Forbidden fruit is the sweetest

    Share
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 21:30

      ― W tym łóżku śpią tylko moje dupy ― odparł wulgarnie Josh, patrząc na młodszego brata z politowaniem. ― Ciesz się, że w ogóle pozwalam ci tu spać. Mogłeś wylądować w salonie. Albo jeszcze lepiej, w bidulu. Chociaż pewnie byś tak wolał?
    Uśmiechnął się pogardliwie.
      ― Pewnie lepiej jest być sierotą, niż mieć takiego starego.
    Josh wyłączył komputer, wstał i zdjął spodnie, zostając tylko w szarych bokserkach. Usiadł na krawędzi łóżka, które rzeczywiście wyglądało na bardzo wygodne, i czytał przez chwilę wiadomości w telefonie.
    Dopiero, gdy Paul zajął się swoimi sprawami, starszy Valenti przyjrzał mu się dłużej, mrużąc oczy.
    To spojrzenie mogło oznaczać wiele rzeczy. Gdy Josh został na nim przyłapany, wcale nie odwrócił wzroku. Przeciwnie, prawa strona jego górnej wargi uniosła się, ukazując drapieżnie kieł w jakiegoś rodzaju uśmiechu.
      ― Miałeś kogoś? Tam, we Włoszech? ― zapytał ochryple, nie kryjąc, że nagle podejrzanie zaciekawił go ten fakt.
    Od przyjazdu Paula nie wykazywał żadnego nim zainteresowania. Teraz nagle jakby go w końcu zauważył. Może pomogła mu w tym trochę wspólna trauma związana z ojcem. Może przemoc, jakiej ten użył wobec Paula. Może obojętność mieli już za sobą.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 21:34

    Paul właściwie powinien był spodziewać się podobnej odpowiedzi, w końcu dlaczego Josh miałby nagle pozwolić mu spać w swoim łóżku, jednak nie oczekiwał też, że będzie ona aż tak dosadna. O razu przypomniał sobie co powiedziały mu dziewczyny na imprezie, o jakiejś domniemanej lasce Valentiego, niejakiej Tracy oraz o białowłosym Gabrielu. Podświadomie zaczął się zastanawiać jak dużo osób zdążyło już gościć w tym pokoju, po chwili doszedł do wniosku, że pewnie bardzo dużo.
    Rodzina to rodzina, nawet taka – odpowiedział z nutą smutku w głosie, bo wiedział, że nawet jeśli Henry nie był podręcznikowym przykładem dobrego ojca, to jednak zawsze mógł trafić znacznie gorzej. Ponadto pomagała też świadomość, że po śmierci matki nie został na tym świecie całkiem sam.
    Nastolatek myślał, że uda mu się szybko zasnąć, jednak nie wiedzieć czemu dopadła go nagła bezsenność. Znowu przewrócił się na drugi bok i chwycił za telefon, gdzie zaczął przeglądać jakieś związane z rysowaniem strony, kiedy w pewnym momencie poczuł na sobie spojrzenie brata. Na początku ignorował to, po czym w końcu sam na niego spojrzał i zdziwił się, kiedy Josh wcale nie odwrócił głowy. Co więcej, patrzył inaczej niż zwykle, Paulowi wydawało się wręcz, że to pierwszy raz kiedy ten wzrok nie jest gniewny, pogardliwy czy nawet obojętny. Słysząc niespodziewanie pytanie, zmarszczył nieznacznie brwi, zdziwiony nagłym zainteresowaniem starszego Valentiego.
    Tak – zaczął niepewnie – Była pewna osoba – dodał po chwili, wyplątując rękę z ręcznika i kołdry, po czym dłonią podparł przekrzywioną głowę. Tym razem to on przyjrzał się uważnie chłopakowi, starając się nie zwracać uwagi, że ten siedzi właśnie w samej bieliźnie. Nie mógł się nadziwić tej nagłej zmianie zachowania, nawet jeśli tak niewielkiej, bo zwyczajnie zaczął już brać za pewnik, że nigdy nie będzie dla tego człowieka bratem, tylko niczym innym jak zwykłym problemem.
    A ty – mruknął, nie spuszczając wzroku – Sądząc po tym co wcześniej powiedziałeś, nie masz pewnie nikogo na stałe? –  zapytał, ciekawy tej kwestii właściwie od prawie samego początku, ale dopiero teraz nadarzyła się idealna okazja, żeby się czegoś dowiedzieć.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 21:34


      ― Nie, chłopczyku, ja się nie bawię w związki ― odpowiedział Josh obojętnie, uśmiechając się lekceważąco. ― Musiałbym być szalony.
    Położył się i odwrócił tyłem do Paula, więc najwyraźniej rozmowa była skończona.

    Minęło kilka tygodni. Paul zdążył się trochę zaaklimatyzować w okolicy i w nowej szkole. Od ostatniego razu Henry nie doprowadził się już do takiego stanu, jednak nie było zbyt wielu okazji, by porozmawiał z młodszym synem.
    Kilka razy zajrzał do jego (ich) pokoju i próbował wypytywać o szkołę, znajomych lub samopoczucie, jednak rozmawiało im się kiepsko; gorzej nawet niż rozmawiało się Paulowi z bratem.
    Osiedlowi chuligani też, o dziwo, nie przysparzali już Paulowi problemów: chłopak widział ich tylko raz, a wówczas oni zupełnie go zignorowali, choć z pewnością widzieli. Josh załatwił mu, zdawało się, jakiś rodzaj ochrony.

    W szkole Paula wiele osób ekscytowało się lokalnym zespołem. Ich koncert miał się odbyć pod koniec miesiąca.
      ― Idziesz na Chaos in Control w sobotę? ― zapytała Paula Victoria, koleżanka z klasy, z którą na wielu przedmiotach siedział w ławce. Dziewczyna była dla niego bardzo miła, możliwe, że się jej podobał. ― Wszyscy idą.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 21:40

    Czas leciał wyjątkowo szybko i Paul sam był zdziwiony, kiedy to pogoda za oknem przypominała mu ile właściwie czasu spędził w tym miejscu. Poza tym wszystko zaczęło iść w zaskakująco dobrym kierunku, czego nastolatek zupełnie się nie spodziewał, biorąc pod uwagę ciężkie początki. Pomimo upływu czasu, do swojego ojca dalej miał lekki dystans, bo choć ten wykazywał minimalne chęci nawiązania jakiegoś kontaktu, młodziak w dalszym ciągu pamiętał tamtą niefortunną noc, więc każdej ich rozmowie towarzyszyła ta dziwna niezręczność. Natomiast relacje z jego bratem... cóż, pozostawały bez szczególnych zmian, tolerowali się wzajemnie na małej powierzchni ich  wspólnego pokoju. Chociaż Paul niewątpliwie był mu wdzięczny, kiedy okazało się, że osiedlowe zbiry  zrezygnowały z dalszego dręczenia go, prawdopodobnie obawiając się starszego Valentiego.

