Forbidden fruit is the sweetest

    Share
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 19:04

    Słysząc "słoneczko" zadrżał lekko, czując się dziwnie, ponieważ mama czasem tak go nazywała i w momencie, kiedy Josh użył tego zwrotu ironicznie, nastolatkowi zrobiło się trochę przykro. Odgonił jednak ponure myśli, wiedząc jedyne co mu zostało to podążanie za starszym bratem, który jak zwykle zdawał się na niego nie czekać. Czy sytuacja nie była złudnie podobna do tej wczorajszej? Tylko tym razem młodziak zamiast ciągnąć ogromną walizkę, na plecach miał lekki plecak i całe szczęście, ponieważ nie zapowiadało się by miał szybko wrócić do domu. Kiedy czekali na autobus, Paul skorzystał z tej chwili rozkojarzenia chłopaka, lustrując jego twarz dokładniej niż wcześniej. Nie chciał przyznać przed samym sobą, że pomimo agresywnego wizerunku, był on dość przystojny. Tylko ta aura nieprzystępności, a może o to chodziło, może to jeszcze bardziej przyciągało ludzi? Albo był taki tylko wobec Paula? Młody zastanowił się przez chwilę, zaciekawiony czy Josh ma dziewczynę? I jeśli tak, która dziewczyna chciałaby za partnera tak brutalną osobę, jaką mimo wszystko był w oczach nastolatka.
    Z podobnymi myślami jechał całą drogą, nie zwracając szczególnej uwagi na to, że brat rozsiadł się na tyle, że dla niego nie było już miejsca. Chyba powoli zaczynał się do tego przyzwyczajać, do szorstkiego traktowania jego osoby.
    Kiedy dojechali i dostał instrukcję co robić, już miał pokiwać głową na zgodę, kiedy nagle oprzytomniał. Przecież nie miał przy sobie ani funta, jak miałby dorobić klucze? Przecież z tego powodu miał wcześniej konfrontację z osiedlowymi osiłkami.
    Josh – zawołał, zanim starszy chłopak zdążył odejść. Głupio było mu prosić o cokolwiek, jednak wiedział, że w obecnej sytuacji nie ma innego wyjścia – Nie mam kasy na dorobienie klucza... – powiedział cicho, uciekając wzrokiem gdzieś w bok. Prawdę powiedziawszy nie wiedział co zrobi, jeśli Josh nie pożyczy mu tych pieniędzy.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 19:05

    Josh odwrócił się ostentacyjnie i popatrzył na chłopaka z politowaniem. Ale rzeczywiście, Paul pewnie nie miał skąd wziąć pieniędzy. Stary na sto procent niczego mu nie dał, nawet by o tym nie pomyślał.
    Chłopak sięgnął do kieszeni bluzy i wyciągnął poprzecierany portfel, a z niego pomięty banknot.
      ― Tyle musi ci wystarczyć ― rzucił oschle, nim odwrócił się i ruszył w stronę hali.

    Zanim Paulowi udało się znaleźć miejsce, gdzie odlano by mu klucz, minęło sporo czasu – w pobliżu po prostu takiego nie było. Gdy w końcu udało mu się zdobyć duplikat i zawędrował w okolice hali, już przy wejściu usłyszał stłumiony łomot i dźwięki instrumentów.
    Stalowe drzwi chodziły bardzo ciężko – trzeba było użyć wiele siły, aby je przesunąć, a także żeby zasunąć je po wejściu do środka.
    Paul znalazł się w średnich rozmiarów pomieszczeniu, którego gołe ściany kryło graffiti. Kiedyś musiała znajdować się tutaj jakiegoś rodzaju portiernia, dziś we wnęce nie było nawet lady, za którą mogłaby siedzieć recepcjonistka.
    Dźwięki dobiegały z głównej, największej sali, w której zgromadziło się kilka osób. Na oświetlonej reflektorem scenie, która jako jedyna widoczna była wyraźnie w ciemnej przestrzeni, Paul mógł zobaczyć kilka sylwetek wśród najróżniejszych sprzętów i kabli.
    Utwór był agresywny, pobrzmiewały w nim dziko gitary i elektroniczne wstawki, a perkusistów było aż dwóch.
    Wśród muzyków jeden był Paulowi znajomy: ten, który miotał się z gitarą i krzyczał agresywnie do mikrofonu, wtórując zachrypniętemu wokaliście.
    Najwyraźniej Josh miał też artystyczną duszę, choć niekoniecznie przy tym wrażliwą.
    Kiedy intruz został zauważony, muzyka niemal natychmiast ucichła – i tylko Josh grał dalej, na końcu kopniakiem przewracając wzmacniacz, by w końcu zeskoczyć ze sceny z gitarą na ramieniu.
      ― Noo, i? ― rzucił, ruszając ciężkim krokiem w stronę zbliżającego się powoli brata.
    Jego koledzy zostali przy scenie, zbliżyli się do siebie i zerkali w ich stronę, komentując półgłosem, śmiejąc się i popijając piwo.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 19:06

    Odlanie kluczy odbyło się sprawniej niż przypuszczał, chociaż nie znalazł od razu właściwego miejsca, to jednak odetchnął z ulgą kiedy miał już własną parę – był to niejaki zalążek niezależności, chociaż kupiony za czyjeś pieniądze.
    Kiedy zmierzał na halę, nie wiedział czego się spodziewać, jednak to co tam zastał całkowicie przerosło jego oczekiwania. Patrząc na wygląd i zachowanie jego starszego brata, prędzej podejrzewałby, że będzie to centrum brudnych interesów, a nie miejsce ze sceną, gdzie gra mocna muzyka. Oczy mu błysnęły dziwnym blaskiem kiedy dostrzegł Josha z gitarą, nigdy by nie pomyślał, że jego brat może mieć takie zainteresowania. Zapewne wcześniej nawet nie dostrzegł instrumentu stojącego w ich pokoju. Poczuł się nagle bardzo podekscytowany całą sytuacją, co momentalnie odmalowało się na jego twarzy wielkim uśmiechem.
    Załatwione! Jesteś w zespole? Macie teraz próbę? – zapytał zaciekawiony, z gorliwością godną małego dziecka. Oczy miał duże jak monety, które z niezłym zainteresowaniem lustrowały całe pomieszczenie, jakby patrzył na to wszystko na nowo, z innej perspektywy. – Mogę zostać? – wypalił, podchodząc trochę bliżej, wyglądając zza ramienia chłopaka na ludzi będących na scenie. W powietrzu unosił zapach dymu papierosowego wymieszanego z wyraźnie wyczuwalną wonią alkoholu, wydawało się to wyjątkowo średnie miejsce dla szesnastolatka, jednak ten zdawał się tym teraz w ogóle nie przejmować.
    Obiecuję, że nie będę wam przeszkadzał! – zapewnił zawczasu – Usiądę pod ścianą, nawet mnie nie zauważycie – starał się przekonać chłopaka, widząc jego niezbyt miły wyraz twarzy. Prawdopodobnie był to pierwszy raz, kiedy Josh miał okazję tyle usłyszeć od młodszego brata, Paul wcześniej wydawał się bardzo zamknięty, jakby samo przyjście do tego miejsca całkiem go zmieniło.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 19:08

