mu ją do piersi.
    – Masz, chuju. – ostatnie słowo dodał ledwo słyszalnym szeptem i nie mając zamiaru czekać na jakąkolwiek reakcję, wcisnął dłonie do kieszeni i ruszył przed siebie w stronę hotelu z naprawdę, ale to naprawdę popsutym już humorem.
    avatar
    effsie
    Zaangażowanie

    Punkty : 1145
    Liczba postów : 123
    Wiek : 25

    Re: A New Beggining

    Pisanie by effsie on Sob 12 Sty 2019, 10:45

    Nagły atak Valye’a był… niespodziewany, to na pewno. Brian patrzył na grafika w zdziwieniu pomieszanym z konsternacją, zupełnie się tego nie spodziewając. To nie tak, że nie miał źdźbła racji w tym swoim wywodzie, ale i tak… cóż, był strasznie emocjonalny. Dużo bardziej, niż Dawson się spodziewał i chyba do tej pory nie widział go reagującego w tak żywy sposób.
    Na dodatek – nie miał się jak odezwać, bo Valye nadął się i spiął, naburmuszył, odwrócił, a Brian nie miał zamiaru przekonywać grafika… o czymkolwiek, tak naprawdę. Swoją godność jeszcze miał i zdecydowanie nie będzie rozmawiał z naburmuszonym dzieckiem – a trochę jak naburmuszone dziecko Langley właśnie się zachowywał.
    Wypił więc w ciszy i lekkim skrępowaniu nieco swojej czekolady; raczej szybciej, niż wolniej, a i nie pozostało w tym już za wiele z przyjemności. Ciemny, przyjemnie pachnący płyn został w kubku, ale Brian jakoś stracił na niego ochotę. Podniósł się więc i wsunął na siebie swój płaszcz, owinął się szalikiem, a później opuścił lokal, tylko po to… by znowu zostać zaatakowanym przez Vala.
    W pierwszej chwili był mocno zdezorientowany, a karteczka upadła na ziemię. Dopiero po chwili, gdy ją podniósł i zorientował się w sytuacji, uniósł sceptycznie brwi. Wcisnął skrawek papieru do kieszeni (nie będzie przecież śmiecił, z żadnego innego powodu) i z rozbawieniem ruszył za grafikiem, doganiając go w kilku krokach.
    — Spokojnie, nie musisz być zazdrosny. Przecież wiesz, że wolę mężczyzn — powiedział, nie mogąc się powstrzymać przed rzuceniem takim komentarzem. Nie wiedzieć czemu, denerwowanie Valye’a wciąż dawało mu dużo przyjemności.


    _________________
    they're playing our song, can you see the lights?
    can you hear the hum of our song?
    i hope we dance tonight
    before we get it wrong
    avatar
    Valye
    Zauroczenie

    Punkty : 313
    Liczba postów : 70

    Re: A New Beggining

    Pisanie by Valye on Sob 12 Sty 2019, 14:31

    Nigdy więcej żadnych wyjazdów służbowych. Nie z nim. Są tu zaledwie parę dni, a przez ten czas zdarzyło się już tyle rzeczy, że Val zaczynał mieć dosyć wrażeń na cały przyszły rok. Te wszystkie wydarzenia, emocje, zachowanie Briana i zresztą jego samego... Ta konferencja nie może skończyć się dobrze.
    – Zazdrosny? – nadal poddenerwowany rzucił Brianowi kpiące spojrzenie. Nie żebyś jakiś czas temu wcale nie dymał kobiet. – O ciebie? – dodał z prześmiewczym tonem i zmierzył Briana, tego bucowatego strojnisia oceniającym spojrzeniem. – Jakie ty musisz mieć wielkie mniemanie o sobie. – pokręcił z dezaprobatą głową i odwrócił od niego wzrok, nie mając w tym momencie najmniejszej ochoty na patrzenie na niego, bo jego najwyraźniej cała ta sytuacja bawiła.
    Niech się wypcha z tą swoją mordą i tymi stylowymi ciuchami. Boże, dlaczego laski są teraz takie płytkie. Zresztą, nieważne...nieważne.
    Reszta dzisiejszej części konferencji upłynęła dość szybko, bo i skończyła się wcześniej niż dnia poprzedniego. Po kolacji kiedy Val chciał wrócić dość szybko do ich pokoju, a Brian nie wiedzieć dlaczego przypałętał się za nim, Valye ignorując go, dopadł od razu swojej kurtki i szalika, naprawdę mając zamiar udać się na lodowisko. Nic go nie powstrzyma. Nie ma mowy.
    – Bądź tak miły i nie każ spotykać mi się potem w wejściu z nagim Chrisem, czy coś. – mruknął zdegustowany, przypominając sobie te wszystkie nachalne połączenia i ich wcześniejszą rozmowę. Kto wie co temu dzieciakowi strzeli do głowy, może naprawdę wbije tutaj tylko przez to, że są jakieś głupie walentynki.


    avatar
    effsie
    Zaangażowanie

    Punkty : 1145
    Liczba postów : 123
    Wiek : 25

    Re: A New Beggining

    Pisanie by effsie on Sob 12 Sty 2019, 19:29

    Brian był w całkiem dobrym humorze, najwyraźniej zupełnie przeciwnie do Valye’a. Właściwie nie miał powodów do zmartwień, biorąc pod uwagę fakt, jak dobrze została przyjęta ich prezentacja i teraz nawiązywali kontakty z innymi wydawnictwami, które obracały się w podobnych kręgach. Może byłoby przyjemniej, gdyby Valye potrafił się chociaż uśmiechnąć, ale…
    Ech, nie było się co oszukiwać, że ten zły humor grafika to była wybitnie, tylko i wyłącznie, wina Briana. Dobra, naprawdę nie wiedział, że aż tak zależało mu na tym lodowisku; zaczął nawet podejrzewać, że chodziło o coś więcej, niż lodowisko, ale nie mógł być tego pewien. I chyba ta kelnerka też go tylko rozwścieczyła… Dawson naprawdę nie wiedział dlaczego, ale coś mówiło mu, że nie powinien przeginać. Zwłaszcza jeśli miał nadzieje na miłą noc.
    W końcu były Walentynki, tak? Skoro nie miał dziś zaliczyć Chrisa…
    Westchnął, kręcąc głową i sam sięgnął po swój płaszcz.
    — Już tak nie kręć nosem, przecież idę z tobą na te całe łyżwy — rzucił, rozglądając się za swoimi rękawiczkami. W międzyczasie jego telefon piknął cicho, a Brian poinformował Vala: — Uber będzie za dziesięć minut na dole, może być?


    _________________
    they're playing our song, can you see the lights?
    can you hear the hum of our song?
    i hope we dance tonight
    before we get it wrong
    avatar
    Valye
    Zauroczenie

