Forbidden fruit is the sweetest

    Share
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Pon 14 Sty 2019, 01:03

    Kładąc się na drugiej połowi łóżka, czuł się naprawdę dziwnie szczęśliwy. Dobrze, że leżał bokiem, odwrócony tyłem do Josh, dzięki czemu ten nie mógł zauważyć szerokiego uśmiechu przyozdabiającego nastoletnią twarz. Słysząc brata, zaśmiał się krótko.
    Należało ci się – zaczął po chwili ciszy – Graliście naprawdę zajebiście – przyznał szczerze, zerkając na niego przez ramię. I nagle zdał sobie sprawę, że chyba gratulował każdemu członkowi zespołu, ale nie jemu, który był przecież jego rodziną. W końcu mógł to zrobić.
    Czując jak kołdra powoli się z niego zsuwa, mimowolnie przysunął się bliżej środka materaca, jednocześnie wysuwając swoją długą nogę, by jej ciężarem przytrzymać materiał. Następnie, czując się już nieco swobodniej, przewrócił się na plecy i podłożył jedną rękę pod głowę. Rozbudził się, wyczuwając, że być może będą mogli w końcu normalnie porozmawiać.
    Powiesz mi o waszym kolejnym koncercie, nie?
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Pon 14 Sty 2019, 01:06

    Josh zerknął na brata, unosząc rękę, a potem przewrócił się na bok i wsparł głowę na pięści.
    - Taa. Zobaczę - odparł z nutą rozbawienia zachwytem młodzieńca, ale i pychą. Był próżny i nawet jeżeli sprawiał wrażenie, że na wszystko jest obojętny, wyrazy uznania sprawiały mu mnóstwo przyjemności, łechcząc jego ego. Wszystkie te zakochane fanki sprawiały zapewne, że puchł z dumy i samozadowolenia.
    Patrzył, jakby młody Valenti naprawdę go czymś zainteresował. W kontekście wydarzeń z minionych godzin mogło wydawać się to przynajmniej niezręczne. Przez długą chwilę milczał, uśmiechając się tylko wymownie; oczy błyszczały mu, zdradzając, że wciąż pozostawał mocno odurzony spożytymi dziś substancjami.
    - Będziesz naszą małą fanką - wychrypiał odrobinę podle, nie przejmując się tym, że Paul może nie czuć się komfortowo, określany w taki sposób. - Wystroiłeś się dziś, to wszystko dla mnie?
    Zdawało się, że zbliżył się nieco, nachylając w jego stronę. Paul z pewnością poczuł jego oddech na swojej twarzy. Chwilę później poczuł jego rękę na swoim policzku.
    - Żeby wskoczyć mi do łóżka?
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Pon 14 Sty 2019, 01:07

    Liczył na inną odpowiedź, ale i tak uśmiechnął się pod nosem. Obawiał się, że po wydarzeniach z imprezy ich nienajlepsze relacje jeszcze bardziej się pogorszą, a tu proszę. Josh pozwolił mu skorzystać z  łóżka, a dodatku przeprowadzali co względnie normalną rozmowę. Nie chciał natomiast zastanawiać się nad powodem nagłego przypływu dobroci ze strony brata, zwalając to trochę na stan w jakim ten obecnie się znajdował. Miał tylko nadzieję, że kolejnego dnia mu się to nie odwidzi.
    Zmarszczył nieznacznie nos słysząc kolejne słowa.
    Fanem, jak już – poprawił, czując się nieco dziwnie z wcześniejszym określeniem. – I wcale się nie wystroiłem... – mruknął pewnie, ale urwanie, jakby miał zamiar powiedzieć coś jeszcze, jednak przerwał, czując ciepły oddech owiewający jego policzek. A chwilę później dłoń, tak podobną do jego własnej, ale znacznie większą. Zamrugał, zdziwiony tą nagłą bliskością i przekręcił nieco twarz, zaglądając bratu w oczy. Zaraz jednak odwrócił wzrok, znowu się cicho śmiejąc. Pod wpływem alkoholu Josh zachowywał się naprawdę nieprzywidywanie.  
    Jak widać, udało mi się – rzucił żartobliwie, nie wiedząc jak inaczej miałby zareagować na takie pytanie. Ciągnąc więc tę grę, którą Josh zaczął prawdopodobnie tylko dlatego, że dalej był mocno pijany (i nie tylko), sam również przewrócił się na bok i mrużąc figlarnie oczy, chwycił za oba policzki brata – zupełnie tak jak robią to ciotki małym dzieciom, tylko zamiast boleśnie szczypać, Paul bardziej gładził skórę pod palcami. – I pomyśleć, że dałeś się na to złapać, moje plecy będą ci wdzięczne.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Pon 14 Sty 2019, 01:08