      ― Nie, nie możesz ― odparł Josh, w jednej sekundzie gasząc jego entuzjazm, jednak jeden z chłopaków na scenie usłyszał tę wymianę zdań i podszedł żwawym krokiem, zgarniając z twarzy jasną czuprynę.
      ― Hej, kto to?
      ― Mój… znajomy ― mruknął niechętnie Josh. ― Brat, właściwie.
      ― Siema. Jestem George. ― Jasnowłosy chłopak, który wyglądał na rówieśnika Josha, wyciągnął w powietrzu rękę, żeby dziarsko przybić z Paulem „grabę”. Kiedy śpiewał na scenie wydawał się bardziej groźny niż sympatyczny; w bezpośrednim kontakcie było na odwrót. ― Podoba ci się nasza muza?
      ― George, on ma stąd wypierdalać. Ma szlaban domowy ― wycedził Josh.
      ― Ale ten twój brat wredny, co, młody? ― George uśmiechnął się szeroko i odwrócił przez ramię. ― Chłopaki, będziemy mieli widownię.
      ― Kto to? ― rzucił jeden z perkusistów, przełknąwszy piwo.
      ― Młodszy brat Josha.
      ― Ty masz brata, Josh? Nic nie mówiłeś.
      ― Eech ― westchnął Josh i potrząsnął głową, chyba darowując sobie dalsze dyskusje. Ostatecznie Paulowi pozwolono usiąść na starej, okrytej podziurawionym kocem kanapie pod ścianą i oglądać próbę.
      ― Jak chcesz browca, to się częstuj ― rzucił luźno George, machając ręką w stronę kraty. ― I wsłuchaj się uważnie. Przyda nam się opinia na temat tego kawałka.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 19:14

    Już tracił nadzieję słysząc negatywną odpowiedź brata, kiedy któryś już raz tego dnia został pozytywnie zaskoczony, tym razem miłym zachowaniem, ja mniemał, wokalisty zespołu – Georga.
    Ja jestem Paul – przedstawił się żywo, jakby całkiem ignorując jak bardzo Josh zdawał się być niezadowolony z jego obecności. W przeciwieństwie do innych, którzy byli chyba ciekawi "nowego brata", szczególnie kiedy młodziak sprawiał wrażenie tak podekscytowanego całą sytuacją.
    Usłyszałem tylko fragment, ale wydaje się naprawdę super – odparł szczerze, idąc bliżej sceny. Nigdy nie przepadał za tak ostrą muzyką, jednak to co wcześniej grali naprawdę mu się spodobało. Być może to dzięki temu, że miał okazję usłyszeć jak grają na żywo, poczuć wibrujące w powietrzu fale – dawało to zupełnie inne odczucia niż słuchanie czegoś na słuchawkach  czy ze zwykłego domowego głośnika. Niezwykle zadowolony usiadł na wskazanej mu kanapie, od razu wyjmując z plecaka swój szkicownik i ołówek, z uśmiechem czując nagły przypływ weny. Ponadto, nie omieszkał skorzystać z zaproponowanego piwa, czego chyba nikt się nie spodziewał patrząc na jego niewinną buźkę. Co prawda był to pierwszy raz kiedy pił piwo – dlatego skrzywił się nieco czując jego gorzkawy smak – jednak nie pierwszy alkohol, we Włoszech dość często zdarzało mu się pić lampkę wina do obiadu. Mimo wszystko, kieliszek wina to nie cała butelka piwa.
    Kiedy zespół wrócił do gry, Paul z uwagą ich słuchał i obserwował, a to co zobaczył przenosił na papier, starając się wiernie oddać klimat tego miejsca i ludzi. Zrobił kilka szybkich szkiców, poświęcając chwilę każdemu z członków, nawet swojemu starszemu bratu – tym razem przedstawiając go w nieco lepszym świetle.
    Próba trwała do późnego wieczora. Choć Paul miał być tylko jednoosobową, niewidoczną widownią, to jednak okazał się aktywnym członkiem ich muzycznego spotkania, po każdej piosence zespół robił krótkie przerwy, w trakcie których dochodziło do luźnej rozmowy o danym kawałku i nie tylko. Nastolatkowi szczególnie dobry kontakt udało się złapać z jednym z perkusistów – Carolem, chłopak był najmłodszym członkiem zespołu, miał 18 lat i być może dlatego z nim rozmawiało mu się najlepiej. W trakcie jednej z ostatnich takich przerw, Carol znowu podszedł, tym razem niosąc Paulowi drugie piwo.
    – Ej słuchaj, będziemy mieć niedługo koncert, nic wielkiego, ale może wpadniesz? – zaproponował, opierając się wygodnie (na tyle, na ile to było możliwe) i podał chłopakowi alkohol. Zaraz jednak musiał znowu poprawić niesforne, brązowe włosy, usilnie wypadające z niedbale związanej na karku kitki.
    Pewnie! – odparł od razu Paul, niewiele myśląc o tym, że zapewne Josh nie chciałby go na ich koncercie. – Tylko kiedy? Bo występ pewnie będzie tutaj? – dopytywał, zastanawiając się w duchu czy na pewno powinien pić to drugie piwo.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 19:25

      ― Nie, występ będzie w klubie Insomnia, Joshie cię na pewno zaprowadzi ― odpowiedział Carol, który też był bardzo serdecznie nastawiony do Paula. ― Prawda, Joshie?
    Josh łypnął na Carola złowrogo zza kłębów dymu (to, co palił właśnie z chłopakiem, który grał na klawiszach, nie było raczej papierosem).
    Kaszlnął krótko, nim odpowiedział.
      ― Nie upij go.
      ― Och, daj spokój ― zaśmiał się Carol. ― Jest prawie w moim wieku.
      ― Nie, nie jest prawie w twoim wieku ― odparł Josh agresywnym tonem.
      ― Oj, cicho tam ― zbył go Carol i, o dziwo, Josh odwrócił się do niego tyłem, wracając do rozmowy z klawiszowcem. ― W każdym razie w sobotę pierwszego musisz koniecznie wpaść, ogarniemy ci wejściówkę za darmo. Tak w ogóle, opowiedz coś o sobie. Nie widziałem cię tu nigdy. Chyba przyjechałeś niedawno, co?
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 19:27

    Mam nadzieję, że Joshie pokaże mi gdzie to jest – powiedział z lekkim rozbawieniem, nie przypuszczając, że ktokolwiek może zwracać się w ten sposób do jego brata. Ogólnie, w tym miejscu poznawał go od zupełnie innej strony, jakby dopiero odkrywał "ludzką stronę" chłopaka.
    – Odpuść młodemu, trochę procentów go nie zabije – rzucił w międzyczasie George, rozłożony na drugiej kanapie. Wydawał się wyjątkowo odprężony, trzymając w reku coś podobnego do papierosa, jednak zdecydowanie nie będącego wyrobem tytoniowym. Paul nie zwrócił jednak na to szczególnej uwagi, zastawiał się co Josha tak właściwie obchodzi, ile on wypije, parzcież nie mógł się o niego martwić?
    Aż tak widać? Dokładnie wczoraj, z Włoch – odpowiedział szatynowi, siląc się na lekki uśmiech – Co poza tym, rysuję... – mówił, popijając powoli drugie piwo, zaraz pokazując narysowane wcześniej szkice. Jak widać, nie miał problemów z pokazywaniem efektów swojej pracy, więc Josh o ile to zauważył, mógł się jedynie zastanawiać dlaczego dzień wcześniej młodziak zareagował tak gwałtownie.