    Punkty : 313
    Liczba postów : 70

    Re: A New Beggining

    Pisanie by Valye on Sob 12 Sty 2019, 21:02

    Słysząc Briana, momentalnie zatrzymał dłonie na kołnierzu swojej kurtki i zerknął skonsternowany za siebie na blondyna, sprawdzając jak bardzo ten jest teraz poważny. Po chwili odwrócił od niego wzrok i gdy Brian nie patrzył, Valowi mimowolnie uniósł się kącik ust.
    – Może być.
    Krótką podróż spędzili raczej w ciszy, głównie przez fakt, że Valye usilnie starał się być neutralny, spokojny, nieco wycofany. Bo co, miał teraz skakać z radości, skoro pół dnia dosłownie infantylnie boczył się na niego bez naprawdę mocnego, poważnego powodu? A cieszył się, naprawdę cieszył, że ten buc jednak ruszył z nim tyłek i sam nie musiał tam jechać, mimo że i tak by tam pojechał. Nieważne czy z nim, czy bez niego.
    Gdy znaleźli się na lodowisku, Val sam, nieco buzujący już z podekscytowania wyrwał się do kasy płacąc od razu za godzinę z wypożyczeniem za ich obu. Cóż, lodowisko nie było do końca tak puste jakby tego chciał, bo przecież były walentynki i pełno kręciło się tutaj zakochanych gołąbków, ale nie przejmując się tym zbytnio, powstrzymując się przed podskakiwaniem, skierował się po łyżwy od razu uprzejmie witając się z obsługującą wypożyczalnie panią, tłamsząc w sobie obrzydzenie do używanego sprzętu i tęsknotę do swoich starych łyżew, które leżały gdzieś i tylko się kurzyły.
    – Dwie pary hokejówek, jedne siedem i pół, a drugie... – zerknął na Briana lekko unosząc brew. – Jaki ty masz właściwe rozmiar buta? – sam miał dość krótkie stopy, więc w liceum zdążył się nasłuchać o tych wszystkich stereotypach o facetach z wielkimi stopami.
    Gdy dostał swoje łyżwy, nie czekając na blondyna ruszył do ławek i szafek chcąc jak najszybciej założyć swoje łyżwy. Uwinął się szybko i zerknął na Briana, który w międzyczasie usiadł obok i zaczął przyglądać się jak ten sam mocował się z łyżwami.
    – Mocniej. – gdy pochwycił spojrzenie blondyna, wskazał oczami na jego stopy. – Nie możesz tak luźno ich zawiązać. Nie chcę mieć twoich kostek na sumieniu. – dodał i wstał czekając na Briana, z utęsknieniem spoglądając już w stronę bandery. – Mam nadzieję, że nie zapomniałem jak się jeździ przez te parę lat. – mruknął bardziej sam do siebie i schował swoje buty do szafki wraz z szalikiem, który tylko by go krępował.
    Kiedy oboje byli już gotowi, Val od razu nie czekając na Briana, wszedł na lodowisko, początkowo niepewnie odpychając się parę razy od tafli, trzymając blisko brzegu, ale gdy tylko jego nogi momentalnie załapały stary rytm, z większą pewnością nadał swoim stopom szybszego tempa. Nie jechał z gracją i delikatnością godną prawdziwego łyżwiarza figurowego. Jego ruchu były ostre, zwinne i po krótkim czasie bardzo pewne. Brakowało mu tylko jeszcze kija hokejowego w ręce.
    Zrobił jedno okrążenie i widząc, że Brian nie oddalił się zbytnio od wejścia (cóż za zaskoczenie), Val podjechał do niego hamując tuż przy nim bokiem ostrzy, lekko zrywając powierzchnię tafli i posłał mu głupi uśmieszek.
    – Nie taka wielka filozofia, co?
    avatar
    effsie
    Zaangażowanie

    Punkty : 1145
    Liczba postów : 123
    Wiek : 25

    Re: A New Beggining

    Pisanie by effsie on Sob 12 Sty 2019, 21:10

    Ej, sprawdzam nową opcję. Rzucam kością, zobaczmy w skali 1-6, jak Brianowi będzie szło na łyżwach ;> 1 to ofc źle.


    _________________
    they're playing our song, can you see the lights?
    can you hear the hum of our song?
    i hope we dance tonight
    before we get it wrong
    avatar
    Opatrzność Boża
    Admin

    Punkty : 80
    Liczba postów : 32

    Re: A New Beggining

    Pisanie by Opatrzność Boża on Sob 12 Sty 2019, 21:10

    The member 'effsie' has done the following action : Kości


    'Kostka' :


    _________________
    Administratorami są Anabelle i effsie. W celach administracyjnych obie korzystamy z konta Opatrzność Boża.

    Prosimy o pisanie w sprawach administracyjnych wyłącznie na konto Opatrzność Boża. Jeśli piszesz do konkretnej osoby, zawrzyj jej nick w tytule wiadomości; w przeciwnym razie wiadomość odczyta pierwsza osoba, która się zaloguje.
    avatar
    effsie
    Zaangażowanie

    Punkty : 1145
    Liczba postów : 123
    Wiek : 25

    Re: A New Beggining

    Pisanie by effsie on Sob 12 Sty 2019, 21:31

    Należałoby naprawdę poddać pod wątpliwość fakt, że Valye tak bardzo cieszył się przez to, że Brian zdecydował się dołączyć do jego małej wyprawy na łyżwy. Naprawdę, to było dość zastanawiające, ale Dawson pozostawał tego nieświadom; co chyba wychodziło w ogolnym rozrachunku na plus dla Valye’a, ale lepiej porzućmy ten temat. Mamy w końcu ciekawszy, bowiem: Briana na publicznym lodowisku.
    Żegnał się jeszcze z kierowcą i wystawiał mu ocenę w aplikacji, kiedy Val już wyrwał do kasy; gdy do niego doszedł, grafik niemal skakał w miejscu, cały podekscytowany, otwierając przed nim bramkę. Z pewnym zażenowaniem wymalowanym na twarzy, Brian poszedł za nim… aż do, uwaga, wypożyczalni.
    Przystanął, całkowicie zszokowany. Jakoś w swoim myśleniu gdzieś po drodze zgubił fakt, że będzie miał wypożyczać łyżwy. Wkładać na nogi buty, które nosił ktoś inny. Niewiadomo kto. Od razu zwyzywał się w myślach i zaczął zastanawiać się, jak mógł w ogóle o tym nie pomyśleć; do jego głowy wpadł nawet pomysł, by zamówić Ubera i wyskoczyć do jakiegoś sklepu, kupić parę łyżew… czy to byłaby już przesada? Ze skrzywioną miną obserwował, jak Val świergocze z kasjerką i, sam nie wiedział czemu, ale odpowiedział:
    — Dziewięć i pół.
    Po chwili dostał do ręki obrzydliwe, plastikowe, zużyte łyżwy. On to miał włożyć na nogi? Brian wykrzywił się automatycznie, podświadomie, z niechęcią siadając na ławce i zaczynając rozsznurowywać swoje Timberlandy. Kurwa, już mnie doszczętnie pogrzało. Serio będę zakładał używane buty tylko po to, by zaliczyć w nocy?
    Valye jeszcze do tego walił jakieś teksty o kostkach, czy czymkolwiek innym, i zaraz zniknął śmigając na tafli lodu. Brian finalnie zawiązał mocniej te buty, nie mogąc pozbawić się uczucia obrzydzenia. Będzie musiał spalić te skarpetki, nie było szans, by je jeszcze kiedykolwiek włożył. Ułożył buty w szafce, pewien, że ich nie znajdzie, kiedy wróci (ktoś na pewno je ukradnie, nie ma szans) i pokracznie (dobrze, że Val nie widział) podszedł do bandery.
    Dobra, jak trudne to mogło być? Chodziło tylko o odpychanie się na lodzie, tak?
    Wywalił się na tyłek od razu.
    Złorzecząc pod nosem, podniósł się jakoś i otrzepał, przytrzymując krawędzi lodowiska. Poruszył się ostrożniej, powoli, przesuwając się nieznacznie po tafli lodu, tym razem nie upadając, kiedy ktoś śmignął obok niego szybko. Na ten gest Brian zachwiał się, ale nie upadł, przytrzymując barierki. Podniósł wzrok i zobaczył wyszczerzonego Valye’a.
    — Czego chcesz? — warknął, niezadowolony. Niech ten śmieszek spierdala jeździć sobie sam, skoro taki z niego hokeista.


    _________________
    they're playing our song, can you see the lights?
    can you hear the hum of our song?
    i hope we dance tonight
    before we get it wrong
    avatar
    Valye
    Zauroczenie

    Punkty : 313
    Liczba postów : 70

    Re: A New Beggining

    Pisanie by Valye on Sob 12 Sty 2019, 22:04



    To było bardzo, ale to bardzo chamskie z jego strony, ale naprawdę czuł się jakiś dziwnie połechtany w środku, że Brian czegoś nie potrafił, a on owszem. Zważywszy na jego wcześniejsze zapewnienia, że potrafił jeździć. Oczywiście, to były tylko łyżwy, nie była to jakaś niezbędna w życiu umiejętność i nie miał wielkich powodów do chełpienia się. Ale wciąż nie zapominajmy, że Brian nadal był jego szefem, a oglądanie swojego przełożonego w takiej sytuacji, było jedną z atrakcyjniejszych rozrywek.
    Przez chwilę przyglądał się z nieustępliwym uśmiechem ostrożnym ruchom blondyna, aż w końcu nie wytrzymał, szczerząc się jeszcze bardziej.
    – Hej, może załatwić ci takiego? – rzucił nagle i wskazał palcem na chłopca, na jego niezbyt wprawne oko, dziesięcioletniego, który popychał przed sobą plastikowego, asekurującego go pingwina do nauki jazdy. – No dobra, dobra, nie to nie. – zaśmiał się (tak, zaśmiał, szczerze i niemal lekko) widząc minę Briana i ciągle nie dając mu spokoju, zaczął jechać tyłem tuż przed nim, żeby ciągle móc na niego patrzeć.
    Albo raczej stawiać w tył małe kroki zważywszy na tempo poruszania się Dawsona. Po kilku metrach odpuścił sobie takie nachalne obserwowanie jego kroków i zamiast sterczeć przed nim, postanowił jechać obok niego. No nie, nie mógł dać mu spokoju.
    Przez dłuższą chwilę nic nie mówił, bo nie przychodziło mu na myśl nic innego niż jakieś nieco złośliwe komentarze. A już nie chciał być aż takim chamem i śmiać się z tego, że ktoś prawdopodobnie miał po raz pierwszy w życiu łyżwy na nogach.
    – Bardziej... – zaczął cicho zerkając na stopy Briana, zastanawiając się w tym czasie, czy rzeczywiście jest sens cokolwiek mówić. – Bardziej przenoś ciężar ciała raz na jedną nogę, raz na drugą, jakbyś chciał na nich na moment stanąć. – dokończył nie patrząc na jego twarz, jednocześnie demonstrując mu w dłuższych ślizgach to, o co mu chodziło. – I jak puścisz w końcu bandę, to nie pochylaj się tak do przodu. – dodał ani razu nie zerkając na twarz Briana.
    Miał ochotę zapytać, czy może jednak wolałby zejść z lodowiska, czy wszystko w porządku, ale jakoś tak, skoro obydwoje w końcu się tu znaleźli, powstrzymał te pytanie. Chociaż skrycie czekał aż w tym ślimaczym tempie znajdą się po drugiej stronie lodowiska, z dala od wyjścia, a wtedy Brian nie będzie miał już zbytnio wyboru i drogi ucieczki.
    avatar
    effsie
    Zaangażowanie