    Nastolatek już od rana zauważył, że wśród innych uczniów panuje wyjątkowe poruszenie. Dopiero słysząc pytanie Viktorii, mógł się domyślić, czym wszyscy się tak ekscytują. Nie znał tego zespołu, jednak widać było, że musiał być całkiem znany, skoro ich koncert zdawał się być wyjątkowo ważnym wydarzeniem.
    Nie słyszałem o nich – odpowiedział szczerze chłopak, uśmiechając się nieco zakłopotany do koleżanki, widocznie bardzo podekscytowanej. Ponadto, jej słowa sugerowały jedno, skoro wszyscy idą - ty też powinieneś.  
    – Jak mogłeś o nich nie słyszeć! To lokalna kapela, w dodatku są świetni! – mówiła zaaferowana.
    Ty pewnie idziesz? – zapytał, chociaż właściwie znał już odpowiedź.
    – Oczywiście! Może pójdziemy razem? – zaproponowała w końcu, czego Paul w gruncie rzeczy również się spodziewał, zdawało się, że dziewczyna od samego początku planowała go o to zapytać. Widząc entuzjazm koleżanki oraz to, ile szumu było wokół tego koncertu, jak mógłby odmówić? Zresztą, sam zaczął był ciekawy zespołu o całkiem interesującej nazwie "Chaos In Control".
    Pewnie, czemu nie – odpowiedział, wywołując tym samym szeroki uśmiech u swojej rozmówczyni.
    – Świetnie, to w sobotę widzimy się wcześniej u mnie, a potem idziemy koncert – zasugerowała, kiedy nagle zadzwonił dzwonek ogłaszający rozpoczęcie kolejnej lekcji.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 21:43

    Klub, do którego udali się w sobotni wieczór, zazwyczaj prowadził selekcję, ale z powodu dużej liczby zainteresowanych nieletnich wyjątkowo otworzono bramy dla wszystkich, których było stać na bilet. Paul dostał od ojca drobne kieszonkowe, mógł więc pozwolić sobie na jeden. Być może był ciekaw, czy spotka w tłumie brata; Josha od piątku nie było w domu, co wydawało się już teraz jego nawykiem, młodszy Valenti nie miał więc okazji zapytać go o koncert bezpośrednio przed wydarzeniem.
    Na miejscu było niesamowicie tłoczno: już z daleka widać było wielkie kolejki. Neon nad drzwiami głosił Insomnia. Ta nazwa mogła wydawać się Paulowi odrobinę znajoma. Z pewnością już ją gdzieś słyszał.
    Ustawili się z Victorią w kolejce. Dziewczyna wyjątkowo mocno umalowała swoją delikatną buzię i natapirowała jasne włosy, nadając sobie nieco punkowego wyglądu. Ubrała się w wyzywająco krótką sukienkę, a na rękach miała skórzane rękawiczki bez palców. Wydawała się bardzo podekscytowana.
      ― Jeśli ich jeszcze nie obczaiłeś, to się zakochasz ― zaszczebiotała. ― Josh jest tak cholernie gorący. Mam zamiar wbić się pod samą scenę i przyciągnąć jego uwagę. Podobno nie ma dziewczyny!
      ― Nawet na ciebie nie spojrzy, lafiryndo ― odezwała się jakaś dziewczyna stojąca za nimi, i uśmiechnęła się podle. ― Niby czym miałabyś przyciągnąć jego uwagę, tym płaskim biustem?
    Victoria zacisnęła wargi i skrzyżowała ramiona na piersi.
      ― Jego ostatnia dziewczyna miała małe cycki ― odparła ostro. ― Małe jest piękne.
    Słysząc to, nieco starszy chłopak przed nimi parsknął śmiechem, z rozbawieniem obserwując narastający konflikt.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 23:42

    Nastała wyczekiwana sobota. Paul zgodnie z obietnicą przyszedł wcześniej do swojej koleżanki, gdzie mieli się wspólnie przygotować i nastawić na koncert (z pomocą procentów oczywiście). Dziewczyna w międzyczasie zdążyła skrytykować jego prosty ubiór (w postaci czarnych spodni i koszulki), który postanowiła szybko "poprawić", wycinając ogromne otwory w miejscu wcześniejszych rękawów, w dodatku na tyle duże (musiała je kilka razy poprawić), że momentami przy zbyt gwałtownym ruchu materiał odsłaniał kawałek klatki piersiowej. Nastolatek nie miał też zbyt wiele do gadania, kiedy Victoria narzuciła mu na szyję parę wymyślnych naszyjników i rozczochrała przydługie włosy, zawiązując czarną bandamkę na czole. W takim wydaniu oboje prezentowali się wystarczająco wulgarnie, by wpasować się w klimat imprezy.
    Kiedy byli już pod klubem – o zadziwiająco znajomej nazwie – chłopaka ponownie zaskoczyło to jakim ogromnym zainteresowaniem cieszyło się dzisiejsze wydarzenie, teraz sam się sobie dziwił, że wcześniej nawet nie słyszał o tym zespole. Powoli jemu też zaczęło udzielać wszechogarniające podekscytowanie i dopiero kolejne słowa blondynki wybiły go z rytmu. Josh? Momentalnie przypomniał sobie o swoim starszym bracie, którego nie widział od praktycznie dwóch dni, jednak pokręcił zaraz nieznacznie głową, jakby pomyślał o czymś idiotycznym. Jaka była szansa, że to mógł być właśnie on? Fakt, był w jakimś zespole, ale w całej Anglii było ich pewnie tysiące. Odpędził więc niepotrzebne myśli i spojrzał zaraz na dziewczynę, która chwilę temu obraziła jego koleżankę.
    I naturalne – odparł z kpiącym uśmieszkiem, czując przypływ alkoholowej odwagi – Dlaczego miałby patrzeć na twój silikon? – dodał, dosyć sugestywnie zerkając na wyjątkowo duży biust dziewczyny. Nie miał pojęcia czy faktycznie był on sztuczny (chociaż na to wyglądało), jednak poczuł silną potrzebę powiedzenia czegoś w obronie dziewczyny. Nie słyszał co mogła odpowiedzieć prowokatorka całej kłótni, ponieważ zaraz kolejka ruszyła do przodu i w końcu  udało im się wejść do środka. W całym zamieszaniu mignęły mu gdzieś białe, znajome włosy, jednak zignorował to popchnięty przez wchodzących ludzi. Złapali się z Victorią za ręce i zaczęli ciężką przeprawę przez dziki tłum, chcąc dostać się możliwie jak najbliżej sceny. Byli prawie u celu, kiedy nagle zapaliły się kolorowe światła, oznaczające niedługie rozpoczęcie koncertu. Zaraz całe pomieszczenie zalała fala krzyków, kiedy pierwsi członkowie zespołu zaczęli się powoli wyłaniać. Paul zmarszczył brwi, dostrzegając znajome twarze i momentalnie zamarł, kiedy wśród nich zobaczył oblicze starszego Valentiego. Niemożliwe...
    – Joosh! – usłyszał głośny krzyk koleżanki, tuż obok swojego ucha.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 23:44