    Minęła kolejna godzina, a dwa piwa zmieniły się dość szybko w cztery. Paul nie zauważył nawet kiedy zdążył tyle wypić, pochłonięty niezobowiązująca rozmową z Carolem, którego zaczął naprawdę lubić. Nie czuł się może mocny pijany, jednak zdecydowanie wypite procenty dały o sobie znać. Na buzię chłopca wpełzł leniwy uśmieszek, kiedy wciskał się mocnej w starą kanapę, przysuwając się bliżej swojego nowego kolegi.
    Ej, Carol – zaczął konspiracyjnie
    – No? – sam chłopak wydawał się chyba rozbawiony całą sytuacją, jakby spodziewał się tego, podając nastolatkowi pod nos te wszystkie piwa.
    Powiedz... powiedz mi coś o Joshie.
    – Ale co? – dopytywał z chytrym uśmieszkiem.
    Cokolwiek – mruknął nieco ospale – Od niego niczego się nie dowiem – kontynuował, kiedy jego zamglony alkoholem umysł zdał sobie sprawę, że za wiele o swoim bracie nie wie, a chcąc nie chcąc, byli jednak rodziną. Jakby ciągnięty tymi myślami, wbił wzrok w starszego chłopaka, obok którego niebezpiecznie blisko stanął klawiszowiec, zarzucając zgrabnie dłoń na ramię. Paul sam nie wiedział dlaczego, jednak wydało mu się to dziwne.  A może to tylko alkohol podsuwał mu dziwne pomysły.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 19:35

      ― Josh jest specyficzny. Bywa dupkiem, ale dobry z niego kumpel ― stwierdził Carol. ― Chodziliśmy razem do szkoły, uratował mi kiedyś dupę i jakoś tak wyszło, że się trzymamy od tego czasu.
    Josh roześmiał się głośno na coś, co powiedział mu klawiszowiec, i przyjaźnie uderzył go zaciśniętą pięścią w ramię. Wyglądało na to, że łączy ich szczególna zażyłość, choć trudno było określić, jakiej natury. Chwilę później siedli obaj na krawędzi sceny, popalając na zmianę jednego dżointa.
      ― Joosh ― wtrącił George przesadnie głośno, jakby chciał zwrócić uwagę starszego Valentiego na to, że jest właśnie obgadywany ― to straszny frajer, jak ja go nienawidzę, nie wyobrażasz sobie.
      ― Hej, pierdol się ― odparł Josh i kaszlnął. ― Tak poza tym, ty będziesz odprowadzał najebaną niunię do domu, bo my zaraz zawijamy dalej.
      ― Hahaha, wezwiemy niuni taksówkę. ― George spojrzał na Paula, uświadamiając mu, że to on został nazwany tym mało przyjemnym dla dorastającego mężczyzny określeniem. ― Prawda? I wszystko będzie dobrze.
      ― Zobacz, jak braciszek się o ciebie troszczy ― zaśmiał się Paul. ― Samego cię nie puści. Może dołączysz do nas, co? Wbijamy za chwilę na domówkę.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 19:40

    Zbyt dużo się nie dowiedział, oprócz tego, że najwyraźniej Josh miał tendencję do ratowania ludzi z różnych przykrych sytuacji, zupełnie tak jak dzisiejszego dnia pomógł jemu. To było dosyć ciekawe, biorąc pod uwagę, że totalnie na taką osobę nie wyglądał. Jak widać, pozory potrafiły mylić, nawet w tym przypadku.
    Paul natomiast faktycznie był lekko podpity, jednak nie na tyle by nazywać go "najebaną niunią", momentalnie spojrzał krzywo na swojego brata.
    Wcale nie jestem pijany – obruszył się, co jednak na nikim nie zrobiło większego wrażenia. W końcu w ich oczach był to w dalszym ciągu tylko dzieciak.
    – No już, spokojnie mały – mruknął Gorge, w gruncie rzeczy chyba bardziej wstawiony od samego Paula.
    Niunia, mały, jak jeszcze go nazwą?
    Idę z wami – dodał zaraz młodziak, jakby chcąc potwierdzić, że naprawdę nie jest tak pijany, chociaż sam przed sobą musiał przyznać, że więcej nie powinien już pić.
    Nim Josh zdążył zaprotestować w jakikolwiek sposób przeciw ciągnięciu ze sobą nastolatka, wesołe towarzystwo już zdążyło się zebrać i wszyscy zgodnie ruszyli w jednym kierunku. Już po pewnym czasie, kiedy skręcili w jedną z ulic, do ich uszu zaczęła dobiegać głośna i mocna muzyka. Im bliżej byli, tym intensywniejsze to było, aż dziw bierze, że nikt do tej pory nie wezwał policji. Zaraz ich oczom ukazało się źródło hałasu, dom był najjaśniejszym punktem na tej ulicy (i bez wątpienia najgłośniejszym), wydawało się, że impreza trwa w najlepsze. Paul z lekką obawą zaczął się zastanawiać, czy była jakakolwiek szansa, że nie będzie tam jedynym szesnastolatkiem.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 19:44

    Na miejsce szli w dwóch grupach. Josh kroczył przodem w towarzystwie perkusisty, klawiszowca i basisty, których imion Paul jeszcze nie poznał; młodszy z braci znalazł się natomiast w drugiej grupce idącej z tyłu, a po obu jego stronach szli George i Carol.
    Kiedy ci trzej weszli do ogrodu, Josh i jego kumple zostali już wpuszczeni do środka, dlatego po wejściu do domu Paul nie od razu odnalazł wzrokiem brata.
    W środku było całe multum ludzi. W niewielkim korytarzu stało tyle butów, że trudno było się o nie nie potknąć, a dalej – w salonie – aż trudno było oddychać.
    Samo odnalezienie gospodarza zajęło kilkanaście minut. Zanim Paulowi przyszło go poznać, zdążyło mu się przedstawić około tuzina osób, a w jego ręce trafiła wódka.
    Josh tego nie kontrolował; czubek jego głowy widoczny był gdzieś wśród hałaśliwej grupki chłopaków stojących w kuchni. Paul został z właściwie obcymi sobie ludźmi i był najmłodszy z nich wszystkich, ale nikomu zdawało się to nie przeszkadzać.
    Bardzo szybko podeszło do niego czerwonowłose dziewczę.
      ― Cześć! My się jeszcze nie znamy. Jestem Jess. Jeśli szukasz miejsca, koło mnie jest wolne. Właśnie gramy w butelkę! ― rzuciła dziarsko.