    Punkty : 1145
    Liczba postów : 123
    Wiek : 25

    Re: A New Beggining

    Pisanie by effsie on Sob 12 Sty 2019, 22:43

    Generalnie to Valye mógłby na przykład stąd spierdalać, skoro tak bardzo chciał pojeździć na łyżwach. Brian mu ani trochę nie zabraniał, bardzo chętnie by się go na przykład pozbył.
    Obrzucił grafika spojrzeniem, które w zamierzeniu miało zabijać, gdy ten wysunął swoją jakże śmieszną prośbę. Niestety, wzrok Briana nie miał takich możliwości, dlatego Valye wciąż żył – swoją drogą, jakiś dziwnie rozbawiony, wesoły, kto by podejrzewał, że ten facet potrafi się uśmiechnąć? Miał chyba jednak spore problemy z interpretacją ludzkich zachowań, bo zamiast stąd rzeczywiście pojechać, skoro tak bardzo chciał jeździć, wciąż tu był, kij wie po co, oglądając brianowe (musiał to przyznać) żenujące próby poczynienia jakichś postępów.
    Na słowa Vala Brian momentalnie puścił bandę, jakby nieświadom tego, że do tej pory ją trzymał. Zachwiał się, ale utrzymał równowagę, swoim kaczym stylem postępując parę ruchów do przodu. Po cholerę ludzkość zaczęła w ogóle jeździć na tych łyżwach? To miało być przyjemne, zabawne? Dla Briana nie było ani trochę.
    W końcu, choć nie czuł się wcale ani trochę pewniej, postanowił skorzystać z podpowiedzi Valye’a (choć za nic by się do tego nie przyznał). Za pierwszym razem, ku jego własnemu zaskoczeniu, udało mu się całkiem zgrabnie poruszyć do przodu; i chyba wiedziony swoim małym sukcesem, za szeroko puścił wodze fantazji, bo już po chwili – trochę chojrakując – upadł na tyłek.
    — Bardzo zabawne — warknął na Vala, któremu może udało się powstrzymać jakiś komentarz, ale niekoniecznie wyszło z ukryciem uśmieszku, który wpełzł mu na twarz. Z trudem, trzymając się bandy, podniósł się na nogi i sapnął, otrzepując się z lodu. — Kto to w ogóle wymyślił, co? Widziałem kiedyś jakiś film i tam jakieś arktyczne ludy, czy kto to był, myślały, że łyżwy służą do krojenia mięsa. Zaczynam uważać, że mieli rację. Po cholerę jeździć na lodzie? — mruknął, przystając w miejscu, bo brak poruszania się w jakiś abstrakcyjny sposób dodawał mu nieco pewności siebie.


    _________________
    they're playing our song, can you see the lights?
    can you hear the hum of our song?
    i hope we dance tonight
    before we get it wrong
    avatar
    Valye
    Zauroczenie

    Punkty : 313
    Liczba postów : 70

    Re: A New Beggining

    Pisanie by Valye on Pon 14 Sty 2019, 13:23


    Kiedy Dawson zaliczył ładne lądowanie, Valye nieco odruchowo wyciągnął do niego rękę, żeby pomóc mu wstać, ale kiedy ten zaczął wspinać się po bandzie, zabrał rękę i tylko z rozbawieniem przyglądał się mu i słuchał jego rozeźlonych słów przypominając sobie, jak on zaczynał swoją przygodę z lodem, ciągany przez siostrę, która nieraz specjalnie podcinała mu nogi dla zabawy.
    Właśnie.
    Oddalił się kilka metrów do przodu od Briana i przystanął w miejscu. Wyciągnął telefon i zrobił zdjęcie swoim stopom przyodzianym w łyżwy, po czym z lekkim uśmiechem wysłał je swojej siostrze mając nadzieję, że ucieszy ją ten widok, skoro kiedyś często zachęcała go, żeby wrócił do hokeja. Nie musiał długo czekać, żeby ta od razu do niego zadzwoniła. Zerkając na blondyna odebrał połączenie i ruszył przed siebie, z telefonem przy uchu okrążając kilka razy lodowisko szybko, ale spokojnie. W końcu kiedy zapewnił swoją siostrę, że nie wyrywa właśnie żadnej laski na lodowisku, wrócił do Briana zwalniając przy nim, tym razem normalnie, bez popisywania się. Gdy podjeżdżał do niego z tyłu z jakimś dziwnym poczuciem satysfakcji zauważył, że ten najwyraźniej zdążył już przyzwyczaić się do różnicy między normalnym podłożem a lodem i samemu na własną rękę odkrył, jak poruszać się nieco efektywniej. No bo w końcu ile można tak się przewracać?
    – Widzę, że łapiesz. – rzucił neutralnym głosem bez cienia złośliwości i zerknął na jego twarz z równie neutralną miną, w której również nie można było doszukać się śladów wredoty. – Chcesz może odsunąć się od bandy dalej? Im bliżej środka tym lód jest lepszy, nie jest taki rozjeżdżony jak tutaj. – wskazał brodą na zdewastowany już niemal lód, który powoli zaczynał zamieniać się w śnieg, a potem nie mogąc się powstrzymać uśmiechnął się lekko, bardziej z rozbawienia, niż jakiejś złośliwości, która coś dzisiaj wyjątkowo ucichła, kiedy weszli na lodowisko. – Będziesz mógł złapać się mnie, jeśli będziesz się przewracał.
    avatar
    effsie
    Zaangażowanie

    Punkty : 1145
    Liczba postów : 123
    Wiek : 25

    Re: A New Beggining

    Pisanie by effsie on Pon 14 Sty 2019, 13:55

    Brian łypnął na Valye’a spode łba, gdy tylko ten się zbliżył. Nastroszył się i spiął, oczekując jakiejś kpiącej reakcji, ale ta – ku jemu wyraźnemu zaskoczeniu – wcale nie nadeszła. I grafik nie przesadzał też w drugą stronę, udając szczególnie miłego, czy szczerząc się do niego w przesłodzonym uśmiechu. To było… w porządku. Dobra, to akurat Dawson mógł zaakceptować.
    — Nie wiedziałem, że lód może być lepszy, czy bardziej rozjeżdżony — mruknął, przystając. Popisywanie się swoimi – bardzo miernymi – zdolnościami nie było najlepszym pomysłem przy Velye’u, który, jak się właśnie okazywało, był jakimś mistrzem lodowiska. Okej, musiał przyznać, że po tych pięciu minutach pierwszej niestabilności poruszanie się na łyżwach nie było wcale takie trudne (czyli miał rację, to żadna wielka filozofia!), ale poczucia komfortu odbierał mu fakt, że Valye był od niego w tym wyraźnie, wyraźnie lepszy.
    To nie było coś, do czego nawykł Brian.
    Ale rzeczywiście odepchnął się, kierując się nieco dalej od bandy; wciąż asekurował się rękoma, machając nimi lekko na boki. Zdawał sobie sprawę z tego, że nie wygląda pewnie najlepiej, ale zacisnął zęby i nawet nieco przyspieszył. Wyprzedził Valye’a, z łatwością orientując się, że tylko dlatego, że grafik dał się wyprzedzić i spróbował zahamować, tak, jak to widział u przejeżdżającej obok dziewczyny; uniósł lekko nogę, usiłując zbliżyć palce do powierzchni lodu. Nie przewidział jednak, albo zwyczajnie nie znał, różnicy pomiędzy łyżwami figurowymi, a hokejowymi i skończył, po raz kolejny obijając sobie tyłek.
    — Cholera — zaklął, zbierając się z ziemi, i złapał wystawioną rękę Valye’a. Był przekonany, że grafik sam wywróci się przez ciężar Dawsona, ale Valye lekko się zachwiał i z gracją ustał na łyżwach. — Jak się hamuje na tym cholerstwie? — mruknął, otrzepując sobie spodnie i płaszcz z drobinek śniegu.