    Twarz Josha trudno było dostrzec w świetle reflektorów, ale jego sylwetka i charakterystyczna fryzura powiedziały Paulowi jasno, kto wyszedł na scenę jako jeden z członków uwielbianego przez okoliczne nastolatki zespołu.
    Gdyby tylko znajomi Paula wiedzieli, że Josh to jego brat, zapewne nie daliby mu spokoju.
    Starszy Valenti poruszał się po scenie bardzo żywiołowo; spacerował z jednej strony na drugą, podjudzał publiczność, żartobliwie przedrzeźniał wokalistę, uzupełniał swoim ochrypłym wokalem niektóre fragmenty i chyba świetnie odnajdował się w roli młodego celebryty. Był tak energiczny, że niemal przytłaczał George’a, któremu mimo wszystko udawało się skutecznie skupić na sobie uwagę dużej części publiczności.
    Chłopaki uzupełniały się perfekcyjnie. Każdy z nich zdawał się żyć tą muzyką i dzięki temu zarażali tłum swoim zaangażowaniem. Nawet z tyłu ludzie podskakiwali i wirowali w „pogo”.
    W którymś momencie Josh stanął tuż przy Paulu i jego podnieconej koleżance, wygrywając swoją solówkę. Spojrzał z góry prosto w oczy Paula, który stał wytrwale, spocony i zgnieciony przez stłoczone ciała, przy samej barierce.
    Ta chwila zdawała się trwać znacznie dłużej, niż trwała w rzeczywistości. Zaraz potem Josh odskoczył i kopnął wzmacniacz, przewracając go i robiąc, ku podniecie tłumu, całe mnóstwo hałasu.
      ― O Boże, o Boże, o Boże! ― wyjęczała Victoria, wieszając się na ramieniu Paula. ― Popatrzył na mnie! Widziałeś? Na mnie!
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 23:48

    Paul był oszołomiony i zachwycony całym występem. Już będąc na próbie miał okazję się przekonać, jak dobrze grają, jednak nie dało się tego w żaden sposób porównać z tym co działo się na scenie w tym momencie. Energia, która biła od muzyków była wręcz odurzająca, w dodatku krzyki tłumu i to napięcie, wywołane ruchem ciał innych ludzi – nastolatek zdawał się tym wszystkim oczarowany. I ten wzrok, wbity prosto w niego przez parę naprawdę długich (przynajmniej dla niego) sekund. Czy może tylko mu się zdawało? Słysząc krzyk koleżanki obok (przez którą obawiał się, że ogłuchnie na jedno ucho), uśmiechnął się tylko, nie komentując tego w żaden sposób. Czyżby naprawdę tylko wyobraźnia płatała mu figle?
    Koncert trwał w najlepsze jeszcze przez pewien czas, kończąc się w końcu dwoma bisami zanim falujący i głośny tłum "pozwolił" skończyć zespołowi występ, który płynnie przeszedł w dziką imprezę. Wszyscy żyli jeszcze emocjami ostatnich piosenek, pijąc i tańcząc do mocnej muzyki, a wśród nich plątali się Paul z Victorią. Byli spoceni i zmęczeni co najmniej tak, jakby to oni sami przed chwilą grali na scenie. Nagle nastolatek poczuł czyjeś dłonie na piersi i zdezorientowany odwrócił się, dostrzegając przytulającą go od tyłu znajomą postać.
    – Heej Paul! – krzyknęła przeciągle Jess, dopiero po chwili odsuwając się na pewną odległość, obok niej dostrzegł Natalie, która zawtórowała koleżance i pomachała mu na przywitanie.
    Cześć dziewczyny! – odpowiedział, mimowolnie się do nich uśmiechając, odsuwając na bok zdziwienie tym niezwykle bliskim powitaniem. Przedstawił swoją koleżankę i rozmawiali przez chwilę, wspólnie ekscytując się dzisiejszym koncertem. Nagle Jess znowu zbliżyła się do Paula, wsuwając szczupłą ręką pod jego ramię.
    – Idziecie oczywiście na after? – zapytała, jakby pewna odpowiedzi. Chłopak domyślał się, że zespół będzie mieć własną imprezę, na którą zaproszeni będą tylko nieliczni, wątpił jednak, że dane mu się będzie na nią załapać. Pojawiło się jednak światełko nadziei.
    A możemy?  Po koncercie nie widziałem jeszcze nikogo z... – nie zdążył jednak dokończyć, kiedy ruda wcięła mu się wpół słowa.
    – Pewnie, że tak! A ty jako brat gitarzysty w szczególności – rzuciła, śmiejąc się i ciągnąc go nagle w nieznanym kierunku. Idącej za nimi Victorii błysnęły oczy, nie mogła uwierzyć w to co własnie usłyszała.
    – Co?! Paul, nie mówiłeś! – krzyknęła blondynka, jednocześnie zła i podekscytowana.
    Długa historia, potem ci opowiem – mruknął tylko, uśmiechając się do niej przepraszająco. Następnie całą grupą ruszyli w tłum, przez który musieli się przedrzeć by dojść do miejsca, gdzie miała się odbyć prawdziwa impreza.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 23:55

    Za sceną zatrzymał ich ochroniarz i nie chciał ich przepuścić, ale mieli szczęście, bo zza jego pleców wyszedł roześmiany George.
      ― O, cześć! Wpuść ich, Fred ― rzucił dziarsko. ― Chłopaki się pewnie przebierają, najwyżej chwilę poczekacie. Idę pogadać z publiczką, zaraz wracam!
    Przeszli więc dalej do kompleksu pomieszczeń za sceną i stanęli w drzwiach do dużego pokoju z kanapami i wielkim stołem. Po jego drugiej stronie było przejście do kuchni, a po lewej stronie drzwi do dwóch osobnych łazienek, z czego jedne uchylone.
      ― Heeej? ― rzuciła trochę niepewnie Jess.
    Z łazienki wyjrzał Carol.
      ― O, hej. Kto was wpuścił? My potrzebujemy jeszcze małej chwilki, żeby się ogarnąć, wiesz, prysznic i te sprawy. Może poczekacie tam na sali z piętnaście minut?
    Drzwi drugiej łazienki otworzyły się i ze środka wyjrzał Josh. Prawdopodobnie nagi.
      ― Masz gdzieś rę… Co wy tu, kurwa, robicie?
      ― Kto?
    Zza pleców Josha wychylił się nie kto inny, jak zarumieniony od ciepła Gabriel. Sposób, w jaki położył przy tym dłoń na biodrze Josha był dość jednoznaczny, nawet jeżeli starszy Valenti szybko ją strzepnął.
      ― Kto was tu wpuścił?
      ― Spokojnie, ej ― rzucił Carol, wchodząc między Josha a grupę, choć pewnie Valenti nie wybiegłby z łazienki bez ręcznika. ― Masz swój ręcznik. ― Rzucił nim Joshowi w twarz, nawet na niego nie patrząc, bo zwrócony był przodem do gości. ― To co, za piętnaście minut, dobra?
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 23:58