    Wśród gości był jeden chłopak, którego trudno było przeoczyć. Miał piękną, delikatną twarz, duże oczy, mnóstwo kolczyków i pofarbowane na biało włosy. Nosił obcisłe ubrania i poruszał się z gracją tancerza. Ten właśnie chłopak objął ramionami Josha, kiedy ten stał przy drzwiach balkonowych, paląc papierosa.
      ― Heeeej ― zamruczał, przylgnął do pleców starszego Valentiego, stanął na palcach i wtulił twarz w jego kark. Josh odwrócił się do niego z piwem w dłoni i obnażył kieł w uśmiechu. Pochwycił dłonie młodzieńca i przytrzymał je za nadgarstki, coś do chłopaka mówiąc.
    Nikt nie zwrócił na to większej uwagi, a jednak wprawne oko mogłoby spostrzec, że Josh nie rozmawia z tym młodzieńcem tak, jak z większością swoich kolegów.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 19:47

    Paul w pierwszej chwili pożałował decyzji o przyjściu tutaj, kiedy tylko okazało się Josh nie zwraca na niego większej uwagi i jest w sumie skazany sam na siebie. Nieletni, zagubiony i na dodatek pijany, wśród całkiem obcych mu ludzi. Zapoznawał się z różnymi ludźmi, których imion już po chwili nie pamiętał, wzrokiem wodząc za znikającą w tłumie postacią brata. Cóż, czego innego mógł się spodziewać? Podświadomie po stracie rodziców szukał bliskości drugiej osoby i chyba gdzieś tam z tyłu głowy miał nadzieję, że znajdzie coś takiego w nowym domu, nie mógł się jednak bardziej mylić.
    Z pesymistycznych pijackich przemyśleń wyrwał go kobiecy głos, skupił wiec wzrok na burzy czerwonych włosów.
    Cześć, Paul, miło mi – przedstawił się, ruszając za dziewczyną i zaraz dołączyli do wielkiego kręgu. – W jaką butelkę gracie?
    – Jak to w jaką, na wyzwania! – odpowiedziała entuzjastycznie Jess.
    A co jeśli nie wykonam zada... – nie dokończył, bo zaraz zastał złapany z szczękę i pociągnięty w bok, by już po chwili poczuć na sobie czyjeś silne usta.
    – Całujesz osobę po swojej prawej – odpowiedział rudy chłopak, kiedy już oderwał się od warg Paula.
    – Neil, oszuście, to nawet nie była Twoja kolej!
    – No co, tłumaczyłem nowemu koledze zasady – bronił się chłopak, prezentując jednak wyjątkowo szeroki uśmiech. Paul był w takim szoku, że zareagował jedynie lekko nerwowym śmiechem, co to byli za ludzie? Wtedy kątem oka ponownie dostrzegł Josha, nie był jednak sam, towarzyszył mu jakiś atrakcyjny chłopaczek, którego wygląd śmiało można było uznać za wulgarny. W nastolatka uderzyła bliskość, jaka zdawała się być pomiędzy tą dwójką, a także uśmiech starszego Valentiego. Nawet nie przypuszczał, że jego brat może zrobić podobną minę.
    – Halo, Paul? – Jess uważnie mu się przyglądała, drugi już raz sprowadzając go na ziemię.
    Co, co jest?
    – Wyzwanie czy kara?  
    Moja kolej?
    – No, to pijesz te trzy kolejki pod rząd?
    W głowie Paula nastąpiła własnie szybka kalkulacja, której wynik już po chwili przejawił się kieliszkiem w smukłej dłoni.
    Sorki Jess – mruknął żartobliwie i uśmiechnął się do dziewczyny, zaraz dość szybko pijąc trzymany alkohol. I tak trzy razy. Momentalnie pożałował swojej decyzji, czując gorycz wódki całym sobą. Niemal rzucił się na pomarańczowy sok stojący obok, był pewny, że jeszcze chwila i zwróciłby wszystko co własnie wypił. Odetchnął głęboko i odchylając głowę do tyłu, znowu zerknął w bok.
    Jess, co to za koleś? Ten z białymi włosami? – zapytał w końcu, pchnięty odwagą przyswojonych niedawno procentów.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 19:48

    Jess nawet nie spojrzała w stronę wspomnianego chłopaka, a i tak wyraźnie wiedziała, o kogo chodzi. Jeden tylko był tu taki, który skupiał na sobie tyle uwagi.
      ― To Gabe. Nie mów, że ci się podoba! ― Dziewczyna łypnęła na Paula spode łba, ale zaraz uśmiechnęła się, jakby właśnie opowiedziała żart. Położyła wypielęgnowaną dłoń na udzie Paula, zagryzając dolną wargę. ― Jest gejem, ale naprawdę spoko z niego koleś, zabawny i w ogóle. Chyba że startujesz do faceta, który mu się podoba. Pamiętam, jak kiedyś wylał drinka na taką jedną Charlotte, jak się okazało, że podrywa takiego jednego… a zresztą, co ja ci będę opowiadać. ― Zaśmiała się. ― Tobie grozi co najwyżej, że wpadniesz mu w oko!
      ― A nie masz wrażenia ― wtrąciła się inna dziewczyna, mówiąc do Jess ― że on i Josh coś… teges?
      ― Joosh? ― Jess roześmiała się, kręcąc głową. Jej dłoń wciąż spoczywała na udzie młodzieńca. ― Przecież Josh nie jest gejem! No i jest chyba z Tracy… Szczęściara z niej.
      ― Nie widzę jej tu jakoś ― mruknęła jej rozmówczyni, przez chwilę jeszcze patrząc podejrzliwie w stronę Josha i Gabriela. ― W sumie już dawno ich razem nie widziałam.
      ― Nie słuchaj jej. ― Jess machnęła ręką, wdzięcząc się do Paula. ― Natalie to yaoistka, wszędzie widzi jakieś romanse. Josh nie jest gejem, i dobrze, że tego nie słyszał, bo by się chyba wkurzył.
      ― Może się tak wkurza, bo coś ukrywa. ― Natalie mrugnęła do Paula. ― Często tak jest. Swoją drogą, jestem Natalie. Widzę, że moja przyjaciółka przypadła ci do gustu.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 21:11