    _________________
    they're playing our song, can you see the lights?
    can you hear the hum of our song?
    i hope we dance tonight
    before we get it wrong
    avatar
    Valye
    Zauroczenie

    Punkty : 313
    Liczba postów : 70

    Re: A New Beggining

    Pisanie by Valye on Pon 14 Sty 2019, 20:46

    Westchnął cicho pod nosem, kiedy Brian znowu leżał i od razu podjechał do niego, wyciągając ku niemu dłoń. Blokując jego łyżwę swoim ostrzem pociągnął go mocno i pewnie w górę, z cichym sapnięciem zaskoczenia sporego ciężaru. Gdy upewnił się, że blondyn stoi stabilnie, odsunął się od niego przesuwając się w stronę niemal samego środka lodowiska, gdzie nie było praktycznie żadnych ludzi i swobodnie mogli stać, nie zawadzając przy tym nikomu. Z ciągle lekkim uśmiechem uniósł na moment swoją nogę, wskazując na czubek płozy.
    – W tych łyżwach nie ma ząbków, więc takie hamowanie za dużo ci nie da. Najlepiej na początku będzie ci hamować w taki sposób. – mówiąc to skierował czubki swoich stóp do środka. – Tak wiesz, jakbyś chciał zaorać trochę lodu, driftować na krawędzi ostrzy. Możesz to robić jedną nogą, dwiema... zależnie od potrzeby.
    Widząc, że Brian zabiera się niemal od razu do próby, Val wyczuwając moment, w którym potrzebowałby asekuracji, podjechał do niego przytrzymując mocno za ramię, kiedy ten zachwiał się od zbyt mocnego skręcenia stopy w środek. I z bardzo, ale to bardzo dziwną jak na niego cierpliwością (która pojawiła się w nim nagle cholera wie skąd) pozwalał Brianowi robić z siebie jego bandę, gdy ten się chwiał lub zamierzał przewrócić, jednocześnie co jakiś czas pozwalając sobie na poprawienie jakiegoś jego błędu, w najmniej nachalny sposób jaki tylko się dało. Kiedy w końcu Dawson nabrał większej stabilności, Val zaproponował swobodne, powolne jeżdżenie w kółko nieco bliżej krawędzi, tym razem nie trzymając się go aż tak blisko. No cóż, przewróci się znowu, to przewróci. Mówi się trudno. Gdy zauważył, że Brian nagle wyciąga podczas jazdy komórkę z kieszeni i zaczyna coś w niej grzebać, Valye zmarszczył brwi.
    – Najpierw się zatrzymaj bo się... – nie dokończył, bo Dawson znowu leżał na lodzie, a jego komórka postanowiła oddalić się pięknym ślizgiem kawałek dalej.
    Val wywrócił ostentacyjnie oczami wzdychając ciężko, pomógł podnieść się Brianowi i szybko zgarnął z lodu komórkę, żeby ktoś przypadkiem jej nie przejechał. Chcąc nie chcąc, jego wzrok momentalnie zjechał na otwarte okno chatu z Chrisem, który ten postanowił wysłać Brianowi, cóż, zdecydowanie walentynkowe zdjęcie. Z kamienną miną podał mu bez słowa telefon i czując, że jakoś tak coś, nie wiadomo dlaczego, popsuł mu się nieco humor, wskazał za siebie kciukiem.
    – Pojeżdżę sobie jeszcze trochę i jak będziesz chciał, zmęczą ci się stopy czy coś, to możemy potem zejść z lodowiska. – i nie czekając na odpowiedź odepchnął się z miejsca i pomknął przed siebie z bardzo szybkim tempem.
    Fuck, Val. Nie odjebuj takich akcji.
    avatar
    effsie
    Zaangażowanie

    Punkty : 1145
    Liczba postów : 123
    Wiek : 25

    Re: A New Beggining

    Pisanie by effsie on Pon 14 Sty 2019, 21:30

    Brian, obserwując uważnie Valye’a i to, co ten mu pokazywał, słuchał jego słów i skinął lekko głową.
    — Jak na nartach — rzucił cicho, informując tym samym, że załapał, zrozumiał i że zamierzał spróbować.
    I naprawdę to zrobił, właściwie, zrobili, bo Valye przez cały ten czas pozostawał obok Briana, asekurując go w momentach, gdy przecenił swoje możliwości lub zwyczajnie się zagapił. Brian… nawet nie zauważył, kiedy przeszedł nad tym do porządku dziennego, przyjmując to za jakiś pewnik i po trochu odsuwając na bok uprzedzenia. Nie było się co oszukiwać – Val był w tym od niego lepszy, trudno. Z tym że Dawson załapał jakiś dziwny motyw polegający na chęci udowodnienia mu, że nie jest takim złym uczniem, że te łyżwy to naprawdę nie jest wielka filozofia i potrafi to załapać.
    I… w jakiś dziwny sposób to działało. Valye był nawet cierpliwy, Brian nawet łapał, co i jak, poruszając się na łyżwach coraz sprawniej. Nie przeszkadzało mu nawet, gdy Val sugerował mu jakieś zmiany w postawie ciała i tak dalej; przyjmując założenie, że wiedział lepiej (choć nigdy by tego nie powiedział wprost), byłoby wręcz głupim ignorowanie jego rad czy oburzanie się na nie.
    Koniec końców… te łyżwy były nawet całkiem przyjemne. Brian nie potrafił wyjaśnić, na czym polegała ta przyjemność, ale to było tak samo, jak z nartami: z boku wydawało się to idiotyczne, ot, ludzie, którzy płacą za to, by wjechać na górę i potem z niej zjechać. A jednak, działało, tak samo jak działały łyżwy i Dawson uśmiechnął się nawet szerzej, próbując od czasu do czasu hamować. I szło mu dobrze, przynajmniej do czasu, gdy nie wyjął telefonu, ledwo co zobaczył zdjęcie, które wysłał mu Chris i już wylądował tyłkiem na lodzie.
    Udało się mu podnieść, gdy podjechał do niego Valye, wręczając mu telefon.
    Widział? Nie widział?
    Dobra, oczywiście, że widział – subtelny nudes Chrisa wypełniał cały ekran, a reakcja Vala, no, nie trzeba było być szczególnie inteligentnym, by zauważyć zmianę w jego zachowaniu. Brian uniósł wyżej brwi do pleców Valye’a i tylko odpisał Chrisowi, że bardzo ładne zdjęcie, że konferencja się przedłuża i zadzwoni później, po czym schował telefon do kieszeni kurtki i upewnił się, że teraz mu nie wyleci.
    Zostawił go na chwilę samego, jeżdżąc w kółko, by nabrać wprawy i zastanawiając się, czy tylko sobie coś wyobraża, czy Valye naprawdę… Ech.
    Wyłowił go w końcu wzrokiem z tłumu i zaczaił się, podjeżdżając do niego i starając się utrzymać tempa grafika ukośnik hokeisty.
    — Ogarniam już mniej-więcej, jak jechać do przodu — rzucił, asekurując się ramieniem Vala, gdy prawie by się wywalił. — No, mówiłem, że mniej-więcej — dodał, uśmiechając się. — Teraz możesz mi pokazać, jak to robić od tyłu.
    Dopiero kiedy wypowiedział te słowa, zdał sobie sprawę z ich podtekstu, ale… hm, postanowił udać, że tego nie zauważył.