      ― Wystroiłeś. Jak mała ladacznica.
    Josh uśmiechnął się, obnażając kieł.
      ― Podoba mi się to.
    I, nie mówiąc już nic więcej, pochylił się gwałtownie, wciąż trzymany przez brata za policzki. To, co zrobił, musiało być dla młodszego szokujące i zupełnie zbijające z tropu, bowiem Josh, nie bacząc na łączące ich więzi, zrobił jeszcze raz to, co w pewnym stopniu zrobił już w klubie.
    Przywarł do warg własnego brata i rozchylił je swoim długim językiem, dłonią mocno przytrzymując ładnie zarysowany podbródek Paula.
    Jego pocałunki smakowały alkoholem, dymem i nutą pasty do zębów. Ta odurzająca mieszanka dostała się do ust Paula i mogła zamącić mu w głowie.
    Josh pochylił się nad nim bardziej, opierając się dłonią o materac po drugiej stronie jego ciała. Zawisł nad nim częściowo, dominując go wedle uznania. Sunął językiem po jego równych ząbkach, wdzierał się pod ten drugi język, łaskotał podniebienie.
    Dobrze całował. Wręcz doskonale. Problem w tym, że nigdy nie powinien był czegoś takiego robić.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Pon 14 Sty 2019, 01:12

    Nie mógł spodziewać się tego, co właśnie zrobił jego brat. Nie mógł, dlatego zaskoczony zamarł w miejscu, mimowolnie poddając się naporowi miękkich ust i wilgotnego języka, zapominając zupełnie o wcześniejszym oburzeniu wywoływanym niezbyt przychylnym określeniem go "ladacznicą". Przez pierwsze sekundy chyba nawet nie wierzył, że to dzieje się naprawdę, dalej z pewną czułością obejmując dłońmi twarz Josha. Jednak im dłużej to trwało, tym coraz bardziej docierało do młodego umysłu to co się właściwie działo.
    Josh, co ty... — zdążył tylko wysapać, nim jego wargi znowu zostały przyjemnie zmiażdżone. Kręciło mu się w głowie od intensywności tego pocałunku, smaki i zapachy mieszały się, sprawiając, że odurzony tym wszystkim nastolatek nie potrafił się odsunąć. Był rozdarty pomiędzy świadomością jak złe jest to co teraz robią, a tym jak przyjemne to było. Powinien odepchnąć pijanego Josha, wiedział to, a jednak zamiast tego nieśmiało spróbował odpowiedzieć na pieszczotę, samemu wysuwając język w stronę drugiego podniebienia. Czuł jak mocno płoną mu policzki, kiedy jedna z jego dłoni przesunęła się powoli z twarzy na ciemne włosy, wplątując palce w dłuższe kosmyki na czubku głowy. Instynktownie przyciągnął bliżej siebie to pięknie umięśnione ciało, sprawiając, że teraz starszy Valenti już całkiem wisiał nad nim, szerokimi plecami niemal całkowicie zakrywając jego leżącą postać. Paul w pewnym momencie zacisnął mocno oczy, jakby to, że nie będzie widzieć osoby naprzeciw niego miało sprawić, że ta przestanie być jego bratem. Usilnie też starał się ignorować kołatanie własnego serca i nagłe ciepło rozchodzące się wzdłuż jego ciała, nerwowo zaciskając nogi pod materiałem kołdry.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Pon 14 Sty 2019, 01:17

    Reakcja młodzieńca tylko sprawiła, że zareagował żywiej. Przesunął się i sięgnął dłonią w dół, do jego ud. Rozchylił je, odciągając jedno z nich, po czym ulokował się między nimi, osuwając się z przeciągłym westchnieniem na młode ciało.
    Poruszał językiem jak wariat, w sposób wulgarny i wyuzdany, nie dając bratu ani chwili wytchnienia. To, co wyczyniał, było sugestywne i wzbudzało skojarzenia z innymi czynnościami. Wręcz pieprzył go wśród ordynarnych mlaśnięć towarzyszących wymianie śliny.
    Po chwili Paul poczuł między swoimi nogami coś, co mogło zaniepokoić go o wiele bardziej niż pocałunek.
    Josh był sztywny. Napalony jak zwierz. Jego penis przebijał się przez bokserki i w pewnym momencie wbił się pod jądra chłopca, jakby szukając sobie dogodnego miejsca.
    Starszy Valenti poruszył się i otarł nim o intymności brata, nie przestając go całować. Zdawał się zupełnie zatracić w tym akcie; zaangażował się w niego tak, jakby lada chwila miał przejść do czegoś więcej.
    Gorące krople potu perliły mu się na karku, rozcierane przez szczupłe palce młodzieńca. Oddech był przyspieszony, podobnie jak bicie serca. Mięśnie ramion napinały się, uwydatniając muskulaturę, kiedy wspierał się na rękach, jakby szykował się do ćwiczeń.
    Jedną z nich znów sięgnął w dół, i zadarł szczupłą nogę do góry, układając ją sobie na ramieniu. Ta pozycja nie była najwygodniejsza dla Paula, ale on mógł w niej zupełnie swobodnie otrzeć się teraz o wyeksponowany tyłek.
    I chyba naprawdę zapomniał, z kim to robi.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Pon 14 Sty 2019, 01:18