    Nie był do końca pewny czy mogą tam tak po prostu wejść i jego obawy sprawdziły się, jak tylko przyszło do pierwszej konfrontacji z ochroną. Całe szczęście, natknęli się na lidera, który bez żadnych oporów im pomógł. Paul nie wiedział, czego ma się w sumie spodziewać, nie zdarzyło mu się jeszcze być "za kulisami", więc z pewną ciekawością zaczął lustrować pomieszczenie. Zdziwił się tylko, że nikogo nie było. Pojawienie się Carola i jego słowa wszystko wyjaśniły.
    George nas wpuścił – powiedział lekko, chociaż poczuł się minimalnie głupio, bo odniósł wrażenie, że przyszli zdecydowanie za wcześniej i tylko przeszkadzają. – Już się... – zaczął, kiedy przerwał mu ostry głos jego brata. I wtedy spojrzał na niego, prawie nago wychylającego się z łazienki, na domiar złego w towarzystwie znanego mu już białowłosego chłopaka. Paul mimowolnie zmarszczył brwi na ten widok, nagle dziwnie zdenerwowany tą agresywną reakcją Josha. Chociaż chyba tylko on miał podobne odczucia, ponieważ dziewczyny zdawały się gapić na kawałek odkrytego ciała Valeniego, jakby wewnątrz marząc by w końcu wyszedł zza tej ściany, która przysłaniała im widok. Victoria była tak podekscytowana (nie wierząc w swoje szczęście), że jeszcze trochę i dostałaby krwotoku z nosa.
    George nas wpuścił! – powtórzył głośno, patrząc ze złością na Josha, po czym odwrócił wzrok na Carola.
    Sorki, nie wiedzieliśmy, że jeszcze się ogarniacie, już idziemy – powiedział tym razem spokojnie i uśmiechnął się do niego z zakłopotaniem, bo teraz poczuł się jeszcze bardziej niekomfortowo.
    – To do zaraz – rzuciła na odchodne Jess, chyba nieszczególnie przejęta, chociaż kiedy tylko opuścili pomieszczenie, szturchnęła nastolatka zaczepnie, jakby chciała pokazać, żeby się nie przejmował i wyluzował.
    Kiedy wrócili na salę, dziewczyny jakby na nowo się ożywiły, dość swobodnie plotkując.
    – Ha! mówiłam, że coś jest na rzeczy między Josehm a Gabrielem! – mruknęła dumnie Natalie
    – Daj spokój – powiedziała nieszczególnie przekonana ruda.
    – Jaki Gabirel, o cym wy mówicie? – obudziła się nagle rozmarzona dotychczas Victoria.
    – Nie słuchaj jej...
    – Widziałaś gdzie Gabe trzymał dłoń?
    Zdawało się, że jego towarzyszki bawiły się w najlepsze, mogąc kogoś obgadać. Paul za to milczał, pochłonięty myślami i swoją złością na starszego Valeniego, który nie dość, że wcześniej nie wspomniał nawet słowem o koncercie, to na dodatek potraktował ich tak ostro. Właściwie nie miał już ochoty iść na żadną imprezę, czuł się zupełnie zniechęcony mimo wcześniejszej ekscytacji i myśląc już o wyjściu z klubu, dostrzegł w tłumie znajomą twarz. Wyłapał w oddali lidera otoczonego grupką ludzie, wydawał się być w swoim żywiole, co mimowolnie wywołało uśmiech na twarzy nastolatka. Chęć pogadania z innymi członkami zespołu wygrała i dołączył zaraz do rozmowy dziewczyn, kiedy tylko temat zmienił się na inny niż domniemany romans jego brata.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 23:59

    Niespełna pół godziny później George sam zaprosił ich na backstage. Na scenie wydawał się zupełnie inny, niż był w rzeczywistości – trudno było o drugą tak serdeczną i przyjazną osobę. Zagadał do Paula o wrażenia i wydawał się bardzo zadowolony, słysząc, że chłopakowi się podobało. Zdziwił się jednak, gdy usłyszał, że Paul musiał zapłacić za wejście, co wymknęło się Victorii, która przecież towarzyszyła mu przy kupnie biletów i najwyraźniej nie mogła zrozumieć, dlaczego Josh nie postawił wejścia własnemu bratu.
      ― Hej, naprawdę? ― George uniósł brwi i pokręcił głową. ― Byłem pewien, że załatwił ci wejście, mały. Cóż, widocznie frajer z niego. Jakby mój brat był takim równym gościem, to na pewno załatwiłbym mu wjazd na każdą imprezę.
      ― Czyli nie dogadujecie się? ― dopytała Victoria, dotykając przegubu Paula. ― Ty i Josh? Jesteście jednym z tych rodzeństw, które się nienawidzą?
      ― Kto? ― rzucił klawiszowiec, wysoki i bardzo żywiołowy chłopak z całym mnóstwem kolczyków w bladej twarzy, który wyróżniał się na scenie zwłaszcza czerwonym irokezem. ― Kto się nienawidzi? Będą się lać?
      ― Vince’a już mniej więcej znasz? ― rzucił George do Paula, uśmiechając się pod nosem. ― To jest Paul, brat Josha. Josh jest zjebem, nie załatwił mu wejścia za friko.
      ― Biedactwo. ― Vince uśmiechnął się pod nosem i uderzył krótko dłoń Paula. Zaraz potem stanęli w drzwiach pokoju, w którym odbywała się impreza – tym razem w pokoju słychać było głośną muzykę, a wszyscy mieli na sobie ubrania. Josh stał na stole i pił wódkę prosto z butelki, zaś Gabriel rozmawiał z rudowłosą dziewczyną, którą musiał przyprowadzić inny z muzyków.
    Poza wymienionymi w pokoju byli obaj perkusiści i klawiszowiec, a bez wątpienia nie był to komplet.
      ― Joooosh! ― zapiszczała Victoria i zarumieniła się wściekle, gdy chłopak na nią spojrzał, ocierając podbródek. Złapała się za usta i uśmiechnęła z zakłopotaniem, a starszy Valenti zeskoczył ze stołu i stanął przed nią, przyglądając się podejrzliwie nowo przybyłym. Zatrzymał spojrzenie na Paulu.
      ― Twoje koleżanki? ― rzucił ochryple.
      ― Josh, daj spokój, mogą zostać. Macie moje pozwolenie. ― George zarzucił Paulowi i towarzyszącym mu dziewczętom ręce na ramiona. ― Chcemy się zajebiście bawić. Na zajebistych imprezach są laseczki.
      ― Tylko pytam ― odparł Josh, o dziwo łagodniej, po czym wsunął butelkę w dłoń Paula. ― Trzymaj, ciziu, tylko znowu nie zaśnij mi na ramieniu.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Pon 14 Sty 2019, 00:08