    _________________
    they're playing our song, can you see the lights?
    can you hear the hum of our song?
    i hope we dance tonight
    before we get it wrong
    avatar
    Valye
    Zauroczenie

    Punkty : 313
    Liczba postów : 70

    Re: A New Beggining

    Pisanie by Valye on Pon 14 Sty 2019, 22:29



    Nie myśl Val, nie myśl o nim, nie myśl o tym nagim dzieciaku. On ci tylko dzień psuje. Czując potrzebę małego wyżycia się, Valye zaczął poruszać się po lodowisku nieco ostrzej, niemal jak podczas meczu, chcąc wybić sobie z głowy obraz, który przed chwilą nieco wrył mu się w mózg. Nie był zazdrosny, ooo nie, nie był. Po prostu nadal miał mały problem z zaakceptowaniem faktu, że jest głównym bohaterem w zdradzie Briana i o ile tylko było to możliwe, starał się nie myśleć o tym dzieciaku. A ten był bardzo, bardzo natarczywy i dawał ciągle znać o swojej obecności. Naprawdę ostatnie czego chciał Val, to żeby nagle jego gęba pojawiała się w jego głowie, kiedy on i Brian... mniejsza o to.
    Widząc kątem oka zmierzającego ku niemu blondyna, zwolnił nie chcąc mieć na sumieniu jego roztrzaskanej o taflę lodu twarzy. Ciekawe, czy by go za to pozwał. Chociaż, ten uśmiech był jakiś taki podejrzany. Naćpał się czegoś, czy coś?
    Od tyłu. Serio? Naprawdę nie mógł inaczej tego sformułować? Ta fota aż tak zlasowała mu mózg?
    Mentalnie wzdychając przeciągle w środku zachował dla siebie wszelki złośliwy komentarz dotyczący Chrisa i stanął stabilnie, ciągle cierpliwie dając robić z siebie podpórkę.
    – Hm, ok. – kiwnął głową i powoli zademonstrował w jaki sposób Brian ma poruszać nogami by sprawić, że zacznie jechać w tył.
    – Teraz możesz się trochę pochylić... nie, bardziej takie pół kółka rób, to coś trochę innego niż do przodu. – ponownie zaczął pokazywać Brianowi jak ma się poruszać, chociaż z nieco mniejszym już niż wcześniej entuzjazmem. Pierdolony Chris.
    I tak niemal już z rutyną, pilnując Dawsonowego tyłka i twarzy przed obiciem, dalej korzystali z pozostałego im czasu, dopóki ten się w końcu nie skończył, nieco może nawet za szybko jak na gust Vala. Gdy zeszli z lodowiska, Val nieco z utęsknieniem zerknął w stronę lodu i ubrał szybko swoje buty, oddał łyżwy i czekając na Briana tym razem to on zamówił im Ubera.
    – Myślałem, że poobijasz się bardziej. – przyznał, kiedy wylądowali na dworze przed budynkiem, czekając na ich samochód. – Chociaż nie rozumiem, dlaczego ciągle przewracałeś się do tyłu. – Chciałeś się wczuć we mnie czy co? – rzucił z neutralną twarzą wciskając dłonie do kieszeni kurtki.
    avatar
    effsie
    Zaangażowanie

    Punkty : 1145
    Liczba postów : 123
    Wiek : 25

    Re: A New Beggining

    Pisanie by effsie on Pon 14 Sty 2019, 22:59

    Brian musiał przyznać, że bawił się… naprawdę dobrze. Może jeżdżenie do tyłu nie wychodziło mu tak dobrze, jak jeżdżenie do przodu (a jeżdżenie do przodu szło mu… no, niech będzie, że w porządku), ale i tak ta godzina na lodowisku była dużo przyjemniejsza, niż mógłby się spodziewać. Właściwie miły był też widok tak zajaranego, zadowolonego Valye’a; grafik nie próbował tego nawet ukrywać i Dawson szybko zorientował się, że jeżdżenie na łyżwach Valowi naprawdę sprawiało dużo przyjemności. Mówił mu coś dzisiaj, czy tam wczoraj, Brian nie był pewien, o hokeju i zanotował sobie w głowie, by go później o to podpytać.
    Z oddawaniem łyżew i przebieraniem się zeszło mu nieco więcej czasu, niż Valowi z prostej przyczyny; po tej godzinie na lodzie, jego włosy były rozczochrane na wszystkie strony. Nieco żałował, że nie miał ze sobą swojego Tangle Teezera; musiał więc wykorzystać palce do ujarzmienia niesfornych kosmyków, zanim związał je na karku w mały koczek. Ku jego zdziwieniu, nikt wcale nie ukradł mu butów, więc po chwili stanął obok Vala.
    — Wczuć się w ciebie? — powtórzył, w pierwszej chwili nie łapiąc, o co mogło chodzić grafikowi. Dopiero po kilku sekundach, gdy to skojarzył, zaśmiał się cicho i pokręcił lekko głową w reakcji na ten komentarz. Wzruszył lekko ramionami i odparł: — Wolę mieć poobijany tyłek, niż złamany nos.
    To nie było chyba nic dziwnego, nie? Brian uważał, że jego twarz była niczego sobie i kiedy miał wybrać, czy chce upaść na nią, czy na swoją dupę, no cóż, wybór był dość… oczywisty. Miał dość odstający tyłek, więc nawet jeśli trochę by się mu od tego spłaszczył no to, co za problem?
    — Dobry w tym jesteś — rzucił coś, co było dość oczywistą prawdą i trudno było z tym dyskutować. Miał też nadzieję, że Val nie będzie zgrywał skromnego, bo i nie było po co. — Ty trenowałeś kiedyś ten hokej, tak? Na jakiej pozycji byłeś? Zawsze myślałem, że tam trzeba mieć masę — skomentował luźno, niezłośliwie. — Chcesz gdzieś jeszcze skoczyć? — spytał niespodziewanie.


    _________________
    they're playing our song, can you see the lights?
    can you hear the hum of our song?
    i hope we dance tonight
    before we get it wrong
    avatar
    Valye
    Zauroczenie

    Punkty : 313
    Liczba postów : 70

    Re: A New Beggining

    Pisanie by Valye on Pon 14 Sty 2019, 23:37


    Słysząc ten niespodziewany komplement, najpierw zdziwiony, zerknął na Briana unosząc brew, a potem speszony odwrócił wzrok, wzdrygając ramionami i chowając usta w szalu.
    – Bo trzeba mieć masę. – prychnął nagle, bynajmniej nie złośliwie, raczej z zaskoczenia. – Dlatego najczęściej grałem jako środkowy, żeby nie było tyle okazji do zmiecenia mnie z lodowiska.
    Niestety, musiał przyznać, że nie raz odczuwał na lodzie minusy bycia niskim i nie posiadania wielkiego zestawu mięśni. W bezpośrednim starciu z innym zawodnikiem, nacierającym na niego otwarcie, rzadko miał szansę wyjść z tego z wygraną.
    – Gdzieś skoczyć? – ponownie zaskoczony powtórzył po Brianie jego słowa i wyciągnął nos zza szala. – Właściwie to... – nie za bardzo chciało mu się jeszcze wracać do hotelu, było dość wcześnie, oni nie musieli wstawać o jakiejś potwornie wczesnej godzinie, może rzeczywiście mogliby gdzieś się jeszcze udać? – Zeżarłbym już coś. – wypalił nie patrząc na Dawsona. To co, że całkiem niedawno jedli kolację. On zresztą nie zjadł zbyt dużo i już zgłodniał. – Są walentynki – nie myśl o Chrisie – Więc pewnie dużo miejsc będzie przepełnionych, może po prostu wejdziemy do pierwszego lepszego lokalu, gdzie będą mieć wolne miejsca? O ile oczywiście chcesz jeść. – zerknął ostrożnie na Briana, zaczynając się zastanawiać, czy aby przypadkiem ten nie chce go gdzieś wysłać samego, żeby on w tym czasie w samotności mógł się zająć Chrisem. Miałeś nie myśleć o nim, ty durniu.
    avatar
    effsie
    Zaangażowanie