    Zadrżał na ten niespodziewany dotyk, czując po chwili ciężar drugiego ciała. Paul nie wiedział, na czym powinien się skupić bardziej, gdyż pocałunek z każdą chwilą nabierał na intensywności, w pewnym momencie zmieniając się w coś, co zdecydowanie dalekie było od zwykłej pieszczoty ust. Nastolatek chyba jeszcze nigdy nie całował się w ten sposób, tak wulgarnie i głęboko, niemal czując języka Josha przy gardle. I kiedy myślał, że dalej nie mogą się już posunąć, nagle poczuł to. Coś dużego i twardego, silnie napierającego na niego tam na dole. Zaskoczony tym dziwnym doznaniem, westchnął głośno w usta brata i jeszcze raz, czując mocniejszy ucisk w tym konkretnym miejscu. Paul zupełnie gubił się w tej sytuacji, wydawało się to całkiem inne niż zbliżenia z dziewczynami, było niepokojące, ale i ekscytujące jednocześnie.
    Uchylił z zdziwieniem powieki, znajdując się niespodziewanie w tej niezbyt wygodnej pozycji, która zmusiła go do mocniejszego objęcia szyi brata. Jego i tak mało zakrywająca koszula zdążyła się zsunąć pod praktycznie samą brodę, odkrywając resztę młodego ciała. Pisnął cicho, a w jego głowie zapaliła się momentalnie czerwona lampka (dopiero teraz?), kiedy poczuł wzwód Josha na swoich pośladkach. Jedna z dłoni, idąc przez płaszczyznę pleców i mięśnie brzucha, spoczęła na obciśniętej materiałem bielizny męskości. Zacisnął ją parę razy, chyba do końca świadom jak podobny ruch może zostać odebrany. Zastygł w miejscu, z ręką na penisie brata, z przerażeniem orientując się, że on sam również zrobił się twardy. Zadrżał lekko, jakby dopiero to pozwoliło mu zrozumieć powagę całego zdarzenia. Co oni wyrabiali? Powinien być chyba obrzydzony podobną bliskością, a jednak podniecił się. Czy było z nim coś nie tak?
    Josh... — zaczął cicho, przerywając w końcu ten ordynarny wręcz pocałunek, czując ściekającą mu po brodzie ślinę. Odważył się spojrzeć w lśniące w ciemności oczy, by po chwili wzrokiem zjechać niżej na rozchylone usta, zaczerwienione i opuchnięte po niedawnym zbliżeniu. — Ja... ja nigdy... — wszeptał cicho, ciężko oddychając. Tak naprawdę, mógł powiedzieć miliom innych rzeczy "nie możemy tego zrobić", "to jest nieodpowiednie, niewłaściwe", "stój, jesteśmy braćmi", a jednak powiedział tylko tyle i aż tyle, znowu zaglądając w zamglone tęczówki brata, sam nie wiedząc na co teraz czeka.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Pon 14 Sty 2019, 01:25

      ― Och, ty mały… ― sapnął Josh i obnażył drapieżnie kieł. Oczy zalśniły mu w ciemności, zupełnie, jakby słowa brata jeszcze bardziej go nakręciły. Sięgnął w dół i odtrącił rękę młodzieńca, ale zaraz potem cicho strzeliła gumka, a w powietrzu uniósł się nieporównywalny z żadnym innym zapach.
    Josh wsparł się wyżej na ramieniu, wypuszczając z płuc przeciągle powietrze. Oblizał wargi językiem, jakby szykował się do skosztowania jakiejś potrawy. Potem sięgnął do dłoni Paula i pociągnął ją do swojej obnażonej już męskości.
      ― Taak, weź go ― wymruczał, gdy palce brata zetknęły się z wilgocią, która wyciekała obficie z główki. Lepka strużka preejakulatu zwiesiła się z czubka dorodnego kutasa i skapnęła na odsłonięte podbrzusze młodzieńca.
      ― Mówiłem. Ladacznica. Mała obciągara.
    Zaśmiał się chłopakowi w usta i znów go pocałował, głęboko sięgając językiem. Wypuścił głośno powietrze przez nos na dotyk w najwrażliwszym miejscu. Potem zaś sięgnął wreszcie między nogi brata, od razu pewnym chwytem ściskając przez materiał jego jądra, może nawet odrobinę za mocno.
    Wytarmosił je, prostując środkowy palec, by smagnąć wyeksponowane miejsce między pośladkami.
    Paul nie mógł mieć nawet cienia wątpliwości, w jakim położeniu się znajdzie, jeśli tego nie przerwie. Całkowicie zdominowany. Przerżnięty. Wręcz poniżony.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Pon 14 Sty 2019, 01:51