    Paul uważnie słuchał dziewczyn, ciągle intensywnie wpatrując się w obgadywaną przez nich dwójkę. Tylko na moment odwrócił wzrok, czując na swoim udzie dłoń Jess, nic z tym jednak nie zrobił, bo gdyby zabrał nagle rękę dziewczyny, mogłoby to być tylko niezręczne.
    Paul – odpowiedział z uśmiechem, odwracając się w stronę blondynki. – I to chyba ja jej – mruknął żartobliwie, klepiąc delikatnie jej dłoń, w dalszym ciągu spoczywającą jego nodze. Pomyślał, że to pomoże i ją speszy, jednak Jess zdawała się nie poddawać. Znowu spojrzał w bok, tym razem uważniej przyglądając się Gabrielowi. Prawdę powiedziawszy myślał podobnie do Natalie, bo chociaż wątpił by jego brat był gejem, to jednak otaczająca ich aura zdawała się mówić co innego. Jawnie flirtowali, ich ciała to mówiły. Nagle do głowy nastolatka wpadł pewien pomysł.
    Hm, to może to sprawdzimy? – zaczął, z uśmieszkiem zerkając na nowe koleżanki, alkohol dodał mu zadziwiająco dużo śmiałości.
    – Co, ale jak? – zapytała faktycznie ciekawiona Jess, a Nat tylko się uśmiechnęła, jakby czytała Paulowi w myślach.
    Gabe nie wie, że jestem bratem Josha, więc jeśli zaraz się na niego uwieszę, zobaczymy czy spróbuje potraktować mnie jak tamtą laskę, koleś chyba nie zarywa do hetero?
    – Jesteś bratem Josha!? – zapytały w jednym czasie dziewczyny.
    Długa historia, idę – powiedział, stają na równe nogi i w końcu uwalniając się od niechcianego dotyku dziewczyny. Wydawała się miła i ładna, jednak Paul nie grał do tej bramki by z tego w jakikolwiek sposób skorzystać. Ruszył pewnym, acz nieco tylko chwiejnym krokiem w stronę chłopaków. Kiedy stał wystarczająco blisko, zarzucił zgrabnie ramię na szyję brata, zaraz do niego przylegając, udając teraz bardziej pijanego niż był w rzeczywistości.
    Joshie, kto to? Może się z nami napijesz? – zaproponował, celowo zwracając się do niego w ten sposób. Głową wskazał nowo poznane koleżanki i zaraz spojrzał białowłosemu chłopakowi w oczy, jakby go sprawdzał. Plan nie był najwyższych lotów i wiedział, że najpewniej starszy Valenti porządnie się za to wkurwi, jednak w jego zmroczonym alkoholem umyśle nie wydawało się to tak dużym problemem jak chęć sprawdzenia relacji tej dwójki.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 21:12

    Josh zareagował zadziwiająco szybko, jeżeli brać pod uwagę ilość zażytych przez niego środków w różny sposób wpływających na percepcję.
      ― Jebnięty jesteś?! ― krzyknął na Paula i odepchnął go od siebie tak mocno, że biedny chłopak się przewrócił, i to wyjątkowo niefortunnie. Wpadł na stół, przewracając mnóstwo szkła i miażdżąc własnym przegubem kieliszek.
    Poleciała krew i Paul został bardzo szybko otoczony przez zaciekawionych i przestraszonych imprezowiczów.
      ― O mój Boże, Paul ― jęknęła pobladła Jess, przypadając do młodzieńca i chwytając go za nadgarstek. ― On krwawi! Krwawi, rozciął sobie rękę, trzeba wyjąć szkło!
    Josh skrzywił się, zamknął na chwilę oczy, a potem potrząsnął głową i ruszył do przodu.
      ― Odsuńcie się, ja pierdolę ― warknął. ― Jazda.
      ― Dlaczego go popchnąłeś? ― wykrzyknęła Jess.
      ― On go popchnął? ― padło pytanie.
      ― O co chodzi?
      ― Ej, co się stało? Ktoś krwawi?
      ― Spieprzaj! ― warknął Josh i złapał brata za zdrową rękę. ― Chodź.
    Pociągnął go do łazienki, która była zajęta. Kopniakiem w drzwi zakomunikował swoją potrzebę.
      ― Wyłaź! ― zawołał i chwilę później drzwi otworzyły się, a ze środka wyjrzała mocno umalowana dziewczyna.
      ― Co jest? O Jezu, co mu się stało?
      ― Nic ― odparł Josh i pociągnął Paula do zlewu. Włożył mu rękę pod kran, odwrócił ją do światła i skrzywił się, widząc tkwiące w ranie odłamki szkła. Mimo wszystko rozcięcie chyba wyglądało groźniej niż w rzeczywistości było. Mocno krwawiło, ale nie było głębokie, a szkło nie uszkodziło żadnej z żył.
      ― Wszystko okej? ― do środka zajrzał Gabriel i oparł się o framugę. ― Nie chciałbym, żebyś trafił do więzienia, czy coś.
      ― Ech ― mruknął Josh. ― Możesz poszukać jakiejś pęsety?
      ― Może lepiej ja to zrobię ― zasugerował Gabe i uśmiechnął się lekko. ― Studiuję medycynę.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 21:17

    Czegoś takiego Paul się w ogólnie nie spodziewał, prędzej niemiłej odzywki w stylu Josha, ale nie tego, że wyląduje na ziemi, w porozrzucanym wszędzie szkle, z mocno krwawiącą ręką. Przecież nic takiego nie zrobił, żeby jego brat miał reagować w tak gwałtowny sposób, jak bardzo musiał go nienawidzić? To miała być prowokacja Gabriela, a nie Josha.
    Wszystko zdawało się dziać tak szybko i wolno jednocześnie, w jednej chwili leżał na podłodze, przeklinając pod nosem swoją sytuację, w drugiej był już w toalecie z agresorem, który mu to zrobił.
    Zostaw – mruknął, wyrywając dłoń z uścisku brata. Znowu poczuł do niego niechęć i gdyby tylko mógł, najchętniej uciekłby z tego miejsca Tylko nie mógł, nie wiedział dokąd miałby pójść i to w takim stanie. Spojrzał na swoją rękę, czując w duchu ulgę, że nie była to prawa dłoń, nawet nie chciał myśleć, co zrobiłby w sytuacji gdyby ją zranił.
    Słysząc nieznajomy głos, momentalnie podniósł głowę i któryś raz tego wieczora spojrzał na te białe włosy. Widać było, że chłopak tak naprawdę nie przyszedł pomóc samemu Paulowi, a jego słowa zdawały się to tylko potwierdzać.
    Nie wyglądasz na studenta medycyny – powiedział, sugestywnie patrząc na kolczyki w uszach chłopaka.
    – Jak chcesz, sam możesz wyjąć to szkło – usłyszał tylko i zaraz poczuł przeszywający ból, kiedy Gabriel polał mu czymś dłoń, prawdopodobnie wódką – Musiałem to odkazić – mruknął, jakby w obronie, chociaż ten syk bólu zdawał się go ucieszyć. – Znalazłeś coś? – zwrócił się do Josha, widząc go po chwili w drzwiach.
    Paul tylko pokręcił ze zrezygnowaniem głową i westchnął, trochę z bólu, trochę zmęczony, zastanawiając się czy może być gorzej.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 21:18