    Punkty : 1145
    Liczba postów : 123
    Wiek : 25

    Re: A New Beggining

    Pisanie by effsie on Wto 15 Sty 2019, 00:13

    Valye zdecydowanie nie umiał w rozmawianie. Brian westchnął w myślach, zastanawiając się, czy grafik robił to specjalnie: że specjalnie nie zostawiał mu żadnego momentu zaczepienia, czegoś, o co mógłby dalej zapytać, pociągnąć jakoś temat. A naprawdę wystarczyło niedużo – ot, wspomnieć ile lat trenował, Brian mógłby spytać czemu przestał, skąd to się zaczęło… niby teraz też była na to szansa, ale znacznie mniej zgrabna i Dawson uśmiechnął się sam do siebie.
    Może i kontynuowałby ten temat na siłę, gdyby nie ta – dla niego – szokująca propozycja Valye’a. Zadziwiony uniósł brwi. Jak to tak, po prostu, wejść do pierwszego lepszego lokalu, gdzie będą wolne miejsca? Brian przez chwilę myślał, że się przesłyszał.
    Przecież to… no, to było bez sensu. Dawson zawsze wybierał knajpy albo z polecenia, albo wyróżnione w jakichś kulinarnych przewodnikach. Naprawdę cenił sobie dobre jedzenie i mierziła go myśl o tym, że miałby jeść jakieś… nieee.
    Ale z drugiej strony – Val miał taką rację. Rzeczywiście, były Walentynki i (pomijając już fakt, że powinien znaleźć tę chwilę i zadzwonić do Chrisa) Brian zdawał sobie sprawę z tego, że niekoniecznie uda się im znaleźć miejsce w jakiejś lepszej knajpce, albo chociaż w takiej, do której wszedłby normalnie. Swoim zwyczajem, przed przyjechaniem tutaj – był w tej miejscowości po raz pierwszy – zrobił małe rozeznanie, orientując się, w których miejscach warto zjeść. Co prawda jak przez mgłę pamiętał jakąś rekomendację podobno naprawdę dobrych hot-dogów, ale w swojej ignorancji nie zapisał nawet miejsca, gdzie rzekomo mieliby je sprzedawać.
    Zgodził się więc na propozycję Vala, a grafik odwołał zamówiony samochód. Ruszyli więc przed siebie, a Brian, by znaleźć jakiś pierwszy lepszy temat, rzucił:
    – Często tak robisz? Że chcesz gdzieś pójść coś zjeść, ale generalnie nie masz planu i wchodzisz tam, gdzie cię nogi poniosą?
    — Hm? — Val zerknął na Briana. — No… to chyba nic dziwnego?
    Dawson wzruszył lekko ramionami.
    — Ja tam wolę sprawdzone miejsca — odparł, nie dając po sobie poznać, jak bardzo dziwił go ten „plan” Valye’a.
    Sam nigdy nie nazwałby tego „planem”.
    — To co z tym hokejem, co? — zagaił, nie pozwalając zapaść pomiędzy nimi krępującej ciszy. — Grałeś, grałeś i grałeś, aż w końcu znaleźli kogoś większego od ciebie? — rzucił i choć niewątpliwie była to drobna uszczypliwość, to zdecydowanie łatwiej było ją podciągnąć do grupy tych rzucanych przez znajomych, niezłośliwych, drobnych komentarzy.
    Jakby się nad tym zastanowić, to złośliwości pomiędzy nimi, przynajmniej ze strony Briana, nie padały odkąd spotkali się na lotnisku. Wcześniej… no, raczej nie przybywali tu w pokojowych zamiarach, zwłaszcza po tym, co wydarzyło się w pewnej klubowej łazience. Brian, gdyby się nad tym zastanawiał, nie potrafiłby właściwie nawet wskazać, skąd to się wszystko wzięło i dlaczego zaproponował wtedy Valowi drinka, ale nie zamierzał teraz tego analizować.
    Szli przez jakąś kanadyjską ulicę, której żaden z nich nie znał, rozglądając się w poszukiwaniu jakiejś knajpy. Przechodzili właśnie przez ulicę, gdy kilkaset stóp dalej Brian dostrzegł jakieś zbiegowisko ludzi. Wyciągnął szyję, rejestrując, że ustawili się w kolejkę i… czy to mogła być ta buda z hot-dogami?
    Czy ja naprawdę chcę jeść hot-doga?
    — Ee — zająknął się, stając w miejscu i Val dopiero po kilku krokach przystanął, szukając go wzrokiem. — Chcesz gdzieś koniecznie wejść do środka, czy jedzenie na zewnątrz też jest w porządku? — spytał.


    _________________
    they're playing our song, can you see the lights?
    can you hear the hum of our song?
    i hope we dance tonight
    before we get it wrong
    avatar
    Valye
    Zauroczenie

    Punkty : 313
    Liczba postów : 70

    Re: A New Beggining

    Pisanie by Valye on Wto 15 Sty 2019, 00:46

    Gdy Brian pociągnął temat hokeja, Valye poczuł się nagle ustawiony na jego celowniku. Dziwiło go to, że nagle tak zaczął interesować się jego życiem. Czy to przez to, że ze sobą... no dobra, możliwe, że przez to. Chyba też by wolał chociaż trochę bardziej znać człowieka, który przeorał mu tyłek. Najwyraźniej nie pierwszy i nie ostatni. Może jednak nie powinny dziwić go próby nawiązania normalnej rozmowy.
    – Tak. – odparł od razu wzruszając ramionami. – Wywalili mnie bo byłem za mały i nawalałem. – odparł naturalnie, ale widząc skrępowaną minę Briana, zaśmiał się cicho pod nosem. – Żartuję. Nie wywali, po prostu część drużyny porozjeżdżała się na studia, z nowym składem grałem jeszcze przez jakiś czas, ale musiałem szukać pracy skoro nie kontynuowałem nauki, a potem nie miałem już zupełnie czasu, kiedy wciągnąłem się w robotę i tak sobie to umarło, śmiercią naturalną. – raz jeszcze wzruszył ramionami patrząc przed siebie, na mały tłum ludzi. Rozdają coś? – Hm, no pewnie, że możemy zjeść coś na zewnątrz. – zgodził się momentalnie, kiedy dołączył do chwilowo odłączonego od niego Briana.
    Stanął na palcach marszcząc brwi, by móc ponad ludźmi dojrzeć do czego ta kolejka. Kiedy oczywiście prawie nic nie zarejestrował poza dachem jakiejś budki, wychylił się w bok, również nic nie mogąc dostrzec. Do cholery.
    – Do czego my właściwie stoimy w kolejce? – mruknął zirytowany tym, że sam nie mógł się tego dowiedzieć.
    – Do hot-dogów.
    – O, to spoko. – odparł jakby momentalnie udobruchany takim obrotem sprawy i zadowolony wcisnął dłonie w kieszenie, momentalnie odzyskując cierpliwość i stojąc sobie grzecznie w kolejce. Oj tak, hot-doga to on by opierdolił, jak nie dwa. – Ty studiowałeś, no nie? – zerknął na Briana, jakby próbował sobie przypomnieć jakieś fakty z przeszłości. – Co tak właściwie? – zapytał w końcu, czując się teraz nieco zobowiązany do kontynuowania ich normalnej, przyjemnej rozmowy.
    avatar
    effsie
    Zaangażowanie

    Punkty : 1145
    Liczba postów : 123
    Wiek : 25

    Re: A New Beggining

    Pisanie by effsie on Wto 15 Sty 2019, 01:32

    Oczywiście, że to było przez to; Brian nie zamierzał nawet dopuścić do takiej sytuacji, gdy mieliby znajdować się w krępującej ciszy, iść ramię w ramię do hotelu, by tam, co, zacząć się nagle całować i rozbierać? To byłoby lekko żenujące i krępujące, a, naprawdę, dla Briana to nie był żaden problem – znaleźć kolejne punkty zaczepienia do rozmowy.
    Trochę… trochę znał mechanizmy, które szły za zachowaniami ludzi. Jeśli miał być pasywnie koleżeński, z zachowaniem pewnego dystansu, mógł to spokojnie zrobić; cena była niewysoka, a nagroda… no, jeśli z nią trochę popracować to pewnie też niczego sobie. Zresztą – nad czym on się w ogóle zastanawiał. Gdyby miał myśleć, trzeba by to było zrobić zanim pocałował Vala pierwszej nocy. Niestety, zmroczony Whisky nawet nie myślał o konsekwencjach, a teraz, gdyby chciał nagle zmienić charakter tej relacji… cóż, wciąż zostało im pięć wspólnych nocy.
    — Mogłeś powiedzieć mi wcześniej, że jesteś gwiazdą Tańca na Lodzie, uprzedziłbym o tym swoje ego — rzucił kąśliwie, chociaż, gdy się tak zastanowić, ten komentarz był wycelowany w niego samego, a nie Vala. Czy Brian potrafił śmiać się sam z siebie? Zadziwiające. — Pamiętaj, że nie jesteśmy w Chicago — dodał żartobliwie, ustawiając się w kolejce.
    Nawiązywał oczywiście do wielkiego sporu hot-dogów, które w Ameryce były znane jako dwie wersje: chicagowska z wszystkimi możliwymi dodatkami i musztardą, bez keczupu i zwykła, po prostu, z parówką i keczupem. Sam nie był fanem tej przekąski (choć, gdyby miał wybierać, zadecydowałby za tymi chicagowskimi, były odrobinę lepsze, ale też bez przesady), ale Val, urodzony mieszkaniec Chicago, mógłby mieć z tym problem. Czy nie?
    Na pytanie grafika o swoje studia przytaknął krótko i odparł:
    Strategic design and managment na Parsons. — Wymienił nazwę chyba najbardziej znanej na całym świecie uczelni zajmującej się designem i wzruszył lekko ramionami. — Zajmowałem się głównie tematem innowacji. W sumie dobrze to wspominam, załapałem fajne kontakty i tak dalej, poza tym Nowy Jork jest świetny. Mieszka tam masa inspirujących ludzi, którzy robią fajne rzeczy. W Chicago jest z tym nieco gorzej, chociaż też ma swój urok. Jasne, to nie Manhattan, ale dla mnie Chicago wygląda jak zamrożone lata osiemdziesiąte. No i myślę, że skala całego miasta jest ciekawsza, niż Nowego Jorku. Wieżowce Nowego Jorku oglądasz albo z perspektywy żaby, gdzie ich nie widzisz, albo zza rzeki, gdzie są już za daleko. A w Chicago wystarczy, że przejdziesz się na Navy Pier czy wybrzeżem przy Grant Park, a już masz je w tej najlepszej perspektywie — powiedział, uśmiechając się lekko do samego siebie, jakby na wspomnienie tych widoków. — Byłeś kiedyś na rejsie po Chicago organizowanym przez Centrum Architektury? Jak nie, pójdź sobie kiedyś. Brzmi jak totalnie turystyczna rzecz, ale właśnie o to chodzi, by pójść na ten architektoniczny, nie turystyczny. To chyba moja ulubiona z rzeczy do robienia w Chicago z ludźmi, którzy tam przylatują. Mógłbym słuchać tych opowieści o tym mieście w nieskończoność.