    Paul chyba podświadomie oczekiwał, że po jego słowach Josh przerwie, ale młody i naiwny chyba nie pomyślał, że jednoczesne ściskanie czyjejś męskości nie wysyła jednoznacznych sygnałów. Skończył więc z odkrytym już penisem w dłoni, z niejakim przerażeniem w oczach obserwując kolejne poczynania brata. Po chwili poczuł też ten dziwny, w pewien sposób odurzający zapach męskiego podniecenia, który w połączeniu z kolejnym wilgotnym pocałunkiem, przyprawił młodziaka o lekki zawrót głowy. To wszystko działo się tak szybko i było zbyt intensywne. Z jednej strony gwałtowność Josha fascynowała go, był też ciekawy tego nowego świata, do którego ledwie zajrzał ze swoim kolegą we Włoszech. Z drugiej jednak, cholernie się bał i z każdą kolejną sekundą czuł coraz większy niepokój. Ponadto, nie podobało mu się to, jak Josh go nazywał.
    Nie nazywaj mnie ta... ach — przerwał, mimochodem wydając z siebie ten zawstydzający (według niego) jęk, nie wiedząc czy to co przed chwilą poczuł było właściwie przyjemne czy bolesne. Zadrżał zaskoczony, kiedy palec brata powędrował w jego inne wrażliwe miejsce, nieruszone wcześniej przez nikogo, co tym razem przekroczyło pewną granicę w świadomości nastolatka. W tym moment oderwał się od ust Josha, także jego ręka – do tej pory cały czas delikatnie badająca całą powierzchnię dużej męskości – zatrzymała się i cofnęła na materac. Spojrzał bratu prosto w oczy, marszcząc lekko brwi; próbował chyba przybrać jakiś rodzaj groźnej miny, jednak z czerwonymi policzkami i nitką śliny przy wargach, mogło to wyglądać tylko śmiesznie.
    Nie chcę tego — sapnął. — Nie w ten sposób — dodał zaraz, gwoli ścisłości.
    Być może przypomniałby sobie, że w ogóle nie powinni tego robić – nie tylko dlatego, że "sposób" był zły – zważając po prostu na łączące ich więzy krwi. Nie zdążył jednak, bo jego uwagę momentalnie odwrócił hałas dochodzący z dołu. Zdawało się, że Henry wrócił do domu.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Pon 14 Sty 2019, 02:09

      ― Och, ciziu, chyba nie…
    Josh urwał i zamarł nad bratem, marszcząc brwi na dobiegający z dołu hałas. Chciał to już zignorować, ale wtedy coś huknęło, jakby ktoś z całej siły kopnął w drzwi.
    Paul się spiął, a Josh błyskawicznie poderwał się do pionu, naciągnął bokserki i zgarnął z biurka stalowy obiekt, który okazał się nożem motylkowym.
    Zakręcił nim w ręku na oczach brata i ruszył powoli na dół.
    Nie mieszkali w najprzyjaźniejszej dzielnicy, a on miał swoich wrogów. Kilka miesięcy temu było głośno o mieszkańcach domu kilka numerów dalej, którzy zginęli w wyniku ewidentnego podpalenia. Cała rodzina: matka, ojciec, dwaj synowie i córka, wszyscy spalili się żywcem.
    Josh przystanął przy drzwiach mrużąc oczy i nasłuchując. Zaciskał palce na nożu, zamarłszy w miejscu.
    Obnażył kieł, gdy ktoś łupnął pięścią w drzwi.
      ― Wyłaź, ZDZIRO JEBANA!
    Josh otworzył gwałtownie drzwi i przytknął pijanemu trzydziestolatkowi nóż do krtani, chwytając go za włosy. Ten zdołał tylko odchylić głowę i popatrzył na niego z przerażeniem.
      ― Pomyliłeś drzwi, skurwielu ― wycedził Valenti. ― Radziłbym ci wypierdalać stąd w podskokach, zanim obudzisz wszystkich chłopców i skończysz jak Andrew.
    Odepchnął go i zatrzasnął mu drzwi przed nosem, przekręcając zamek. Podszedł do okna i wyjrzał na zewnątrz, podkurwiony.
      ― Skurwysyn ― warknął, odprowadzając umykającego mężczyznę wzrokiem. Ze stalowym szczękiem złożył nóż w dłoni i odwrócił się, by popatrzeć na stojącego u szczytu schodów brata. ― Po co wyszedłeś? Żeby ktoś ci przy okazji zajebał, co, ciziu? Wracaj do łóżeczka.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Pon 14 Sty 2019, 03:23

    Nastolatek pewny, że to prawdopodobnie ojciec wrócił pijany do domu, nie zamierzał się nawet wychylać poza cztery ściany pokoju, zmienił jednak zdanie widząc nietypowe zachowanie Josha. Co on właściwie... Czy to był nóż? Paul aż zamrugał, nie będąc pewnym czy na pewno dobrze widzi w ciemności, dostrzegł jednak charakterystyczny błysk ostrza. Chciał zawołać brata i zapytać go o to co się w ogóle dzieje, ale nim zdążył choćby otworzyć usta, okazało się, ze został w pomieszczeniu całkiem sam.
    Siedział tak przez chwilę na łóżku, aż w końcu nie wytrzymał i również wyszedł na korytarz. Nie wychylał się poza szczyt schodów, z góry spoglądając na odrywającą się przy drzwiach scenę, nie mogąc uwierzyć, że to dzieje się naprawdę. Kim był ten koleś, kim był Andrew, dlaczego ten typ dobijał się do ich domu w środku nocy? Mając w głowie te wszystkie pytania, sam w końcu zszedł na dół i spojrzał skonsternowany na Josha kiedy tylko stanął obok, zupełnie ignorując jego wcześniejsze słowa.
    Josh, kto to był? — zapytał, wyglądając za okno. Mężczyzny już nie było, pozostał jednak dziwny niesmak wywołany tym co młodziak miał okazję niedawno zobaczyć. — Co za Andrew?
    Widać przejęty wizytą niespodziewanego "gościa" i ilością mnożących się pytań, całkiem zapomniał co robił z Joshem jeszcze chwilę temu
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Pon 14 Sty 2019, 03:38