    To było nawet w pewien dziwny sposób zabawne, że o ile inni byli niezwykle zdziwieni zachowaniem Josha, o tyle Paul zdawał się być już przyzwyczajony. Faktycznie, był zły na brata, że ten nic mu nie powiedział (pal licho darmowy bilet, zwyczajnie zależało mu na koncercie) i o mały włos przegapiłby występ, jednak w żadnym wypadku nie był zaskoczony podobną zagrywką.
    Nie to, że się nienawidzimy – zawiesił na moment głos – Po prostu nie pałamy do siebie tą braterską miłością, wiecie – rzucił żartobliwie, jakby chcąc rozluźnić atmosferę, chociaż może chodziło mu bardziej o rozluźnienie siebie samego.
    Dobrze, że jesteście tak znani i fartem udało mi się tu przyjść – powiedział z uśmiechem, jednocześnie zerkając na Victorię, dzięki której właściwie tu był. Gdyby dziewczyna nie zapytała o koncert i nie zaproponowała wspólnego wyjścia, najpewniej nawet nie przejąłby się występem nieznanego sobie zespołu. Przywitał się z klawiszowcem, którego faktycznie kojarzył (trudno byłoby zapomnieć tak charakterystyczną osobę) i następnie rozejrzał się po pomieszczeniu, lustrując inne znajome twarze z zespołu. Wydawało się, że Josh już zaczął imprezę, najwidoczniej bawiąc się w najlepsze. Kiedy do nich podszedł, Paul również na niego spojrzał, mając ochotę westchnąć. Twoje też, poznałem je przecież na tamtej domówce... Pomyślał tylko, jednak nic nie powiedział.
    To Victoria – przedstawił w końcu blondynkę, kiedy George zapewnił im miejsce na imprezie, jednocześnie przyjmując zaoferowaną butelkę – Jest twoją wielką fanką, chociaż nie wiem dlaczego – dodał z miłym uśmieszkiem, jednocześnie zerkając na dziewczynę, chyba wdzięcznej (i na pewno bardzo podekscytowanej) że może poznać swojego idola. Stwierdził, że na tym jego rola się kończy i spojrzał na przezroczysty alkohol w szkle. Uhh, wódka. Nie cierpiał czystej, jednak nie zamierzał wybrzydzać.
    Dzięki – mruknął, unosząc butelkę w geście toastu, po czym upił z niej mały łyk. Momentalnie skrzywił się nieco na gorzki smak trunku – I spokojnie, nie zamierzam, jesteś niewygodny – dodał zaraz i wyminął go, dostrzegając gdzieś w tle Carola, zabierając ze sobą również butelkę – więc jeśli Josh liczył na jej zwrot, raczej się zawiódł. Zostawił Victorię w tyle, lecz wierzył, że dziewczyna wręcz na to czekała, licząc pewnie na chociaż krótką rozmowę z Valentim.
    Podszedł do perkusisty, witając się z nim dzisiaj po raz drugi.
    Za wasz udany koncert – rzucił, stukając w jego butelkę z piwem.
    – Ktoś tu dzisiaj szaleje – skomentował, widząc u nastolatka wódkę.
    Co ty, zaraz będę z tym robić drinki.
    – Zdrowie chłopaki! – dołączyła do nich Jess, stukając w ich butelki swoją szklanką, którą dosłownie chwilę wcześniej ogarnęła. George usiadł gdzieś z Natalie, a do sali zaczęli wchodzić inni ludzie, zdaje się w towarzystwie pozostałych członków zespołu. Co prawda ich grono znacznie się powiększyło, wciąż jednak było w miarę kameralnie.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Pon 14 Sty 2019, 00:09

    Impreza przerodziła się w istną libację. Zamówili wielkie pizze, a alkohol lał się litrami i wbrew swoim słowom to Josh był pierwszym z braci, który wprowadził się w stan mocnego upojenia, wspomagając się zielskiem.
    Odurzył się tak bardzo, że przestała mu przeszkadzać dłoń Gabriela na udzie, którą wcześniej odtrącał, a nawet zarzucił ramię na oparcie kanapy za plecami uroczego młodzieńca, prawie go obejmując.
    Co chwilę ktoś wstawał, przesiadał się lub szedł do łazienki czy do części kuchennej, by wyjąć coś z lodówki albo poszukać szklanek. W wyniku tej rotacji Paul wylądował w końcu obok Gabriela, który spojrzał na niego i uśmiechnął się ospale.
      ― Hej ― wychrypiał, wypuszczając z ust dym, i podał Paulowi lufkę. ― Spróbuj.
    Popatrzył młodemu Valentiemu zalotnie w oczy, niebezpiecznie zbliżając twarz do jego twarzy. Zdjął dłoń z uda Josha i ujął Paula za podbródek, zadzierając go lekko.
      ― No już, zaciągnij się ― wyszeptał. ― Bo będę musiał ci pomóc.
    Josh popatrzył na nich, ale nie wydawał się nawet odrobinę poruszony takim obrotem spraw.
      ― Gabe, nie dawaj mu, bo on później zasypia ― wychrypiał tylko, rozleniwiony. ― Ooch, będziesz go budził, Gabe.
    Uśmiechnął się z nutą zadziorności i obserwował ich dalej, a palce jego dłoni spoczywającej na oparciu kanapy musnęły nie tylko jasne włosy Gabriela, ale i przy okazji ciemne kosmyki Paula.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Pon 14 Sty 2019, 00:12

    Paul właściwie nie wiedział jak to się stało, że siedział właśnie obok Gabriela. Nie był aż tak pijany jak jego starszy brat, jednak swoje też zdążył wypić i chyba właśnie dlatego nie wstał, rozsiadając się jeszcze bardziej na zadziwiająco wygodnej kanapie. Nie spodziewał się jednej propozycji, jaka niespodziewanie została mu rzucona. Przyjął lufkę, jednocześnie przyglądając się uważnie nieco zamglonym wzrokiem chłopakowi obok, zupełnie zdziwiony jego nagłym dotykiem na twarzy. O ironio, to by pomyślał, że zajdzie się w takiej sytuacji, i to własnie z nim.
    – No to będę go budził – odpowiedział Gabe, jednak czuć było w tych słowach pewną dwuznaczność.
    Hmm – mruknął tylko, i ponaglany zdradzieckim szeptem, faktycznie zaciągnął się lekko. Nie miał okazji zbyt często palić zioła, był to chyba jego drugi raz w życiu, więc walcząc z dławiącą chęcią kaszlu, sam jeszcze bardziej zbliżył się do jasnowłosego chłopaka. Byli na tyle blisko, by Paul wypuścił dym prosto w jego rozchylone usta. Prawie stykali się wargami. Odsunął się wtedy, opierając głowę na oparciu kanapy, gdzie niespodziewanie napotkał rękę Josha. Nie przejął się tym jednak i odchylił się jeszcze bardziej, odwracając twarz w ich stronę.
    Nie zamierzam dzisiaj spać – rzucił lekko i uśmiechnął się, wyciągając szczupłą rękę tuż przed twarzą Gabriela, tylko po to by wsunąć to małe szkiełko do usta brata.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Pon 14 Sty 2019, 00:12

    Czas wokół nich jakby się zatrzymał. Gabriel uśmiechnął się półprzytomnie i nachylił się bardziej. Ich wargi się połączyły.
    Usta białowłosego chłopaka były miękkie, lekko wilgotne i słodkie. Otuliły dolną wargę Paula i zassały ją lekko, by chwilę później się rozchylić i wypuścić ciepły, mokry język przekłuty kolczykiem.
    Dłoń Gabriela przytrzymywała podbródek nastolatka, nie dając mu się odsunąć, nawet gdyby ten tego chciał. A palce Josha zacisnęły się lekko na jego włosach, unieruchamiając głowę.
    Josh patrzył, jak chłopcy całują się na jego oczach - jak przeplatają się ze sobą ich języki, jak przecinają nitki śliny. Na jego ustach kwitł drapieżny uśmiech. Nawet jeśli ktoś poświęcał im w tej chwili uwagę, nie wybuchła żadna sensacja. Nikt szczególnie nie dbał o to, że dwóch chłopaków całuje się ze sobą na jednej z kanap. Nikt nie zareagował w znaczący sposób nawet wtedy, gdy Josh pochylił się nad kolanami Gabriela i przysunął się do nich leniwie, wsuwając długi język między ich języki. Wsparł się ręką o kanapę między lekko rozchylonymi nogami Paula, a drugą ułożył na udzie Gabriela.
    Wcale nie było tak, że skupił się głównie na Gabrielu. Co i rusz trącał językiem język własnego brata, raz nawet przesunął po nim ostrym kłem. Był taki moment, w którym to głównie Josh i Paul dzielili pocałunek, a Gabriel zdawał się tylko dodatkiem.
    W końcu Josh zaśmiał się ochryple w usta brata, odsunął się i napotkał spojrzenie Victorii, która patrzyła na niego, odurzona alkoholem, z pewnym rodzajem niedowierzania.
    Musiała być wstrząśnięta, choć chyba nikt z osób, które go widziały, nie potraktowały tego pocałunku poważnie. Ot, kolejny imprezowy "odpał". Nic nadzwyczajnego, gdy zażywa się tyle substancji naraz, nawet jeżeli częściej widywało się całujące się kobiety niż facetów.
    Starszy Valenti odłożył lufkę i wstał, by nieco chwiejnie podejść do stołu po wódkę. Zagadał się z nieprzejętym i bardzo roześmianym Vincentem, odprowadzony wzrokiem przez Gabriela.
    - Twój brat jest sexy - wymruczał, opierając leniwie głowę o ramię Paula. - Ty też nie jesteś taki zły... Co sądzisz o trójkątach?
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Pon 14 Sty 2019, 00:14