    _________________
    they're playing our song, can you see the lights?
    can you hear the hum of our song?
    i hope we dance tonight
    before we get it wrong
    avatar
    Valye
    Zauroczenie

    Punkty : 313
    Liczba postów : 70

    Re: A New Beggining

    Pisanie by Valye on Wto 15 Sty 2019, 12:35

    Co prawda z chęcią wywód Briana wpuściłby jednym uchem i wypuścił drugim, tak jak to czasami chamsko robił z niektórymi nudzącymi go osobami, ale tym razem słuchał go z uwagą i z powoli rosnącą trwogą. Czasami myślenie Briana wydawało mu się całkowicie obce, jego punkt widzenia, sposób postrzegania. Valye często miał całkowicie inne zdanie na dany temat, czasami nawet nie uważał danego tematu za coś wartego dyskusji, a czasami dla niego coś ważnego, wydawało się niewarte uwagi Briana. Czy my w ogóle do siebie pasujemy?
    Pf, jakby zresztą był jakiś powód, dla którego mieliby pasować.
    – Rzadko patrzę na to miasto z takiego punktu, wiesz, nie podziwiam go, nie zatrzymuję się w codziennym pośpiechu, żeby podumać nad krajobrazem. Trochę to może ignoranckie. – wzruszył lekko ramionami spoglądając przed siebie na zmniejszającą się kolejkę. – Może też dlatego, że jestem w Chicago od zawsze, te widoki są mi znane, przyzwyczaiłem się. Lubię to miasto, dobrze mi się w nim żyje, tylko, no, nie zachwyca mnie tak ono. – zerknął na Briana z lekkim uśmiechem. I tu już mógłby uciąć ten temat, nie ciągnąć go dalej, jak to miał w zwyczaju. To nie, z lekkim skrępowaniem kontynuował, poprawiając swój szalik. – Zdaję sobie sprawę, że nie korzystam z tego miasta tak jakbym mógł, trochę sam w swoich oczach zmniejszam jego wartość, ale tak już się przyzwyczaiłem, wygodnie mi tak żyć. Paradoksalnie, mimo że to ja się tu urodziłem, a nie ty, prawdopodobnie od takiego turystycznego punktu widzenia znasz lepiej Chicago niż ja, bo pewnie je zwiedzałeś. Ja nawet bym nie pomyślał żeby sobie zrobić małą wycieczkę krajobrazową bez żadnego innego celu. – skończył mówić i jednocześnie mocować się ze swoim szalem, który w końcu grzecznie ułożył się wokół jego szyi.
    avatar
    effsie
    Zaangażowanie

    Punkty : 1145
    Liczba postów : 123
    Wiek : 25

    Re: A New Beggining

    Pisanie by effsie on Wto 15 Sty 2019, 13:27

    Tak, nie ulegało wątpliwościom, że obaj różnili się od siebie w naprawdę wielu kwestiach. Brian ze swoim wielkim worem pewności siebie nie potrzebował nikogo udawać, czy wstydzić się swoich rozrywek lub zachowań; jego ego sięgało naprawdę wysoko i jeśli komuś nie podobał się jego styl bycia… Dawson nie miał żadnego problemu z nieprzebywaniem z taką osobą więcej, niż to potrzebne. Co w praktyce często oznaczało nigdy, ale wychodził z założenia, że szkoda tracić czasu na ludzi, z którymi się nigdy nie dogada.
    Jednocześnie też, posiadał zdolność łatwego nawiązywania kontaktów z ludźmi. Często wiedział, co powiedzieć, o czym rozmawiać z konkretnymi osobami… w prywatnym życiu raczej się do tego nie uciekał, nie uważał, by było po co. Nie wahał się jednak robić tego w sprawach służbowych, bo i dlaczego miałby? Nie za bardzo teraz wiedział, czy relację z Valem określiłby jako koleżeńską, ale niewątpliwie do epitetu „służbowa” też już nie należała. Może kilka dni i pocałunków temu.
    W każdym razie, uśmiechnął się, wyglądało na to, że szczerze i zaśmiał krótko pod nosem.
    — Nie, Val, to nie jest trochę ignoranckie. To totalnie ignoranckie — poprawił grafika, rozbawiony, i dopiero po tym, jak te słowa padły z jego ust, zorientował się, że chyba pierwszy raz użył skróconego imienia Langleya. Nie to, by to coś oznaczało – bo przecież nie oznaczało nic – ale jednak brzmiało w jego ustach nieco dziwnie.
    Brian postanowił tego jednak nie komentować, ani nie zwracać na to uwagi – to tylko by podkreśliło dziwność tej sytuacji, a na tym mu akurat niespecjalnie zależało.
    — No jasne, jak w czymś się wychowujesz to przestajesz na to zwracać uwagę — przytaknął od razu na kolejne słowa Valye’a. — No, na wszystkie zalety, jakie ma i tak dalej. Dopóki nie zamieszkałem na Manhattanie nie miałem pojęcia, że tak bardzo może mi brakować zieleni w najbliższej okolicy. Potem już zawsze szukałem mieszkania obok Central Parku. Czy, już w Chicago, przy North Lake Shore Drive — posłużył się przykładem. Lokalizacja jego mieszkania nie była przypadkowa; mieszkał na pieprzonym Złotym Wybrzeżu. Nie dość, że po drugiej stronie ulicy miał plażę, to w zasięgu kilkuset metrów znajdowały się wielkie pola parku Lincolna, zoo i zatoka. — Ciekawe, czego by ci brakowało, gdybyś przez trzy miesiące musiał żyć na jakimś wypizdowiu — rzucił. Jemu, na pewno, gwaru miasta, wieczornych spacerów po downtown, Chicago Theatre, nawet jazzu na ulicach i hałaśliwego metra, które miało swój urok. Chicago może nie było miastem marzeń, ale było absolutnie piękne w dość nieoczywisty, nieco melancholijny sposób. — Hmm, nie wiem, czy to turystyczny punkt widzenia. Może trochę? Po prostu chcę poznać miasto, w którym mieszkam, zobaczyć je z każdej strony. Zawsze nowe miasto przynosi nowe ciekawe rzeczy. Dla mnie Chicago jest mocno inspirujące — powiedział lekko, nie nadając temu przesadnie wyegzaltowanej, nadętej nuty. — Zrób sobie kiedyś taki spacer, mogę ci nawet dać specjalnie na to jeden wolny dzień — dodał ze śmiechem. — Tylko będziesz musiał przynieść zdjęcia, bo istnieje prawdopodobieństwo, że po prostu zgniłbyś w domu.
    Przesunęli się o krok czy dwa w kolejce.