      ― Nikt ― odparł oszczędnie, bawiąc się nożem na oczach wyraźnie zaniepokojonego brata. Był wkurzony i chyba przypływ adrenaliny sprawił, że trochę otrzeźwiał. ― Zwykły pojeb z okolicy. Pewnie szuka tej dziwki, Leonie. Mieszka za nami, a ci popierdoleńcy nie widzą różnicy. Czasem się dobijają.
    Przerzucił nóż z jednej ręki w drugą, wykonując nim na pozór skomplikowaną kombinację ruchów, i opuścił rękę.
      ― Ooo, przestraszyłeś się.
    Uśmiechnął się pogardliwie i wyciągnął wolną dłoń, by trącić brata w nos w jakiegoś rodzaju pieszczocie. Nie zrobił tego zbyt delikatnie.
      ― Już, na górę.
    Sam ruszył na piętro, ale na temat Andrewa nie powiedział ani słowa. Jakiś czas temu przesłuchiwała go w tej sprawie policja, jednak nie byli w stanie niczego mu udowodnić. Andrew został tak dotkliwie pobity, że stracił pamięć i obecnie nie był do końca zdolny do samodzielnego funkcjonowania. Nieco wcześniej ten idiota sprawiał na dzielnicy wiele kłopotów i odgrażał się wielu osobom, a do tego plotkowano, że zgwałcił jakąś laskę.
    Josh nadal czuł do niego wstręt.
    Po prostu się doigrał.
    Valenti wrócił do łóżka, ale tym razem opadł na nie już w zupełnie innym nastroju. Obaj chyba zapomnieli o tym, do czego przed chwilą prawie doszło.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Pon 14 Sty 2019, 18:57

    Nie dowiedział się niczego nowego oprócz tego co sam zdążył już zauważyć, czyli że mieszkali w dzielnicy na tyle nieciekawej, że jakiś nawalony typ, przez "przypadek" dobijający się do ich drzwi nie był już niczym nadzwyczajnym. Trudno było to jakkolwiek skomentować,  dlatego westchnął tylko cicho, zerkając to w okno, to na połyskujący w dłoni brata nóż.
    Wcale się nie... ała! — pisnął, od razu łapiąc się nos. To miało być chyba miłe, jednak najwidoczniej Josh miał niejakie problemy z wyczuciem, używając do pewnych czynności zdecydowanie zbyt dużo siły.
    Do ich pokoju ruszył od razu za bratem, tak samo idąc prosto do łóżka, chociaż zdecydowanie nie był jeszcze senny. Kiedy tylko przekroczył próg, momentalnie wróciło do niego to co się tu wcześniej wyrabiało i choć Paul odwrócił się do Josha plecami, to nie mógł przestać o tym myśleć. Na początku bardzo mu ulżyło kiedy przerwali, i chociaż dalej myślał w ten sposób, to teraz przeplatało się to z pewnym rozczarowaniem.

    Obudziły go promyki słońca, wpadające przez rozchylone żaluzje wprost na jego przymknięte jeszcze powieki. Poruszył się niespokojnie, niezbyt skory do wstawania czy choćby otworzenia oczu, za bardzo rozleniwiony ogarniającym go przyjemnie ciepłem. Przytulił się do tego ciepła jeszcze bardziej, nim doszło do niego co, a raczej kto był jego źródłem. Otworzył zaskoczony oczy, czując jak coś obok gwałtownie się poodnosi; zdawało się, że Josh wstał, nieświadomie ciągnąc za sobą przyklejonego do jego pleców nastolatka. Najwidoczniej mimo, że oboje zasnęli po praktycznie dwóch stronach łóżka, młodszy z nich instynktownie przywarł do drugiego ciała w trakcie snu. Paul orientując się w sytuacji, odskoczył szybko, zbyt szybko, co zaraz odczuł przez silny ból głowy – przed kacem uciec niestety nie mógł.
    Hej — mruknął, kaszląc lekko, było mu tak cholernie sucho w ustach. Podrapał się po rozczochranych włosach, patrząc w stronę okna. zdawało się, że było już południe. Mieli szczęście, że dzisiejszy dzień okazał się wolny, mogli się bez problemu wyspać po wczorajszej, nie da się ukryć, dość wyczerpującej imprezie. Wstał w końcu z łóżka, powolnym krokiem kierując się w stronę łazienki, po drodze mrucząc pod nosem coś o tym, że idzie pod prysznic. Woda pozwoziła mu się trochę rozbudzić, dlatego po paru minutach wrócił do pokoju w znacznie lepszym stanie. Stanął z drzwiach, okryty dużym ręcznikiem i wycierając jeszcze mokre włosy, spojrzał na dalej zaplątanego w pościel brata.
    Jak się czujesz?
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Pon 14 Sty 2019, 19:40