    Zupełnie nie spodziewał się pocałunku. Można powiedzieć, że wcześniej sam prowokował do tego Gabriela, jednak nie przypuszczał, że ten naprawdę odważy się to zrobić. W pierwszej chwili chciał się odsunąć, ale szybko okazało się, że nie zwyczajnie nie może, a w kolejnej już całkiem o tym zapomniał. Przymknął za to lekko oczy i rozchylił bardziej usta, zachęcony miękkimi wargami jasnowłosego chłopaka, którego metalowy kolczyk w języku chwilę później drażnił jego własny język i badał podniebienie. Odurzony tym przyjemnym uczuciem, nie myślał zupełnie o tym gdzie się znajdują ani właściwie z kim to robi, po prostu odwzajemniał pocałunek, w pełni się temu oddając. Nawet kiedy dołączył do nich trzeci język, Paul nie był do końca świadomy kto jest tą osobą, albo był i wypierał usilnie tę myśl, bo chętnie podążył za nowym kierunkiem pieszczoty, odnajdując dziwną przyjemność w dzieleniu się pocałunkiem z więcej niż jedną osobą. Było to trochę jak sen na jawie i wydawało się trwać znacznie dłużej niż w rzeczywistości. Uchylił powieki dopiero kiedy skończyli i słysząc ten charakterystyczny śmiech, oraz widząc przed sobą twarz brata, w Paula uderzyło z kim tak naprawdę całował się jeszcze chwilę temu. Był jednak zbyt  rozluźniony i pijany, by przejąć się tym faktem tak jak powinien, dlatego tylko lekko oszołomiony opadł znowu na oparcie kanapy. Nie rozglądał się dookoła, patrzył przed siebie mając w zasięgu wzroku idącego chwiejnym krokiem Josha, na swoje szczęście nie napotykając niedowierzającego spojrzenia Victorii. Kątem oka zerknął na Gabriela w momencie, kiedy ten oparł głowę na jego ramieniu.
    Co? – rzucił, śmiejąc się. A co mógł o nich sądzisz, kiedy nigdy w żadnym nie był? Mimo wszystko, nadal miał te szesnaście lat i zdawało się, że przez jego wysoki wzrost, ludziom zdarzało się o tym zapominać. Przetrawił po chwili słowa Gabriela i dodając szybko dwa do dwóch, zaśmiał się jeszcze bardziej.
    Ty chyba nie myślisz o... – zaczął z leniwym uśmieszkiem, zerkając co rusz na stojącego nieopodal brata.
    – Dlaczego nie? – odpowiedział jasnowłosy, jakby to co wcześniej powiedział nie było niczym dziwnym. – Byłoby fajnie – dodał szeptem, nachylając się do ucha nastolatka.
    Paul znowu się zaśmiał, swoim pijanym umysłem odbierając to jako żart, nawet wtedy kiedy poczuł ramię Gabriela, zgrabnie owijające się wokół jego talii. Nie trwało to jednak długo, bo nagle chłopak podniósł się i powolnym krokiem ruszył w kierunku Josha, którego objął od tyłu, szepcząc coś do ucha.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Pon 14 Sty 2019, 00:15

      ― Josh, weźmy go do mnie.
    Josh odwrócił się powoli i chwycił Gabriela za szyję, na której młodzieniec nosił obrożę. Zacisnął palce, zamierając z rozchylonymi ustami tuż przy jego wargach, i podążył za wzrokiem białowłosego chłopca.
      ― Nie myślisz chyba o tym gówniarzu.
      ― Dlaczego nie ― wymruczał Gabriel, zagryzając dolną wargę. ― Może przestałby się w końcu tak na ciebie gapić.
      ― Niby jak.
      ― Rozbiera cię wzrokiem.
      ― To mój brat.
      ― Rozbiera cię wzrokiem ― powtórzył poważnie młodzieniec, patrząc Joshowi prosto w oczy. ― Aż mam ochotę mu za to zajebać, ale są inne rozwiązania.
    Paul nie słyszał ich wymiany zdań, mógł tylko widzieć, jak Gabriel wdzięczy się do Josha i usiłuje przekonać, przynajmniej dopóki hałaśliwy Vincent nie wpadł między nich, po raz kolejny oferując alkohol.
    Do Paula dosiadła się tymczasem Jess, uśmiechając się do niego ciepło.
      ― Paul! Ty lubisz chłopców? ― zapytała niby w żartobliwym tonie, ale coś dziwnego tliło się w jej oczach; jakiś rodzaj rozczarowania. Nie bawiła się najlepiej, nawet jeżeli mogłoby to zauważyć tylko wprawne oko.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Pon 14 Sty 2019, 00:33

    Paul, zostając samemu na tej dużej kanapie, poczuł nagle, że jest mu cholernie zimno. Podwinął nogi pod samą brodę, znowu odchylając głowę do tyłu. Raz na jakiś czas czuł na sobie spojrzenia Gabriela, który zdawał się usilnie przekonywać Josha do czegoś. Tylko do czego? W głowie pojawiła mu się rozmowa sprzed kilkunastu minut, znowu uśmiechnął się przypominając sobie ten absurd. Bo parzcież on musiał żartować, prawda?
    Niespodziewanie przysiadła się do niego Jess, od razu przechodząc do sedna sprawy. Ty lubisz chłopców? Paul zamrugał nieco ospale, powoli uzmysławiając sobie, że przecież całował się z nimi praktycznie na środku pomieszczenia. Każdy mógł ich zobaczyć. Każdy. Uśmiechnął się do dziewczyny nieco zakłopotany, bo pomimo swojego upojenia, gdzieś tam z tyłu głowy miał świadomość, że mógł jej się podobać. Nawet jeśli Jess pogodnie się do niego uśmiechała, mógł zauważyć błądzący w tle cień zawodu.
    No tak się składa, że tak – odpowiedział, odwracając wzrok. Był pijany, ale i tak było mu głupio ze względu na okoliczności, w jakich to wyszło na jaw.
    – Ale próbowałeś z dziewczynami? – zapytała zaczepnie, ale nienachalnie.
    Niestety tak – wypalił, od razu zdając sobie jak to zabrzmiało. – Znaczy, nie niestety...
    – Rozumiem, rozumiem – zaśmiała się tylko, klepiąc Paula po kolanie, zaraz jednak zabrała rękę, jakby upomniała w myślach samą siebie.
    Ale...
    – Chodźmy się napić! – zaproponowała, ciągnąc go w stronę w stronę stolika z alkoholem, wyglądała jednak jakby to ona sama potrzebowała procentów. Stanęli obok wesołej grupki, gdzie Vincent cały czas polewał wódkę. Paul zerknął przelotnie na Josha i Gabriela, zaraz jednak spojrzał znowu na Jess, chwytając kieliszek w dłonie. Opróżnił właśnie trzymane szkło, krzywiąc się od gorzkiego smaku, kiedy nagle poczuł dłoń na ramieniu. Odwrócił się, od razu dostrzegając białe włosy.
    – Jedziesz potem z nami do mojego mieszkania? – zapytał wprost Gabe, a będący za nim Josh chyba chciał go powstrzymać, jednak nie udało mu się to.
    Nastolatek spojrzał na niego zdziwiony, unosząc pytająco jedną z brwi, zaraz jednak zerknął w bok na jego niedawno pusty kieliszek, teraz magicznie znowu pełny. Wydawał się autentycznie zaskoczony tym pytaniem, jakby naprawdę zapomniał i nie wiedział o co chodzi. Albo tylko udawał.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Pon 14 Sty 2019, 00:38