    Josh podał Gabrielowi pęsetę i zaczął przeglądać łazienkowe szafki. Gabriel w tym czasie sprawnie wybrał z rany odłamki szkła.
      ― Jest apteczka ― mruknął starszy Valenti i otworzył pomarańczowe pudełko. Zerknąwszy do środka, odkrył w nim bandaże i gazę.
      ― Dobrze, daj.
    Do odkażonej i oczyszczonej ze szkła rany Gabriel przyłożył materiał opatrunkowy, uśmiechając się pod nosem. Nawet, kiedy się pochylał, by zająć się osobą w potrzebie, wypinał pretensjonalnie pośladki, jakby miał kuszenie w nawyku.
      ― Już, powinno być okej.
      ― Ja… zabiorę go na chatę.
      ― Do siebie? ― Gabriel uniósł brew, spoglądając na Josha, jakby widział go pierwszy raz w życiu.
      ― To mój brat.
      ― Ty masz brata? ― młodzieniec cofnął się o krok, patrząc na niego z niedowierzaniem, a potem spojrzał na Paula, jakby próbował doszukać się jakichś podobieństw. ― Hmm.
      ― Z innej matki ― uciął Josh, łypiąc na Gabriela tak, że ten, nawet jeżeli miał na końcu języka jakiś uszczypliwy komentarz, nie odważył się go wypowiedzieć. ― Chodź ― zwrócił się chłodno do Paula.
    Paul jednak musiał w końcu odczuć wpływ ogromnych ilości spożytego alkoholu. Teraz, gdy usiadł, niełatwo było mu wstać i potrzebował pomocy. Josh chwycił go więc pod ramię i pociągnął w górę, krzywiąc się z niechęcią.
      ― Wrócisz jeszcze? ― zapytał Gabriel, biorąc Paula pod ramię z drugiej strony.
      ― Zobaczę.
      ― Wróć. ― Gabriel uśmiechnął się flirciarsko. Dotarli na korytarz, gdzie Josh wsunął buty i przejął półprzytomnego Paula.
      ― Siadaj ― rzucił i posadził brata na stojącym w kącie taborecie. Wyciągnął telefon, żeby wezwać taksówkę. Oprócz złości na jego twarzy widać było innego rodzaju napięcie.
    Nawet jeżeli nie chciał tego pokazać, przejął się.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 21:19

    A Paul czuł się jak dziecko, kiedy Gabriel i Josh rozmawiali, praktycznie nie zwracając na niego uwagi. On sam nie czuł szczególnej potrzeby mówienia czegokolwiek, chciał tylko, żeby to się możliwie szybko skończyło, odczuwając nagle jakieś dziwne skrępowanie przebywając w łazience z tą dwójką. Jakby im przeszkadzał. Przymknął na chwilę oczy, chcąc głęboko odetchnąć, zaraz jednak tego pożałował, czując zawroty głowy. Czy naprawdę teraz musiał odczuwać skutki alkoholu? Nic jednak nie mógł na to poradzić, mimo szczerych chęci, coraz mniej panował nad własnym ciałem. Kiedy siedział już w korytarzu, zerknął spod półprzymkniętych powiek na ubierającego się Josha. Gdyby tylko mógł, spojrzałby na niego z wyrzutem, jednak jedyne na co go było stać to mgliste spojrzenie.
    Sam sobie...  poradzę – mruknął niewyraźnie, zadziwiająco pewny swoich słów. – Mam... mam już... klucze – I chociaż to powiedział, kiedy tylko obaj znaleźli się w taksówce, jego głowa opadła bezwładnie na ramię brata i przymknął powieki na dłużej, zapadając w błogi sen.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 21:20

    Josh obudził go, kiedy dojechali na miejsce, bezpardonowo wywlekając go z taksówki. Zaklął, widząc zapalone światło w dużym pokoju. Otworzył furtkę kopniakiem i z pewnym trudem przeciągnął Paula przez niewielki ogródek, by wreszcie zatrzymać się przed drzwiami. Długo usiłował trafić kluczem w dziurkę z wiszącym mu na ramieniu bratem, aż w końcu drzwi zostały otwarte – od wewnątrz, przez Henryʼego.
      ― Do jasnej cholery ― przywitał ich ojciec. Josh obnażył kieł, zamierając w miejscu. ― Już go naćpałeś?! Już pokazałeś swój narkomański styl życia?! Już ja ci pokażę, gnoju!
    Josh prawie spadł ze schodów, uskakując przed wyciągniętą ręką ojca.
      ― O, tak, uciekaj, kurwa! Pieprzony ćpun! Pieprzony gnój, a idź i nie wracaj!
    Josh zatrzymał się przy bramce, patrząc, jak wściekły ojciec chwyta za koszulkę półprzytomnego Paula.
      ― A ty nie lepszy! Ćpun zasmarkany! Nie będę takiej gęby niewdzięcznej karmić! Żeby mi to było ostatni raz, słyszysz?! Reaguj, jak do ciebie mówię!
    Spoliczkował Paula tak mocno, że głowa chłopaka odskoczyła w bok. Josh warknął i ruszył szybkim krokiem w ich stronę. Ojciec był odwrócony tyłem, nie miał jak uniknąć ataku. Josh popchnął go brutalnie, wpychając do mieszkania, i zatrzasnął drzwi. Oparł się o nie całym ciałem, usiłując nie dopuścić do ponownego ich otwarcia. Łypnął na pijanego brata.
      ― Wstawaj i spieprzaj na przystanek ― rozkazał. ― Słyszysz, kurwa? Już!
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 21:21

    Oprzytomniał tak naprawdę dopiero wtedy, kiedy dostał w twarz od ojca. To było coś w rodzaju kubła zimnej wody, którego w tym momencie całkowicie się nie spodziewał. Zaskoczony opadł plecami na ścianę, czując pulsujący ból, rozchodzący się od lewego policzka aż po samą szczękę. Przed oczami majaczyła się wizja kolejnego bolesnego uderzenia, kiedy nagle ojciec zniknął z pola jego widzenia. Minęła chwila, nim do jego pijanego umysłu doszło, że to Josh wepchnął ojca z powrotem do domu, niejako (czy raczej na pewno) ratując nastolatka przed prawdopodobnym pobiciem. Co się właśnie działo, dlaczego ich ojciec zachowywał się w ten sposób? Zdezorientowany całą sytuacją, nie ruszył się od razu ze swojego miejsca, dopiero słysząc Josha po raz drugi, wyskoczył  nieco chwiejnym biegiem w stronę bramki. Wybiegł w ciemność, nie wiedząc właściwie gdzie powinien się skierować, bo o jakim przystanku mówił jego brat? Czy chodziło o ten, na którym wysiedli w dniu jego przyjazdu? Ruszył w bliżej nieokreślonym kierunku, nie wiedząc czy idzie chociaż w dobrą stronę.