    Josh nawet nie otworzył oczu; leżał na łóżku, a obok niego, przywalona jego dłonią, butelka wody.
    W krótkim czasie znów zasnął i niewiele obchodziło go to, co się działo wokół, nawet gdy do domu wrócił podpity jeszcze trochę ojciec.
    Henry poszedł jednak prosto do łóżka, nie sprawiając im żadnych problemów.
    Starszy Valenti zwlókł się z łóżka dopiero późnym popołudniem, poszedł prosto pod prysznic i wrócił do pokoju półnagi. Zupełnie zignorował Paula i najprawdopodobniej w ogóle nie pamiętał, do czego doszło między nimi poprzedniej nocy.
    Wydawało się w każdym razie, że wszystko wróciło do normy – tej negatywnej normy, w której Josh odnosił się do niego oschle, a momentami po prostu wrednie.
    Grał właśnie w jedną z brutalnych strzelanin, rozważając zamówienie pizzy, kiedy do drzwi zapukał pan domu.
    Henry uchylił je ostrożnie i skrzywił się, kaszląc od papierosowego dymu.
      ― Mówiłem, nie pal w domu, Josh!
      ― Odpierdol się.
    Henry przełknął ciężko ślinę i popatrzył na Paula.
      ― Paul, pomyślałem, że zrobimy jakiś obiad. Pójdziesz do sklepu, tak? Trzeba uzupełnić lodówkę. Ten na rogu będzie otwarty.
    Josh nie oderwał się nawet od gry, zostawiając rozmowę z ojcem młodszemu bratu.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Wto 15 Sty 2019, 20:59

    A Paulowi nie pozostawało nic innego jak tylko dostosować się do zachowania brata, które było dokładnie takie jak przed koncertem, czyli oschłe i nieprzyjemne. Siedział więc na swoim materacu, rysując i lecząc kaca litrami wody, za nic jednak nie mogąc pozbyć się moralniaka. Temat wczorajszej nocy nie został poruszony nawet raz, jakby nigdy nic się nie wydarzyło i może właśnie tak było lepiej? W końcu od samego początku było to złe. Nastolatek mógł tylko dziękować sobie w myślach, że nie doszło do czegoś więcej, bo o ile teraz było mu po prostu trochę żal, o tyle byłby pewnie załammy gdyby to zrobili, a Josh nawet by o tym nie pamiętał. Swoją drogą, z każdą mijającą godziną zaczynał szczerze wątpić, że to naprawdę miało miejsce, równie dobrze mógł mieć tak powalony i dziwny sen.
    Kiedy Henry zaszczycił ich swoją obecnością, Paul tylko zerknął na ojca i wrócił do rysunku, przerywając dopiero kiedy ten zwrócił się bezpośrednio do niego. Powstrzymał ciężkie westchnięcie, bo ostatnie na co miał teraz ochotę to jakieś tułaczki po sklepach, ciąg bolała go głowa. Wiedział jednak, że nie ma zbyt dużego wyboru, zwłaszcza, że Josh nie wykazywał szczególnych chęci, żeby go jakoś wesprzeć.
    Mogę iść — powiedział w końcu, podnosząc się z miejsca i podszedł do ojca; czekał aż da mu pieniądze.
    — No, na co czekasz?
    Kasa?
    Velanti jakby przypomniał sobie o tym dopiero teraz, i nurkując dłonią w głębokiej kieszeni wyjął w końcu wymiętolony banknot.
    — Przy okazji, kup setkę i parę piw.
    Ach, czyli o to chodziło od samego początku, a nie o jakiś durny obiad. Nastolatek nie komentując tego w żaden sposób, narzucił na siebie ciemną bluzę i po prostu wyminął mężczyznę, z niejaką ulgą opuszczając komorę gazową, w którą przekształcił się ich pokój.
    Sklep na roku oczywiście nie był otwarty, na drzwiach wisiała tylko karteczka z informacją, że mają remanent, akurat dzisiaj. Paul miał ochotę strzelić sobie w twarz za to, że w ogóle zgodził się gdziekolwiek iść.
    Zanim przyczłapał się z powrotem, w międzyczasie zdążył dwa razy zgubić się w poszukiwaniu innego sklepu i drugie tyle, kiedy już wracał do domu. Finalnie w drzwiach pojawił dość późno, w dodatku, mając w reklamówkach tylko jedzenie. Zdawało się, że Henry zdążył zapomnieć, że jego syn dalej miał tylko szesnaście lat i pomimo wysokiego wzrostu, z twarzy to dalej był dzieciak. Próbować próbował, jednak trafił na wyjątkowo twardą kobietę, która bez dowodu nie chciała sprzedać mu nawet pół piwa.
    — Gdzieś ty był tyle czasu?!
    Już na wstępie powitał go niezadowolony wzrok ojca, który tylko czekał na jego powrót – albo raczej na alkohol, nigdzie jednak nie widząc żadnej butelki, brwi mężczyzny zmarszczyły się jeszcze bardziej.
    — Chyba żartujesz gówniarzu, że nic nie kupiłeś?!