      ― Ej, zostaw go ― rzucił w końcu ochryple Josh, przyciszając nieco głos. Posłał Gabrielowi znaczące spojrzenie, ale jasnowłosy chłopak uśmiechnął się tylko złośliwie i zarzucił ramię na szyję Paula.
      ― Podobały ci się te całusy, a mogę ci dać dużo więcej ― wyszeptał słodko wprost w usta młodzieńca.
      ― Zostaw go.
      ― Mam zajebiście duże łóżko. Wodne łóżko, wiesz? Wiesz, jakie jest wygodne?
    Josh chwycił Gabriela za ramię i odciągnął od Paula.
      ― Zobacz w jakim stanie on jest ― powiedział ostrzej. ― Poza tym to dzieciak. Ma szesnaście lat. Pojebało cię do reszty, ciziu. Ćpaj mniej.
      ― A ty ile niby miałeś lat, kiedy…
      ― I mój brat. To mój brat, mały pojebie.
      ― Brat, który leci na ciebie.
    Twarz Josha napięła się w okamgnieniu i zanim ktokolwiek zorientował się, co się dzieje, Gabriel z okrzykiem zaskoczenia upadł na podłogę, brutalnie popchnięty.
    Spojrzał z dołu na Josha z niedowierzaniem; upadek chyba pomógł mu otrzeźwieć.
      ― Popchnąłeś mnie!
      ― Mogę jeszcze skopać za to, co powiedziałeś o moim bracie. ― Josh machnął głową w stronę drzwi. ― Zjeżdżaj, już.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Pon 14 Sty 2019, 00:48

    Paul znalazł się w środku czegoś, tylko sam do końca nie wiedział czego. Dalej patrzył ze zdziwieniem na Gabriela, rozlewając przy okazji wódkę, kiedy ten niespodziewanie rzucił mu się na szyję. Następnie wszystko działo się tak szybko, że nastolatek właściwie mógł tylko stać i obserwować całą sytuację. I być może, jego pijany umysł dalej trwałby w tej dziwnej stagnacji, gdyby nie pewne słowa. Brat, który leci na ciebie, to było o nim? Zamrugał nieprzytomnie, a głos chłopaka odbijał się echem w jego głowie. Kto leciał na kogo? On na Josha? Co? Mimowolnie jego wzrok powędrował w stronę wysokiej postaci brata, który zrobił coś niespodziewanego.
    – Naprawdę wywalasz mnie przez tego małego gnojka? – krzyknął Gabriel, zdziwiony tym chyba równie mocno jak Paul, stojący w pewnej odległości od nich. Zaraz młodziak poczuł na sobie przeszywające spojrzenie jasnych oczu i zdawało się, że białowłosy chłopak chyba chciał coś zrobić albo przynajmniej powiedzieć, jednak groźna postawa Josha skutecznie go zniechęciła; dwudziestolatek był znacznie silniejszy, nie miałby z nim żadnych szans. Zaraz podniósł się z podłogi i faktycznie ruszył w stronę drzwi, przeklinając głośno pod nosem i łypiąc nieprzyjaźnie na rodzeństwo Valentich. Ludzie stojący wokoło mogli się tylko zastanawiać o co tak właściwie mogło pójść, że doszło nawet do małej przepychanki; odurzeni jednak alkoholem i innymi używkami nie zastanawiali się nad tym zbyt długo, wracając znowu do tego co robili wcześniej.
    Do Josha podszedł tylko Vincent, niezbyt przejęty (jakby już przyzwyczajony), dalej trzymając butelkę czystej w dłoni.
    – Stary, co to było – mruknął, rzucając krótkie spojrzenie na wyjście, gdzie chwilę temu zniknął jasnowłosy chłopak.
    A Paul, stał jak wryty, nie wiedząc czy podchodzić do brata czy może uciekać jak najdalej, bo jeszcze jemu też się oberwie. Alkohol jednak nie działał zbyt dobrze na jego instynkt samozachowawczy, dlatego ostrożnie podszedł go Josha, nie stając jednak zbyt blisko niego. Z jakiegoś powodu było mu głupio, przez to co wcześniej powiedział Gabriel.
    Em – zawiesił się – Dzięki za to – wydusił w końcu, bo  co by nie mówić, jednak mu pomógł.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Pon 14 Sty 2019, 00:49

    Josh spojrzał na brata i zmarszczył lekko brwi, ale w końcu kiwnął krótko głową i odwrócił się do Vincenta, skupiając się już tylko na tym, by nie rozlać zawartości napełnianego mu właśnie kieliszka.
    Jego podejście doprowadziło go w ciągu dwóch kolejnych godzin do stanu, w którym skumulowana agresja przerodziła się w przytłaczające zmęczenie. Większość uczestników imprezy nie zauważyła nawet, kiedy chłopak opadł na kanapę i na niej zasnął z opuszczoną głową, wsparty o podłokietnik.
    Gdyby George nie był na tyle trzeźwy, by już nad ranem zamówić Valentim taksówkę, pewnie zostaliby w końcu wygonieni przez klubowych ochroniarzy.
    Josha do samochodu zawlókł George z pomocą basisty, którego Paul poznał tego wieczoru jako Tima.
    Na tylnym siedzeniu, kiedy taksówka już ruszyła, Josh ocknął się i rozejrzał trochę nieprzytomnie. Zobaczył w półmroku tylko twarz Paula, nikogo więcej.
    Zamknął oczy z powrotem, jakby dzięki temu uznał, że znajduje się we właściwym miejscu.
    Pod domem taksówkarz zażądał opłaty i wtedy obudził Josha na dobre. Chłopak rozejrzał się, rozpoznał swój dom i sięgnął do bluzy, by wyciągnąć portfel, a z niego wymięty banknot.
    Potem wyszedł z samochodu i trochę chwiejnym krokiem ruszył do domu, nie oglądając się nawet na młodszego brata. Zrównali się znów przy drzwiach, gdy przyszło im szukać kluczy.
    Josh poddał się po jakimś czasie i pozwolił, by to Paul kontynuował przeszukiwanie kieszeni, obserwując go z góry nieprzeniknionym wzrokiem.
      ― Lecisz na mnie? ― zapytał poważnie w którymś momencie, zanim jeszcze udało się otworzyć drzwi.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Pon 14 Sty 2019, 00:52