    Natomiast Josh przez chwilę mógł pomyśleć, że jego ojciec już się poddał, gdyż z wewnątrz nie dochodziły żadne dźwięki już od dłuższego czasu. Zaraz jednak poczuł, ze ktoś silnie napiera na drzwi z drugiej strony. To było zadziwiające, ile siły miał Henry, nie tak już młody i zdecydowanie wspomagany znacznymi ilościami alkoholu.
    – Jebani niewdzięcznicy, możecie nie wracać! – wykrzykiwał, chociaż w dalszym ciągu usilnie starał się otworzyć drzwi. Trudno było stwierdzić, kto w ewentualnej konfrontacji miałby większe szanse na wygraną.
    Nagle hałas znowu ucichł, a powietrze przeciął dźwięk zamykanego na klucz zamka. Czy możliwe, że tym razem najstarszy z Valentich naprawdę się poddał czy była to tylko pułapka?
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 21:21

    Josh uderzył pięścią w drzwi na odchodne i ruszył w mrok nocy za bratem. Przeszedł przez niedomkniętą bramkę i nie silił się nawet, by ją zamknąć. Rozejrzał się i po chwili dostrzegł zataczającą się sylwetkę; poszedł jej śladem, rozmasowując kark.
    Dość szybko zrównał się z młodzieńcem, jako że był w znacznie lepszym stanie. Uliczki o tej porze były całkiem opustoszałe, w niewielu oknach paliło się jakiekolwiek światło.
    Wieczór był ciepły i całe szczęście, w zimę z pewnością trudniej byłoby im spędzić noc poza domem, a na to się zapowiadało. Henry czasami wpadał w stany, w których najlepiej było go unikać. Jego niepohamowane wybuchy agresji doświadczyły Josha w przeszłości, gdy jeszcze nie był w stanie się bronić. Teraz ojciec nie stanowił już dla niego zagrożenia, w normalnych warunkach Josh mógłby go położyć, wykorzystując swoją siłę i sporą zwinność.
      ― Ej ― wychrypiał i machnął głową w stronę wiaty przystankowej. ― Chodź tu, trzeba poczekać, aż ten zjeb zaśnie.
    Zasiedli na licho wyglądającej ławce pozbawionej jednej z trzech desek. Josh pochylił się do przodu, szeroko rozstawiając nogi, i na chwilę ukrył głowę w dłoniach.
    Nie było wiele rzeczy, które mógłby powiedzieć teraz Paulowi. Żadne to odkrycie, że chłopak spadł z deszczu pod rynnę i nie miał w nikim wsparcia.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 21:23

    Posłusznie poszedł za bratem w stronę przystanku, bo w sumie co innego mógłby zrobić w takiej sytuacji. Usidławszy na obdartych deskach, plecami od razu oparł się o zimny metal z tyłu i odchylił nieznacznie głowę. Wpatrywał się zamglonym wzrokiem w ciemną przestrzeń, rozświetlaną gdzieniegdzie słabymi latarniami. Chciał zapytać o tak wiele rzeczy, że nie wiedział od czego zacząć, więc koniec końców nie powiedział nic, a Josh nie zdawał się chętny by zmienić ten stan rzeczy. Dlatego trwali w przytłaczająco długiej ciszy, przerywaną czasem tylko ich oddechami.
    Paul spojrzał na zabandażowaną rękę, następnie z lekkim ociąganiem dotknął swojego dalej zaczerwienionego policzka, jednak szybko odsunął dłoń czując lekki ból. Był tym wszystkim taki zmieszany, że sam nie wiedział co powinien myśleć, był tylko wdzięczny losowi, że zaczął się weekend i nie będzie musiał iść w tym stanie do szkoły. Być może była szansa, że ewentualna opuchlizna zejdzie, chociaż był to pierwszy raz w jego życiu kiedy został uderzony w ten sposób, więc nie mógł wiedzieć na pewno. W ogóle, to był pierwszy raz kiedy musiał spędzać noc poza domem z takiego powodu, za to Josh sprawiał wrażenie przyzwyczajonego do takich akcji. Aż zadrżał na samą myśl o tym, że chłopak musiał dorastać w takich warunkach, z nieobliczanym i agresywnym Henrym przy boku.
    Czy on... on tak zawsze? Każdej nocy jest pijany? – odezwał się w końcu, nawet nie patrząc na brata. Chciał też zapytać o sytuację z imprezy, ale ostatecznie powstrzymał się, czując, że trochę to jego wina. W końcu to Paul za dużo wypił i to on później sprowokował Josha, co prawda jego reakcja mogła być zbyt impulsywna, ale mimo wszystko. Postanowił jednak przemilczeć temat.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 21:24

      ― Czasem ― odburknął chłodno Josh, łypiąc na niego kątem oka. ― Częściej, odkąd twoja stara się przekręciła.
    Pociągnął nosem i wyciągnął sobie papierosa. Nie poczęstował brata. Nie był zanadto rozmowny, na ewentualne pytania odpowiadał półsłówkami lub wcale.
    W końcu, wyczerpani wrażeniami, zaczęli przysypiać na ławce zdezelowanego przystanku; gdy nad ranem przechodziła tamtędy staruszka z sąsiedztwa, idąc po świeże pieczywo, zobaczyła ich, jak siedzą pod wiatą, oparty jeden o drugiego: Paul opierał się policzkiem o ramię Josha, a Josh policzkiem o czubek jego głowy.
    Pani Willson przystanęła i pokręciła głową. Znała starszego Valentiego, znała i jego ojca; niejeden raz pomagała Joshowi, kiedy był chłopcem, biorąc go pod swój dach, gdy przybiegał zapłakany, lub wzywała policję do jego domu, słysząc dźwięki awantury.
    Pewnie sam nie wiedział, jak wiele jej zawdzięczał.
      ― Josh. Josh?
    Najpierw obudziła Paula; Josh spał jak zabity.
      ― Josh, syneczku! Co się dzieje, dlaczego tutaj śpisz?
    Josh otworzył powoli oczy i stęknął, od razu sięgając do obolałego karku.
      ― Uch… Pani Willson.
      ― Josh, skarbeńku. Weź kolegę i biegnijcie do mnie na werandę. Zaraz przyniosę bułeczki, zjecie śniadanko, wypijecie herbatkę.
    Josh łypnął na nią jak gdyby nieufnie, a potem wyprostował się i wstał z trudem, chrząkając, by oczyścić zachrypnięte gardło. Zerknął krótko na Paula.
      ― Chodź. Ekhm. Idziemy.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 21:26

    Po odpowiedzi Josha nie za wiele mógł powiedzieć, oddając się zamyśleniu nad matką i jej relacją z Henrym, był jednak tak zmęczony, że nie wiedział w którym momencie właściwie zasnął. Dlatego bardzo się zdziwił, kiedy obudził go nieznajomy, kobiecy głos. Rozejrzał się zdezorientowany, jakby teraz przypomniał sobie, że przecież wraz z bratem zostali zmuszeni do spania na tym zniszczonym przystanku. Zaraz złapał się za głowę, czując lekkie, ale bolesne pulsowanie w skroni. Och, na co mu było to całe picie? Dopiero po pewnej chwili zwrócił uwagę na starszą panią, stojącą naprzeciw nich. Przez chwilę poczuł ukłucie wstyd, że ktoś przyłapał go na spaniu w taki miejscu, jednak przeszło mu, kiedy zobaczył miłe nastawienie staruszki. Ogólnie, zdawała się bardzo dobrze znać Josha, co było dość ciekawe. Nie wiedział co właściwie ma powiedzieć, dlatego nie odzywał się i ruszył za bratem i panią Willson (jak udało mu się wywnioskować z ich rozmowy). Dopiero będąc pod jej domem, uświadomił sobie, skąd jego brat może znać tę miłą, straszą panią, która nazwała go pieszczotliwie "syneczkiem".
    – Siadajcie, siadajcie chłopcy – rzuciła kobieta, wskazując bujaną huśtawę pod oknem, wyłożoną miękkimi poduszkami i zniknęła wewnątrz domu. Pomiędzy braćmi ponownie zapanowała niezręczna cisza, która na szczęście została przerwana przez ponowne pojawienie się staruszki.
    – Proszę, herbata malinowa – powiedziała, podając każdemu z nich kubek gorącego napoju, za co Paul cicho podziękował, kiwając z wdzięcznością głową. – Henry znowu szalał? – zapytała, patrząc z przejęciem na pociemniałą twarz Josha, chociaż właściwie znała już odpowiedź. Podeszła i pogłaskała z czułością policzek starszego chłopaka, tak było jej go szkoda. Zaraz jednak odsunęła się i spojrzała na nastolatka, lustrując jego zaczerwienioną część twarzy.
    – Jak się nazywasz, kochanie? – odezwała się nagle.
    Paul – odpowiedział, popijając herbatę.
    – Widzę, że Tobie chyba też się oberwało, zaraz przyniosę coś zimnego – powiedziała, patrząc na niego współczująco i znowu zniknęła, wracając po chwili z lodem w kraciastej szmatce. Paul znowu cicho podziękował, przyjmując od kobiety zimny okład. Odetchnął z ulgą, czując przyjemnie chłodny materiał na skórze.
    – Myślałam, że jest już trochę lepiej – zwróciła się znowu do Josha, mając na myśli starego Valentiego i jego alkoholowe problemy.
    avatar
    Koss Moss
    Zaangażowanie