    Ostatnio zmieniony przez Verde dnia Wto 15 Sty 2019, 21:55, w całości zmieniany 1 raz
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Wto 15 Sty 2019, 21:35

    Henry dość często pozwalał sobie na podobne zachowania wobec młodszego syna. Czasem bywał neutralny, zagadywał go o dzień lub prosił o drobne przysługi, ale zawsze musiał sobie potem odbić. Nawet niepozorne rozmowy potrafiły przekształcić się w awanturę, a ta mogła skończyć się różnie.
    Jednocześnie Paul nigdy nie widział, aby Henry podobnie traktował Josha. Starszy syn przez większość czasu był przez ojca ignorowany.
      ― Dostałeś proste polecenie, i co? Nie da się? A jak chodzisz się szlajać po nocach, to już alkohol skołować potrafisz?
    Obaj usłyszeli nagle ciężkie tąpnięcia na schodach. Josh zatrzymał się w ich połowie i łypnął na Henryʼego, który wyraźnie się zawahał.
      ― Jakiś masz problem znowu? ― rzucił chłopak, przechylając głowę i patrząc ojcu wyzywająco w oczy.
      ― Wysłałem go do sklepu, nie kupił tego, co…
      ― Po wódę i piwo? On ma szesnaście lat. Sam rusz dupę.
      ― Josh, nie odzywaj się do mnie w ten sposób!
    Josh zszedł powoli ze schodów i zadarł podbródek, wymijając brata. Stanął przed ojcem, nad którym górował, i popatrzył mu z bliska w oczy.
      ― Powiedziałem, że masz się od niego odpierdolić, tatuśku. Lepiej, żebym nie usłyszał, że znowu na niego najeżdżasz. Nie będziesz się nim wysługiwać. Czy to jest jasne, czy mam ci to inaczej wytłumaczyć, bo mogę.
    Henry zmarszczył brwi.
      ― Niewdzięczny gnój, co ja z tobą mam. Co ja z wami mam, parszywe gnojstwo, podłe, małe robaki, za jakie grzechy! Zły był ze mnie…
    Josh wciąż patrzył mężczyźnie wyzywająco w oczy, napinając mięśnie. Wyglądał, jakby lada chwila miał się na niego rzucić i coś mu zrobić.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Wto 15 Sty 2019, 22:26

    Paul będąc biernym światkiem tej nieoczekiwanej konfrontacji Josha z ojcem, sam już nie wiedział, czy powinien wtrącić coś od siebie czy lepiej już nic nie mówić, bo jeszcze oberwie rykoszetem. Nie mógł nie zauważyć, że z jego bratem Henry w pewien sposób bardziej się liczył, nie prosił go o to czy tamto. Nawet teraz, zapewne gdyby nastolatek odezwał się tak do ojca, już dostałby po twarzy za pyskowanie.
    Dalej z niepokojem obserwował całe zdarzenie, widział napinające się mięśnie Josha i był pewny, że wystarczyłaby jeszcze chwila bezsensownej gadki, by ten ruszył do ataku. Mężczyźnie bez wątpienia przydałaby się mała nauczka, jednak Paul chcąc zachować resztki normalnego domu, wiedział, że musi to jakoś przerwać. Westchnął, puszczając mimo uszu nieprzyjemne słowa ojca (dziwnym było, jak szybko zdążył się już do tego przyzwyczaić) i niewiele myśląc zrobił krok do przodu, chwytając brata za ramię.
      — Chodź, nie ma sensu — mówiąc to, pociągnął starszego chłopaka w stronę kuchni, w drugiej ręce dalej trzymając siatkę z zakupami.
      — Małe gnojki! Teraz jesteście kochającym się rodzeństwem? Cholerne szczyle...
    Henry wygrażał się jeszcze przez pewien czas, jednak nie poszedł za nimi, być może w obawie przed reakcją Josha. Krzątał się jeszcze chwilę po korytarzu, nim wyszedł w końcu z domu, zapewne w celach uzupełnienia procentów, których koniec końców nie dostał od młodszego z synów.
    Paul za to zaczął wypakowywać jedzenie, z lekkim zdegustowaniem dostrzegając, że lodówka dawno nie była już tak pełna.
      — Lubisz spaghetti? — przerwał w końcu ciszę, jednocześnie wyjmując na blat potrzebne produkty. — Nie chcę się chwalić, ale mogę się założyć, że takiego jeszcze nie miałeś okazji jeść.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Wto 15 Sty 2019, 22:54