    Po tamtym incydencie, impreza się praktycznie dla niego skończyła. Wypił jeszcze parę kieliszków, jednak coraz mniej chętnie, aż w końcu miał dość jakiegokolwiek alkoholu i usiadł gdzieś w kącie, czasem tylko z kimś na moment zagadując. Myślami był cały czas przy słowach, które usłyszał wcześniej, nie dawały mu spokoju. Nie miał zbyt dużego doświadczenia, jeśli chodziło o "te sprawy", był właściwie na samym początku odkrywania samego siebie. Zdarzyło się, że przez przypadek przespał się ze swoją przyjaciółką i ze zdziwieniem odkrył, że coś było nie tak; nie była to nawet kwestia pierwszego razu. Próbował potem jeszcze z inną dziewczyną, jednak to wciąż nie było to. Wszystko się wyjaśniło wraz z pojawieniem Marco, starszego kolegi z koła plastycznego, dzięki któremu zaczęła kiełkować w nim myśl, że może to faceci go kręcą, a nie kobiety. Nim jednak zdążyli posunąć się dalej, Paula spotkała życiowa tragedia i musiał przeprowadzić się do Anglii. A teraz siedział tu, całkiem sam, pijany, z burzą hormonów i mnóstwem dziwnych, niezrozumiałych dla niego uczuć. Czy naprawdę patrzył tak na swojego brata? Czy to było możliwe?
    Odetchnął z ulgą, kiedy w końcu mogli pojechać do domu, nie mógł się tego wręcz doczekać. Martwiło go tylko, że zostanie z Joshem całkiem sam, nie wiedział dlaczego, po prostu tego nie chciał. Uspokoił się więc, widząc jak najpierw ten śpi w taksówce, a później idzie pierwszy w stronę drzwi. Sądził, że brat dalej będzie go ignorować, nawet jak stanęli w końcu obok siebie. Nic jednak nie mogło go przygotować na to, co chwilę później usłyszał. Zamarł na moment, nie wiedząc co ma powiedzieć, tak go zdziwiło to pytanie.
    C-co? O czym ty mówisz? – odezwał się wreszcie, wtykając w zamek ledwo znaleziony klucz. Dlaczego tak się denerwował? – Serio uwierzyłeś temu idiocie? – dodał, otwierając z trzaskiem drzwi. – Jesteś przecież moim bratem.
    Tak kończąc, tym razem on ruszył przed siebie, nawet nie oglądając się na drugiego chłopaka. Po prostu pognał w stronę schodów, pokonując stopnie w zadziwiająco szybkim tempie, od razu chowając się w ich pokoju. No tak, ICH pokoju. Ile by teraz dał za własny kąt. Spojrzał z utęsknieniem na duże łózko (na którym czasem, kiedy Josha nie było, udawało mu się przespać parę godzin), jednak nie miałby w tym momencie śmiałości, żeby się tam pakować. Nie po tej imprezie. Zrzucił więc szybko spodnie, zdjął chustkę z włosów i w samej koszulce położył się na swoim materacu, okrywając się kołdrą po praktycznie sam nos; zupełnie jakby ten kawałek materiału mógł sprawić, że stanie się całkiem niewidzialny.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Pon 14 Sty 2019, 00:52

    W domu nie było słychać chrapania ojca, a światła były wygaszone. Albo mężczyzna spał jak zabity, albo nie wrócił na noc do domu, co zdarzało mu się, gdy był w delegacji lub pił ze znajomymi w jakimś pubie przy okazji meczu.
    Josh dołączył do brata po chwili, najpierw chwilę spędziwszy w łazience. Oblanie twarzy zimną wodą bardzo mu pomogło.
    Stanął na środku pomieszczenia już bez bluzy, w samych tylko spodniach, z przyjemnie umięśnionym torsem wystawionym na widok młodzieńczych oczu.
      ― Ech, właściwie ― mruknął, rozpinając pasek. ― Łóżko jest duże.
    To krótkie stwierdzenie mogło znaczyć wiele.
    Mogło być tylko stwierdzeniem faktu lub podłym żartem, który obróciłby się przeciw Joshowi, gdyby tylko ten wziął je na poważnie.
    Ale mogło być też próbą wyciągnięcia ręki. Nawiązaniem relacji. Zbudowania pomostu łączącego dwie krainy po przeciwległych stronach nieprzebytej na pozór przepaści.
    Lub czymś zupełnie innym.
    Półnagi Josh opadł na miękkie łóżko i naciągnął na siebie kołdrę. Wyglądał, jakby miał zasnąć w ciągu kilku minut.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Pon 14 Sty 2019, 00:59

    Chciał zasnąć, jednak nie mógł nic poradzić na to, że i tak, trochę wbrew sobie, czekał w ciszy aż drzwi pokoju w końcu się otworzą. Kiedy Josh wszedł, oczekiwał w sumie wszystkiego, jednak nie tego co w końcu powiedział jego brat. Czyżby się przesłyszał? Młodziak aż spojrzał w tamtą stronę, wzrokiem od razu napotykając gołą klatę piersiową, na którą mimowolnie się przez chwilę zapatrzył. Kiedy jednak zdał sobie sprawę co tak właściwie robi, od razu skarcił się w myślach, znowu kierując spojrzenie w sufit. Leżał tak chwilę w ciszy, jakby czekał na ten charakterystyczny ochrypły śmiech i stwierdzenie, że to był tylko żart.
    Mówisz poważnie? – zapytał w końcu, powoli podnosząc się ze swojego posłania i podszedł bliżej łóżka, przystając przy jego krawędzi. Co by nie mówić, taka sytuacja nie zdarzała się przecież codziennie. Nawet pomimo wcześniejszych sytuacji, jeśli mógł zmienić kawałek materaca na porządne łóżko, jak mógł z tego nie skorzystać?
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Pon 14 Sty 2019, 01:02

    Josh otworzył oczy i łypnął na niego spod kołdry.
      ― A jak myślisz? ― zapytał tym swoim ostrym, nieprzyjemnym tonem, jednak tym razem załagodził go swoim krzywym uśmieszkiem. ― No już, chodź tu, ciziu.
    Znowu zamknął oczy i nie otwierał ich, dopóki nie poczuł, jak materac ugina się pod ciężarem drugiego ciała.
      ― Jestem totalnie najebany ― powiedział, spoglądając na nieco drobniejsze plecy swojego brata. ― No, totalnie.
    Przysłonił oczy przegubem, przekręcając się na plecy, i podkurczył jedną nogę, ściągając nieco kołdrę z Paula.
    Najwyraźniej spać chciało mu się tylko pozornie, ale być może był właśnie w niespotykanym stanie, w którym Paul mógłby z nim normalnie porozmawiać.
    Jak brat z bratem.
    Chyba pierwszy raz.

    Sponsored content

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Czw 17 Sty 2019, 06:50