    Punkty : 285
    Liczba postów : 92
    Wiek : 100

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Koss Moss on Nie 13 Sty 2019, 21:28

    Josh potrząsnął głową, łypiąc na kobietę spode łba.
      ― Nieważne ― mruknął. ― Przejdzie mu.
      ― Jesteście przyjaciółmi? ― wypytywała pani Willson. ― Nie widziałam cię tu nigdy wcześniej, Peter…
      ― Paul ― poprawił ją Josh. ― Paul to jego syn… z drugiego małżeństwa. Przyjechał przedwczoraj.
      ― Och. ― Staruszka nie kryła zdziwienia. ― W takim razie witaj w sąsiedztwie, chłoptasiu. Oj, nie masz ty szczęścia. Skąd przyjechałeś?
    Rozmawiała przez chwilę z Paulem, podczas gdy Josh przeglądał coś na telefonie. Obaj byli bardzo zmęczeni. Powinni już wracać.
    Kiedy już zjedli śniadanie, Josh podniósł się, wygładzając wymięte ubrania.
      ― Będziemy już szli.
      ― Na pewno?
      ― Taa.
      ― Gdybyście jednak potrzebowali wrócić, w każdej chwili możecie zajść, chłopcy, pamiętajcie, że nigdy nie odmówię wam herbatki i bułeczki.
      ― Mmh ― mruknął niechętnie Josh i machnął głową na Paula, przeciągając się ze zmęczeniem. ― Idziemy.
    Stary Valenti bez wątpienia spał już po nocnych ekscesach, a nawet jeżeli nie, z dużym prawdopodobieństwem nie był już pijany. Nie powinien sprawiać więcej kłopotów; mogli wrócić do domu i w końcu zażyć snu. Pytanie brzmiało, jak często będą zmuszeni spędzać noce poza domem. Josh mógł być do tego przyzwyczajony, ale z pewnością nie Paul.
    Kiedy weszli do domu, z dużego pokoju dobiegło ich chrapanie mężczyzny. Josh spojrzał na Paula nieprzychylnie.
      ― W porządku? ― zapytał jednak, nawet jeśli oschle. ― Mocno cię walnął? Wczoraj wybitnie mu odjebało.
    avatar
    Verde
    Zaangażowanie

    Punkty : 252
    Liczba postów : 97
    Wiek : 22

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Verde on Nie 13 Sty 2019, 21:29

    Pani Willson wydawała się bardzo miłą i sympatyczną osobą (nawet jeśli na samym początku pomyliła jego imię), dlatego Paul nie potrafił zrozumieć dlaczego Josh wydawał się wobec niej tak oschły. Brat mówił mało albo wcale, właściwie później to nastolatek rozmawiał ze staruszką. Mimowolnie zaczął się zastanawiać czy starszy chłopak już tak ma, czy może jednak coś się kryło za tą chłodną postawą, trudno było mu to teraz stwierdzić. Kiedy opuszczali werandę starszej pani, Paul zdążył jedynie szybko podziękować i wymamrotać słowa pożegnania, z pewną obawą kierując się w stronę sąsiedniego budynku. Bał się, tak bardzo bał się, że Henry jednak nie śpi i znowu się na nich rzuci. Odetchnął z widoczną ulgą, kiedy pierwszym co usłyszał przekraczając próg domu było głośne chrapanie z dużego pokoju. Już miał ruszać przed siebie, jednak słysząc nagle pytanie (którego zupełnie się nie spodziewał), odwrócił się i spojrzał nieco zdziwiony na brata.
    Tak – zaczął cicho i odchrząknął, czując dziwną suchość w gardle – Jest lepiej kiedy przyłożyłem ten zimny okład – dodał, jakby na potwierdzenie dotykając policzka, faktycznie mniej zaczerwienionego niż wcześniej. – Nie spodziewałem się, że jest do tego zdolny, do tego żeby tak po prostu kogoś uderzyć – westchnął, wzdrygając się na samo wspomnienie pijanego i agresywnego ojca.
    Znowu zapadła ta niezręczna cisza, a Paul nie wiedział czy może i czy chce ją przerwać. Zdążył już zauważyć, że chwilowe i krótkie przejawy nagłej troski ze strony starszego chłopaka nic nie zmieniają w ich trudnej relacji. Znowu więc na niego spojrzał, robiąc krok do przodu.
    To ja idę wziąć prysznic – mówiąc do, ruszył od razu schodami w górę, prosto do łazienki. Czuł silną potrzebę zdjęcia tych wczorajszych ubrań i dokładnego umycia ciała, jakby woda mogła zmyć problemy poprzedniej nocy. Nie trwało to długo, nie chciał przypadkiem niepotrzebnie denerwować Josha, wyszedł więc po dosłownie paru minutach. Owinięty dużym ręcznikiem, ruszył do "swojego" pokoju, gdzie minął siedzącego na fotelu barta, będącego standardowo bez koszulki, więc chcąc nie chcą znowu zerknął na jego liczne tatuaże. Dopiero siadając na swoim posłaniu, pozwolił sobie tęsknie spojrzeć na duże łóżko, które w porównaniu do jego materacem wydawało się naprawdę miękkie i wygodne. Westchnął, przewracając się na drugi bok i okrywając szczelnie ciepłą kołdrą.
    Nie mogę od czasu do czasu spać na tym łóżku? Jest duże, bez problem oboje się na nim zmieścimy – zapytał niespodziewanie, pchnięty nagłym poczuciem niesprawiedliwości całej sytuacji.

    Sponsored content

    Re: Forbidden fruit is the sweetest

    Pisanie by Sponsored content


      Obecny czas to Czw 17 Sty 2019, 06:53