    _________________
    they're playing our song, can you see the lights?
    can you hear the hum of our song?
    i hope we dance tonight
    before we get it wrong
    avatar
    Valye
    Zauroczenie

    Punkty : 313
    Liczba postów : 70

    Re: A New Beggining

    Pisanie by Valye Yesterday at 18:07


    – Dasz jeden wolny dzień. – powtórzył cicho po Brianie, bardziej do siebie, ciągle wpatrując się w jakiś punkt przed sobą.
    To stwierdzenie jakoś tak nagle spowodowało, że wrócił nieco boleśnie na ziemię. Wiedział, że to co się właśnie dzieje między nimi od kilku dni jest naprawdę nienormalne, nieprawidłowe i nie powinno mieć miejsca, ale się działo, a on nie mógł nic na to poradzić, bo sam tylko nakręcał tę sytuację.
    Wszystko to wydało mu się w tym momencie tak komiczne, że nie mógł pohamować rozbawionego parsknięcia, chowając na moment nos i usta w szalik. Widząc pytające spojrzenie Briana, westchnął z ciągle lekkim uśmiechem na twarzy i nie chcąc żeby ten myślał, że Vala rozbawiły jego słowa, postanowił iść za ciosem i porwać się na nieco szczerości.
    – To – wyciągnął dłoń z kieszeni, żeby wskazać najpierw na Dawsona, potem na siebie – To jakaś komedia. Najpierw, nie wiem, nienawidzę cię, ty zresztą też niezbyt cieszyłeś się z mojego towarzystwa, potem, jakimś chorym, poronionym cudem lądujemy w tym samym pokoju. – mówiąc to zaczął ściszać głos i z wyblakłym uśmiechem położył dłoń na czole, jakby ten gest miał mu pomóc w zrozumieniu jego własnych, poplątanych słów. – A teraz, jakbyśmy byli jakimiś dobrymi kumplami z pracy albo nie wiem, dzisiaj cholerne walentynki, najpierw byliśmy na kawce, potem na lodowisku, udajemy, że przecież nikogo nie masz, wrócimy do hotelu i... – urywając westchnął ciężko i schował z powrotem dłoń do kieszeni. – Nie wiem. – wzruszył nieco w smutnym tonie ramionami spoglądając w stronę budki z hot-dogami, który była coraz bliżej nich. Chyba zaczynało go coś przytłaczać. – Nie wiem po co o tym zacząłem mówić. – wyznał ciągle nie patrząc na Briana, bo zdawał sobie doskonale sprawę, że prawdopodobnie jego słowa popsuły ten luźny, miły nastrój, jaki wytworzył się między nimi i trzymał od kilku dobrych godzin. – Wiesz co? Chyba nadal cię nie lubię. – wypalił nagle obojętnym, niewzruszonym głosem, jakby stwierdzał, że lubi truskawki.
    Co prawda zrozumiał w końcu, że wściekanie się o jakieś dawne, odległe sprawy nie ma sensu, ale to nie oznacza, że kompletnie zapomniał o tym, w jaki sposób Brian skrzywdził kiedyś jego siostrę. Chociaż teraz demonstrowanie swojej nienawiści za tę zdradę, byłoby wielką hipokryzją w obecnych, ironicznych okolicznościach.
    Eh, sam już nie wiedział czego chce i o co mu tak właściwie chodzi.
    – I jeszcze stoimy w kolejce po hot-dogi, hot-dogi, kurwa. – parsknął nagle z cichym śmiechem, w końcu zerkając kątem oka na Briana. – Nie dało się znaleźć nic bardziej pasującego i dwuznacznego w tej sytuacji.
    avatar
    effsie
    Zaangażowanie

    Punkty : 1145
    Liczba postów : 123
    Wiek : 25

    Re: A New Beggining

    Pisanie by effsie Yesterday at 19:05

    Brian momentalnie spoważniał. Utkwił spojrzenie w Valye’u, marszcząc nieznacznie brwi i patrząc na niego nieco zafrasowanym wzrokiem.
    Och, doskonale zdawał sobie sprawę z tego, że właśnie w niezbyt subtelny sposób tyrał psychikę Vala; nie trzeba było być geniuszem, by wyciągnąć takie wnioski. Ale przy tym wszystkim… czuł się naprawdę niewinny. To nie tak, że sobie to planował, małe-wielkie uwiedzenie tego bruneta, po prostu, tak potoczyły się różne rzeczy i ot, stało się. Brian mógł w pewnym momencie tylko pomóc im się zdarzyć, ale to nie tak, że kontrolował całą sytuację od początku do końca. Przecież to Val się na niego rzucał z pocałunkami, Val wcale nie protestował podczas ich pierwszej nocy w hotelu, to on go wyciągał na te łyżwy czy później na obiad…
    Lubił to. Przekraczać granice, sprawdzać, jak daleko można sięgnąć, co jeszcze zrobić, zmienić. Nie był takim skurwielem, że czerpał jakąś wielką radość z tego, jaką sieczkę w głowie miał Val; prawdę mówiąc, to był tylko efekt uboczny i to Briana nie do końca interesowało. Był dorosłym mężczyzną i potrafił o siebie zadbać, tak? Dawson nie czuł żadnej współ-odpowiedzialności, czy czegoś równie bezsensownego. Ta część tego wszystkiego, co działo się między nimi, nie była ani trochę jego sprawą i nie zamierzał dać się wpędzić w jakieś idiotyczne wyrzuty sumienia.
    Twarz zachował jednak łagodną, nieobrażoną, spokojną. Przez cały czas patrzył na Vala, ale teraz, gdy ten wskazał na malejącą przed nimi kolejkę, podążył wzrokiem po głowach ludzi.
    — To dość gimnazjalny humor, nie sądzisz? — spytał, ale nie protekcjonalnie. — Przepraszam, nie myślałem, że hot dogi od razu kojarzą ci się seksem. Po prostu czytałem wcześniej o tym, że są naprawdę warte spróbowania. Możemy pójść gdzieś indziej, jeśli chcesz. Albo, nie iść nigdzie, jeśli zmieniłeś zdanie.
    Brian naprawdę, szczerze, nie myślał o żadnej dwuznaczności hot-dogów. Ten prymitywny humor w ogóle się go nie trzymał i nie miał takich skojarzeń, bo, naprawdę, nie był już nastolatkiem. Cała jego wypowiedź była zaś pozbawiona jakiegokolwiek wyrzutu, zwyczajnie… zwyczajnie przybrał neutralny, odrobinę nawet ciepły ton głosu. Podobnie zresztą jak kolejne słowa, które wyrzucił z pewnym uśmiechem rezygnacji na ustach:
    — To w sumie zabawne, jak bardzo jesteś przekonany o tym, że mnie nie lubisz, chociaż w ogóle się nie znamy.


    _________________
    they're playing our song, can you see the lights?
    can you hear the hum of our song?
    i hope we dance tonight
    before we get it wrong
    avatar
    Valye
    Zauroczenie

    Punkty : 313
    Liczba postów : 70

    Re: A New Beggining

    Pisanie by Valye Yesterday at 19:46

    – Nie, zostańmy już tu. – bo przecież to nie tak, że gdy Val słyszy słowo "hot-dog" to od razu w jego głowie rodzą się infantylne skojarzenia. Nie, dopiero w kontekście jego wcześniejszych słów i całej tej paradoksalnej sytuacji naszło go na takie porównanie.
    Rzeczywiście, Brian miał rację. Valye go nie znał. Ale w jego przypadku ich znajomość nie mogła zacząć się z czystym kontem. Dawson od samego początku miał u niego ujemne punkty i nie był w stanie myśleć o nim neutralnie, bez nienawiści i złości. Zresztą nikt nie powiedział, że nawet gdyby nie pewne przeszłe wydarzenia, to Val od początku byłby bardziej przyjaźnie nastawiony do niego.
    – Tak, nie znam cię, a właściwie, nie znamy się. – przyznał Brianowi rację, spoglądając na niego nagle z nieco chłodnym tonem. – I nie wiem czy chcę, żeby to się zmieniło. Nie jest nam to najwyraźniej chyba aż tak potrzebne. – zauważył unosząc sceptycznie jedną brew i posłał blondynowi znaczące spojrzenie. – W końcu to tylko seks. – przypomniał grzecznie, nieco kąśliwie, jakby to w jakim kierunku schodziła ich rozmowa, miało być wielkim kontrastem do wcześniejszej części ich dnia, takiego przyjaznego i normalnego.
    Gdy w końcu nadeszła ich kolej, Val poprosił sprzedawcę o jednego hot-doga dla siebie, nieco wyrywając się przed Brianem. Jakoś tak, dla małej złośliwości, bardziej skierowanej do samego siebie, chciał przełamać to sztucznie przesłodzone płacenia za obydwu raz przez Dawsona, raz przez niego. Bo przecież nie są jakąś parą czy coś.

    Sponsored content

    Re: A New Beggining

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Czw 17 Sty 2019, 06:53