      ― Aha, taka z ciebie kuchareczka?
    Na początkowo napiętej twarzy Josha pojawił się cień pogardliwego uśmiechu, w którym – jak okazywało się przy bliższym poznaniu – często kryła się jakaś sympatia.
    Josh z pewnością nie uśmiechał się w ten sposób do osób, którymi pogardzał tak naprawdę. Nie było w tym wyrazie ani odrobiny jadu.
      ― Mała pani domu, co?
    W podobny sposób zwracał się do niego w nocy, choć wówczas było to dużo bardziej wulgarne. Widocznie Paul nie uwolni się już od takich określeń.
    Chłopak usiadł przy rozpadającym się stoliku i pochylił się nad gazetą, ale chyba nie wyczytał z niej niczego interesującego, bo zaraz odchylił się w krześle i założył nogę na udo, przyjmując pozycję amerykańskiej czwórki.
      ― Ty weź mu nie dawaj wchodzić sobie na łeb ― rzucił w końcu do Paula.
    Wbrew pozorom, kiedyś był podobny. Uodpornił się na ojca z czasem, i z czasem nauczył się sobie z nim radzić. Paul nie miał takiej okazji. Najwyraźniej dotąd nie zaznał podobnego traktowania i automatycznie mu ulegał.
      ― Niech sam sobie zapierdala po zakupy. Olewaj go.
    Było to jednak trudne; ostatecznie Henry czasami miewał lepsze dni. Dawał Paulowi kieszonkowe i bywało, że się starał.
    Zachowywał się, jakby miał dwie osobowości, z których jedna chciała tylko pić; i to ona była agresywna i tak obrzydliwa. Ten drugi Henry nie był nazbyt uzdolniony społecznie, ale przecież wykazywał inicjatywę i cień zainteresowania.
    Tkwił gdzieś w nim, głęboko ukryty, stłamszony, człowiek, w którym musiała zakochać się jego matka.
      ― Często drze mordę, ale to zwykła pizda.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde Yesterday at 01:33

    Nie zareagował już nawet na określenia jakimi został nazwany, wątpiąc by Josh przejął się jego ewentualną uwagą, chociaż dalej nie był pewny dlaczego ten zwraca się do niego własnie w taki sposób. Momentalnie przypomniał sobie noc, jednak zażenowany własnymi myślami, potrząsnął głową jakby chciał je z niej wyrzucić i wrócił do krojenia pomidorów, co raz zerkając na siedzącego niedaleko chłopaka.
      — Wiem — zaczął cicho — Wiem, że nie mogę mu się tak dawać — dodał, jednak wiedział też, że przez najbliższy czas sytuacja najprawdopodobniej się nie zmieni. Był, jakby nie patrzeć, na łasce ojca – niepełnoletni, na jego utrzymaniu, słabszy fizycznie, ale pomijając to, przede wszystkim sam nie chciał go tak całkiem skreślać. Mimo wszystko, ten człowiek był jego ojcem, którego wiele lat temu jego matka przecież kochała. Naiwnie dalej na coś liczył, sam nie wiedział na co, może na zmianę i na to, że jeszcze kiedyś będą mieć normalne relacje.
    Działał dość szybko, gdyż już pewnym czasie jedzenie było praktycznie gotowe. Czując znajomy zapach sosu pomidorowego, automatycznie lekko się uśmiechnął, jakby z sentymentem; myślami powrócił na moment do dzieciństwa, kiedy jako dzieciak pomagał swojej mamie gotować. Trzeba przyznać, że jego rodzicielka była w tym całkiem dobra, co Paul bez wątpienia po niej wziął.
    Przygotował dwa względnie duże talerze, na których już po chwili makaron i sos stworzyły apetycznie wyglądające danie, udekorowane na koniec listkami bazylii; widać było, że młodziak się postarał.
      — Spaghetti bolognese, buon appetito! — powiedział z iście włoskim akcentem, podając bratu talerz. Zaraz sam przysiadł i nawinął kilka nitek na widelec, próbując czy na pewno wszystko smakuje tak jak powinno, po czym zerknął pytająco na Josha. — I jak?
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss Yesterday at 19:46

    Josh pokiwał głową.
      ― Może być.
    Jadł przez chwilę, a potem podniósł wzrok na nie do końca usatysfakcjonowanego chłopca i parsknął cicho.
      ― Spoko jest, ciziu, możesz gotować dla mnie codziennie.
    I może nie był dla Paula najmilszy, ale chłopak z pewnością zauważył już, że Josh stanąłby w jego obronie, gdyby zaszła taka potrzeba.
    Jak dotąd zrobił to za każdym razem.

    Nie mógł jednak zrobić tego w szkole. Okazało się, że ktoś rozpuścił okrutne plotki, które swoje źródło miały zapewne na pamiętnym koncercie. Paul wyznał wtedy wprost, że interesują go mężczyźni, a teraz wiedziała o tym cała szkoła.
    Przekonał się o tym już w chwili, gdy czekał w poniedziałek na pierwszą lekcję.
      ― Pedał ciota, pedał buc, żyje po to, by go tłuc ― zaśpiewał ordynarnie jakiś dryblas, przechodząc obok niego i jego klasy ze swoimi kolegami.
    Później było już tylko gorzej. Na lekcji chłopak poczuł, jak coś uderza go w tył głowy. Był to liścik od jednej z osób siedzących za nim, ale nie było wiadomo, od kogo.
    „Komu robiłeś dziś lachę, cioto?”, nabazgrał ktoś.
    Koleżanka z ławki Paula zauważyła chyba, że coś w twarzy chłopca się zmieniło.
      ― Hej, Paulicio ― szepnęła mu na ucho; tak go właśnie nazywała. ― Co się stało?

    Sponsored content

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Czw 17 Sty 2019, 06:52